Forum stolarskie Domidrewno.pl
BHP => Bezpieczeństwo i higiena pracy => Wątek zaczęty przez: Waldi w 11 Lutego 2014, 17:10:09 czas Polski
-
Witam!
Coś ostatnio nie dopisuje mi szczęście, wczoraj obrzynając kołki zaślepiające miejsca po sękach pociągnołem trochę za mocno piłą japońską
i jednym ruchem uciąłem 15 mm kołek i skaleczyłem dłoń.
Efekt na zdjęciu - niegroźne ale bolesne i teraz trzeba ostrożnie obchodzic się z ręką
-
Waldi , miałęś kołki ciąć a nie rękę :(
-
Piła wzięła mnie z zaskoczenia ;) - nie spodziewałem się, że jest aż tak ostra
-
Pieruny ostre są...
Malym wiorkiem, malym wiorkiem
-
Każdemu się zdarza, uwagi nigdy nie za wiele.
-
Dlatego wrzuciłem temat na forum :)
-
Mnie kiedyś dziabnęła heblarka dziadka, dobrze się skończyło palec szpeci tylko blizna ale wyglądało tragicznie i jak teraz coś robię na heblarce uważam jak cholera...
-
Na tego typu okoliczności w warsztacie oprócz opatrunków zawsze się przyda środek OCTENISEPT. Do nabycia w aptece bez recepty. Znakomicie zabezpiecza ranę i przyspiesza gojenie.
-
Ja właśnie przerabiam rozcięty na mojej małej pilarce palec... Moją pilarkę kupiłem uszkodzoną na allegro i naprawiłem . Niestety jak ją kupiłem nie miała żadnych osłon. Na początku miałem dorabiać sobie wszystkie osłony ale jak to zwykle robota robota i tak się jakoś zeszło. Kilka dni temu byłem już dosyć zmęczony ale chciałem dociąć kilka listewek. Włączyłem pilarkę i poluzowała mi się listwa którą mocuję zamiast culagi. Chciałem ją szybko dokręcić i włożyłem kciuk w tarczę. Tak że jak ktoś nie ma osłon albo jakieś rzeźby to ostrzegam chwila nieuwagi i o wypadek nie trudno ... Polecam temat na e-mancie http://www.e-manta.eu/forum/viewtopic.php?t=164 (http://www.e-manta.eu/forum/viewtopic.php?t=164) Trochę mój zapał do drewna opadł. :-\
-
Rabuch - drewno nic tu nie jest winne :)
-
Widzisz to co ja zrobiłem to jedno głupota że włączyłem taką maszynę a drugie że nie zachowałem się tak jak należy. Niestety drzewo ma sęki skręty czasem coś pęknie i można mieć przykrą niespodziankę.Temat z manty daje do myślenia że na prawdę dużo osób ma poranione palce/straciła je i to często w sytuacjach w których nie koniecznie wina leżała po stronie złego użytkowania maszyny. Kolega z pracy np ciął stare palety w których gdzieś zamieszała się podkładka. Podkładka wystrzeliła w jego twarz przebijając mu na wylot policzek i wybijając 2 zęby a co by było gdyby uderzyła trochę wyżej?
-
Bez względu na moją głupotę :) używam bezwzględnie okularów! Nawet grubsze trociny ładnie się potrafią wbić w twarz,
więc o oczach nie wspomnę. Mam nadzieję, że wszyscy używają okularów, mam nadzieję.
-
Okulary to podstawa fakt.
Ostatnio miałem przyjemną wizytę w szpitalu z kawalkiem metalu w tęczówce;)
Co najlepsze nie do końca z mojej winy a osłona twarzy była... Tylko trochę za wcześniej podniesiona:P.
-
Patrząc na fotkę, stwierdzam jedno: nie ma szans, będziesz żył. ;) ;)))))
Tak mawia mój znajomy lekarz. :)
A przez Twój wpis zrobił się kącik weterana z Wietnamu. :)
- Ta rana, to jak żeśmy gonili "żółtków", a tak, jak żeśmy przed nimi uciekali. ;D
-
Ojej. Gdybym liczyła wbite ropiejące drzazgi, porżnięte piłami łapki i siniaki to pewnie popadłabym albo w rezygnację albo w samoczachwyt ;-) (to a'propos posta inicjującego).
Mnie na szczęście dobrze nauczyciele pilnują i maszyna jeszcze mnie nie skaleczyła, ale mam świadomość, że to stałe zagrożenie. Najbliżej pozbycia się opuszek byłam w sobotę - przesunęłam rękę za blisko wału równiarki. Szczęśliwie nie AŻ TAK blisko. Ale wyciągnęłam taki wniosek, że najbardziej niebezpieczna sytuacja jest wtedy, kiedy maszyna chodzi a my nie prowadzimy materiału, tylko na przykład komuś coś pokazujemy - wtedy tracimy czujność i łatwiej o wypadek. Nie wiem co o tym sądzicie?
-
najbardziej niebezpieczna sytuacja jest wtedy, kiedy maszyna chodzi a my nie prowadzimy materiału, tylko na przykład komuś coś pokazujemy
A co ???
;D fakt można stracić czujność :P
Z racji mojego zawodu i skrzywienia zawodowego to jak nie pracujemy maszyną to wyłączamy zasilanie a następnie pokazujemy.
A drzazgi to wyciągam na bieżąco ,nie staram się żeby ropą podeszły.
-
Tu była taka sytuacja, że materiał był zwichrowany, widać to było na stole (jeszcze przed wałem) i przyszło mi do głowy pokazać to koledze palcem. No. I zawiało mi koło opuszek ;-)
Ja z drzazgami mam problem, bo musi być naprawdę spora, żebym ją poczuła i zdołała wydłubać (głęboko włażą cholery). Przeważnie orientuję się dopiero jak zaczyna ropieć albo puchnąć.
-
Witam panowie czytam ten watek z ciekawoscia czy jest tu ktos taki jak ja ale nie wywnioskowalem tego tu . 2 msc temu frezowalem rowki na frezarce dolno wrzecionowej .deska szer 10 cm gr 2 cm dl 140 cm . rowki konczyly i zaczynaly sie 10 cm od brzegu .panowie oraz panie ostroznosci nigdy za malo oraz bhp chyba ze ktos chce skonczyc tak jak ja. 4 zlamania wielo odlamowe ,5 sciegien przecietych 4 kostki rozwalone .efekty pooperacyjne .amputacja calkowita palca 4 brak jednej kostki w palcu malym 4 sruby w palcy wskazujacym oraz srodkowym uwazajcie panowie naprawde nie ma zartow z maszynami lepiej robic cos 2 dni dluzej niz potem zalowac cale zyce .
-
Co bylo przyczyna?
-
zbyt slabo docisnieta deska ktora wystrzelilo z maszyny jak pocisk a przy okazji wciagnelo mi reke w wrzeciono na ktorym byl fres dosyc wysoku z 5 rowkami pech chial ze zagarnelo mi cala dlon na sszczescie dochodze juz do siebie . przed pare miesiecy bede omijal ta maszyne szerokim lukiem pzdr
-
Współczuje i życze powrotu do zdrowia:(
-
życzę szybkiego powrotu do zdrowia, fizycznego i psychicznego...
Co do frezowania, to frezowałem nie tak dawno rowki w desce 18mm na głębokość 5mm, wydawało by się, że spokojnie można dociskać deskę od góry ręką... Po jakim czasie frez się poluzował i zaczął podnosić...dociskając deskę ręką nie trudno sobie wyobrazić co było by dalej...
-
Swego czasu rozcinając materiał na pilarce coś zaczęło dziwnie pracować. przy większym oporze .okazało się że tarcza była niedokręcona. teraz jedna osoba która serwisowała pilarkę ma uraz psychiczny do mnie, chyba nie muszę pisać jak to tłumaczyłem.
Uważajcie na siebie
-
o jakim czasie frez się poluzował i zaczął podnosić
Wiem o czym piszesz, szczególnie frez spiralny który zbiera dużo na raz w żywicznym drewnie lubi wychodzić z zacisku. Na szczęście zauważyłem to dość wcześnie kiedy mierzyłem rowki.
-
Witam.
Ja miałem niemiłe bliskie spotkanie z obracającym się wałem od grubościówki. To jeszcze w czasach szkolnych. palec serdeczny dotknął wału. Na szczęście pod takim kątem że rękę mi odbiło a nie wciągnęło do środka. Skończyło się na odstruganiu kańcówki palca tak do kości i zachlapaniu krwią maszynu i scian. Po 25 latach nie ma śladu po ranie, ale pozostał bardzo, bardzo głęboki szacunek do maszyn. To nie zabawki jak wiele osób myśli. Nawet najmniejsza może zrobić krzywdę.
I myślę że większości poważnych skaleczeń można uniknąć przestrzegająć podstawowych zasad BHP do każdej maszyny. No i drugie niebezpieczeństwo to rutyna. I mam wrażenie że to ona byłą przyczyną wypadku kolegi Robdrew. Bardzo współczuję. Przy fezowaniu kolejnego elementu zaczynamy wykonywać czynność mechanicznie, i może się zdarzyć że za lekko złąpiemy element, zbyt szybko zaczniemy frezować itd. Czujność trzeba zachować zawsze. No i po coś wynaleziono osłony, odciągi itd. Czytając wpisy niektórych osób mam wrażenie że nie zawsze o tym pamiętają. Oby wypadków jak njmniej.
Pozdrawiam.