Forum stolarskie Domidrewno.pl
Realizacje krok po kroku => Krok po kroku (realizacje własne) => Wątek zaczęty przez: zuszeq w 22 Listopada 2017, 23:33:57 czas Polski
-
Witam serdecznie!
Robiąc porządek ze zdjęciami, znalazłem kilka zdjęć z budowy wiaty na moim RODosie. Cała budowa miała miejsce w 2016 r., więc wątek z realizacji ze znacznym opóźnieniem, ale wtedy to mnie nawet na forum nie było.
Założenie było następujące – RODos, ze starą altanką (jest chyba tak stara jak same ogródki, czyli ok 40 lat). Altanka wystarcza do trzymania narzędzi i innych sprzętów, mieszkamy dziesięć minut spacerem od działek, więc nie jest priorytetem – za dwa-trzy lata planujemy budowę nowej. Dużo bardziej przydałoby się miejsce do siedzenia – osłonięte od słońca i deszczu. Poczytałem trochę (książka „Konstrukcje drewniane w budownictwie tradycyjnym”), kilka filmów i sporo wieczorów z linijką i blokiem rysunkowym: zrodził się konkretny pomysł.
(https://i.imgur.com/GbepSYc.jpg)
Sześć słupów, wymiary 3x4 m, dwuspadowy dach. Klasyka. Ale chciałem trochę trudniej – oprócz solidności ma być też ładnie (subiektywnie – dla mnie). Więc jak najwięcej drewna i bez widocznych połączeń stalowych. Całość robiłem z ojcem i częściowo z bratem (przy największych elementach i stawianiu konstrukcji). Największą trudnością były ograniczenia sprzętowe. Teraz dużo więcej narzędzi niż wówczas, wiedza i doświadczenia też inne – obecnie pewnie inaczej bym zrobił, ale wtedy były to dla mnie najlepsze rozwiązania i jestem bardzo zadowolony z tego, co udało nam się osiągnąć. Dysponowaliśmy wyłącznie narzędziami ręcznymi – piła japońska, zwykłe piły, dłuta, młotki itd. Z elektrycznych, to tylko wyrzynarka Bosch (z możliwością cięcia drewna 14 cm), ręczny strug elektryczny i wiertarki.
Zaczęliśmy od wylania fundamentów – 90 cm wgłąb, bez szalunku wewnętrznego. Kotwy w kształcie odwróconej litery T (żeby było niewidocznie). Podstawy kotw (ten gruby pręt, na którym to stoi) był dosyć krótki (ok. 30 cm), więc jest skręcony z prętami zbrojeniowymi wewnątrz betonu. Kotwy poziomowane poziomicą, żeby były na równej wysokości.
(https://i.imgur.com/Y6uW5vZ.jpg)
Potem przyjechało drewno: cały szkielet miał być 14x14 cm, a konstrukcja dachy 7x14 cm. Niestrugane, więc trzeba było strugać ręcznie – Bosch o szerokości strugania 82 mm świetnie dawał sobie radę.
(https://i.imgur.com/11R071G.jpg)
(https://i.imgur.com/rh1luOL.jpg)
Równocześnie były przygotowywane elementy konstrukcji. Każdy element był rozrysowany, więc po wymierzeniu i trasowaniu, następowało rozcinanie i przygotowywanie miejsc połączeń. Wyrzynarka grzała się przy cięciu (upał nie ułatwiał). Poza tym, koniec brzeszczotu potrafił uciec w bok (odchylić się) – zwłaszcza przy cięciu pod kątem do włókien drewna. Wzdłuż to w ogóle ledwo zipała. Więc właściwie używaliśmy ją tylko do cięcia w poprzek, czyli na długość. Reszta – japońska dwustronna dawała radę wzdłuż, w poprzek i pod kątem. Genialny sprzęt. Gniazda po czopy wiercone wiertarką i obrabiane dłutami.
(https://i.imgur.com/HAltlEf.jpg)
(https://i.imgur.com/XeRpAav.jpg)
(https://i.imgur.com/yHdLD6c.jpg)
Po przygotowaniu wszystkich elementów konstrukcji przyszła pora na zabezpieczenie Bondex WoodPrezerwer.
(https://i.imgur.com/ukpWtgO.jpg)
(https://i.imgur.com/wnPPGWV.jpg)
(https://i.imgur.com/glqeFSe.jpg)
(https://i.imgur.com/IZzGqqS.jpg)
Składanie było przyjemną czynnością – od razu widoczne efekty. Osadzenie na słupach – odwrócona litera T, nacięcie i cztery śruby zamkowe. Potem wyciąłem wąskie paski drewna i wkleiłem, żeby zasłonić z boku ślad nacięcia – po pomalowaniu prawie w ogóle niewidoczne.
(https://i.imgur.com/K1uIfKS.jpg)
Na słupy „murłaty” (na czopy) i trzy belki składające w całość. Murłaty składane dwóch elementów, zacięte tak, żeby łączenie wychodziło nad słupem i „spięte” kołkiem. Kołki (wykorzystane również przy mieczach) zamówiłem na OLX – dębowe, nie okrągłe, tylko 8-ścienne, rozszerzające się. Wierciłem otwory świdrem i wklejałem je wodoodpornym Titebond III. Na tym etapie konstrukcja była dość chwiejna.
(https://i.imgur.com/T06UJmV.jpg)
Ale po to były miecze - musiałem je w większość „wciskać” na siłę. Przynajmniej na początku, bo im ich było więcej, tym bardziej konstrukcja odzyskiwała kąty proste i nabierała solidności. Miecze trzymały się same z siebie, ale dodatkowo każdy dostał kołkiem. Po zamocowaniu mieczy, szkielet był już bardzo stabilny.
(https://i.imgur.com/cP05t9B.jpg)
(https://i.imgur.com/UWljsdi.jpg)
(https://i.imgur.com/zXBlJep.jpg)
(https://i.imgur.com/U52Zw0G.jpg)
(https://i.imgur.com/kBGKiDD.jpg)
Przy dachu wykorzystałem wkręty konstrukcyjne SPAX.
(https://i.imgur.com/N1BP0Yc.jpg)
(https://i.imgur.com/nd2Nuse.jpg)
Pełne deskowanie z deski podłogowej z pióro-wpustem, bo zależało mi na wyglądzie od spodu (siedząc nie chciałem patrzeć na OSB nad głową. Deski kręcone na tarasowe SPAXy. Papa, gont, obróbki blacharskie z uszczelniaczem dekarskim i rynny.
(https://i.imgur.com/YG6kHXO.jpg)
(https://i.imgur.com/J2yYJ75.jpg)
Malowanie – Sadolin impregnat powłokotwórczy (dwie warstwy).
(https://i.imgur.com/5leV5Xc.jpg)
Wiata świetnie się sprawuje, myślę nad jakąś podłogą – pierwsze pomysły były na drewniany bruk dębowy (kostki na sztorc, wielokrotność wymiaru 6 cm – wychodzi fajna mozaika). Ale teraz zastanawiam się nad deskami. W każdym bądź razie drewno, żeby młodym było przyjemnie posiedzieć na podłodze.
Przy imprezie mieści się pod dachem 14 osób (max). Przy deszczu było nas 9 i bez problemu. Myślę jeszcze nad jakimiś płótnami żaglowymi, żeby sobie przywiązywać ściany w razie potrzeby.
Oprócz obsługi imprez wiata służy mi także za warsztat. Robiłem tam meble dla PoTomka, teraz jestem w trakcie robienia stołu (taki materiał na blat, ale będzie osobny wątek z realizacji).
(https://i.imgur.com/RU8dJNp.jpg)
(https://i.imgur.com/A2KWYtu.jpg)
Na razie daję te zdjęcia, które mam, w weekend jak pogoda i oświetlenie pozwoli mogę dorobić jakieś detale i zbliżenia.
Jak już wspomniałem na wstępie, dużo się przy tej budowie nauczyłem. I chociaż teraz mam nowe narzędzia (jakby nam najprostsza pilarka życie ułatwiła!), to konstrukcja wydaje mi się dobra. Narzędzia ułatwiłyby jednak budowę i zwiększyły precyzję. Ale satysfakcja z własnej wiaty – bezcenna!
-
Wspaniała konstrukcja. Szacun, że chciało Ci się robić wcinane miecze.
-
Extra. Dzięki za fotorelacje.
-
Gratuluję.
Wysłane z mojego SM-G388F przy użyciu Tapatalka
-
chciało Ci się robić wcinane miecze.
Wcinane miecze były z dwóch powodów:
1. łatwiejsze w wykonaniu niż czopy - zarówno do wykonania (nawiercanie i dłutowanie jest trudne dla amatora), ale również do policzenia i wymierzenia.
2. łatwiejsze w montażu - miecze na czopy musiałbym zamontować i utrzymywać na pozycji przy zakładaniu murłat (4 czopy na murłatę). przy wcięciach zakładałem murłatę, a czopy wsuwałem (wbijałem) z boku.
Dziękuję za miłe słowa uznania.
-
No wiesz, niektórzy dają miecze 'proste', bez wpuszczania, na samych wkrętach.
Ten typ który Ty wykonałeś jest stosunkowo prosty, efektywny, a dla wprawnego oka i efektowny :). Pytanie - robiłeś je "z kartki", czy też najpierw wykonałeś miecz a potem odrysowywałeś wpusty w słupach złożonych np. na leżąco na 90 st.?
-
Miałem policzone długości mieczy i miejsca na słupach, gdzie zaczyna się połączenie (wcięcie). Podstawówka i twierdzenie Pitagorasa się kłania. Do wyznaczonego miejsca przykładałem przygotowany szablon wcięcia, rysowałem i wycianałem.
-
Kawał świetnej roboty 👍👍👍
-
Ładnie wykonana robota ciesielska. Czasami wystarczy odrobina dobrej woli żeby uzyskać dobry efekt konstrukcyjnie i wizualnie.
-
Super robota. Ładnie wyszło.
-
Podstawówka i twierdzenie Pitagorasa się kłania.
Ta...tylko nikt nie przekonał że to się na pewno przyda :P
Fajnie się ogląda,czyta,ale bez małego Prezesa nie dalibyście rady ;D
Pozdrawiam ;)
-
bez małego Prezesa nie dalibyście rady
No ba! Prezes wszystko nadzorował. Łącznie z kontrolą dokumentacji, którą na szczęście dało się później odtworzyć... Raz wstzrymał nam prace na dobrą godzinę, bo właśnie zafascynował się swoją nową umiejętnością - przechodzeniem przez pzreszkodę (belkę na środku naszego miejsca roboczego).
A Pitagoras na każdym kroku - rozmierzając fundamenty, licząc miecze i długości krokwi.
Dzięki i pozdrawiam!
-
Dobra i fachowa robota, gratuluję! Tak tylko gwoli ścisłości - belkę która nazywasz murłata przy konstrukcjach drewnianych nazywa się oczep, a pierwsza belka (ta leżąca na fundamencie) to podwalina.
-
Albo płatew.
-
kawał fachowej roboty, podoba mnie się. ;D
-
Świetna robota.
-
ja chcę taką u siebie :) :)
będą jakieś boki , ścianki ?
-
będą jakieś boki , ścianki
Nie planuję żadnych boków. Przynajmniej stałych. Wiata jest osłonięta nasadzeniami na działce (obecnymi i planowanymi). Ewentualnie myślę o ścianach z materiału (płótno żaglowe) do rozwieszania w razie potrzeby.
-
Chciałem coś napisać... ale brakuje słów.
Pojedyncze elementy robione "na boku" + złożenie tego w całość żeby pasowało = sukces!! i to wielki.
szacun x 10
-
Elegancka robota. Brawo Ty!
Te niestrugane belki byly sezonowane czy ze swiezego drewna? Jestem ciekaw jak sie zachowuje materiał po tym czasie? Popekalo mocno?
-
Drewno brałem ze składu drewna Jawor w Poznaniu. Było sezonowane, ale nie wiem jak długo. Dwie belki były mokre/świeże - wyraźnie cięższe (tych nie wykorzystałem).
Jest kilka pęknięć, ale nie jakoś tragiczne - pojawiły się w zeszłym roku albo były od początu. Nie są głębokie, skoro większość dałem radę pomalować sadolinem "w środku". W tym roku nie ma nowych.
Nie poskręcało.
Bardzo dziękuję za słowa uznania.