Wrzesień 20, 2018, 03:23:45 am

Autor Wątek: Pierwsze dłuta Narex i problemy  (Przeczytany 4567 razy)

Offline tomekz

  • Hero Member
  • *****
  • Wiadomości: 4962
    • Zobacz profil
Odp: Pierwsze dłuta Narex i problemy
« Odpowiedź #45 dnia: Listopad 08, 2016, 22:09:52 pm »
Normalne  dłuto . Po ostrzysz jeszcze  wypolerujesz i za każdym razem będzie  lepiej.

krzysiek

  • Gość
Odp: Pierwsze dłuta Narex i problemy
« Odpowiedź #46 dnia: Listopad 09, 2016, 22:22:25 pm »

Offline czokalapik

  • Newbie
  • *
  • Wiadomości: 37
  • 2x4woodworking.com
    • Zobacz profil
    • 2x4woodworking
Odp: Pierwsze dłuta Narex i problemy
« Odpowiedź #47 dnia: Listopad 14, 2016, 15:28:21 pm »
Miałem ten sam problem z "dłutami po teściu, dziadku, pradziadku", nie mam firmowych, prawie wszystkie "znajdy", ale ten sam problem miałem z każdym dłutem, problem leżał po mojej stronie (ostrzenie), odkąd poprawiłem proces ostrzenia długo które miało przy zakupie na sobie więcej rdzy niż stali nie jest w niczym gorsze od tych za setki $.

Na początku miałem kamienie wodne 1000 i 3000, ale ostrzenie na nich to była katorga, proces ostrzenia to był rytuał przed właściwą pracą w drewnie, który za karę przez kilkadziesiąt minut odprawiałem.
Jak kupiłem podróbkę kamienia diamentowego 360 i 600 i do tego skórę z pastą okazało się, że jestem w stanie w minutę-dwie naostrzyć znacznie lepiej swoje narzędzia, ale dalej nie było to idealne.

No i po kolei kilka uwag, na które bym zwrócił uwagę, osobiście wszystkie poniższe problemy przechodziłem dochodząc do "ostrości":

1) Kiedyś "odkryłem amerykę" i wyczytałem gdzieś, że obie strony ostrza muszą być wyszlifowane, bo z definicji ostra krawędź to złączenie dwóch idealnie gładkich powierzchni, ale widzę że pisałeś ze jest lustro. Ale czy na pewno? :D

Oczywiście ten obrazek to przesada, ale jest różnica nieziemska pomiędzy trwałością ostrej krawędzi pomiędzy dłutem z wyrównanym i wypolerowanym tyłem a takim z wyjętym prosto z taśmy produkcyjnej.

2) Może nie ostrzysz dobrze, ja z czasem zauważyłem pewną zależność w procesie ostrzenia:
ostrzę na gricie 360 aż powstanie burr wyczuwalny pod palcem na całej szerokości (ten cieniutki drut ze stali), przechodzę na grit 600, tu ostrzę na wyczucie, kilka-kilkanaście sekund, zazwyczaj 2-3x więcej niż na gricie 360, "burr" po tym gricie jest delikatniejszy i mniej wyczuwalny), przekręcam dłuto, kładę na płasko i bez dużego nacisku do siebie ciągnę (1-2cm, więcej nie trzeba) , to delikatnie "łamie" ten drucik powstały na końcu ostrza  (przydał by mi się jeszcze kamień super fine, 1000-1500, po nim nie było by pewnie prawie wcale wyczuwalnego "burra").

Następnie przeskakuję na skórę z pastą i kilkadziesiąt razy po niej ciągnę dłuto. I tu właśnie leżał mój problem, kończyłem tu proces ostrzenia, odwaliłem te 30-40 pociągnięć i koniec, dłuto już cięło papier, goliło włosy itp, ale do pracy w drewnie to nie było wszystko, teraz nie przestaję polerować robić, dopóki "burr" z ostrza sam calkowicie nie odpadnie, już po kamieniu 600 jest on mało widoczny, po chwili na skórze prawie go nie widać, ale jak dobrze się przyjrzysz, patrząc na sam czubek dłuta, można pod odpowiednim kątem zauważyć kropeczki/paseczki gdzie odbija się światło, na skórze spędzam tyle czasu, aż nie będę w stanie zobaczyć odbicia światła na samiutkim czubku ostrza pod żadnym kątem. Po takim procesie dłuto trzyma krawędź kilkakrotnie razy dłużej. (Ciężko mi opisać o co chodzi z tym odbiciem światła, ale dobrze to widać np na nożach kuchennych, zaostrz jakiś na szybko nawet długopisową ostrzałką, kilka razy przetnij czerstwy chleb żeby pozbyć się mikrofragmentów stali i spójrz na ostrze z góry, w niektórych miejscach bedzie się odbijać światło - to jest tępy nóż, takiego czegoś nie może być w narzędziach stolarskich.

Opowiada się o tym długo, ale ostrzenie zajmuje mi nie więcej niż 1-3 minuty :)

3) Kolejna kwestia, która może powodować szybsze tępienie się dłuta to złe postępowanie podczas polerowania na skórze, ja długi czas podnosiłem za bardzo dłuto na końcu mojego stropa podczas polerki, powstawała przez to mikrofaza, która powodowała "wciskanie" ostrza podczas używania dłuta, tak jakby drewno rozpłaszczało ostrze, które nie było wystarczająco ostre.

4) Może po prostu starasz się ciąć zbyt dużo materiału na raz?

Offline patryk

  • Newbie
  • *
  • Wiadomości: 13
    • Zobacz profil
Odp: Pierwsze dłuta Narex i problemy
« Odpowiedź #48 dnia: Listopad 23, 2016, 22:10:28 pm »
Dzięki za wyczerpującą odpowiedź :)

Myślę, że przyczyną na pewno też jest ostrzenie. Postaram się jeszcze bardziej do tego przyłożyć, zobaczę efekty.