Forum stolarskie Domidrewno.pl
Wyposażenie warsztatu => Ogrzewanie/wentylacja => Wątek zaczęty przez: Szeryf w 06 Sierpnia 2024, 14:09:56 czas Polski
-
Cześć.
Na tą chwilę jestem nowy na forum.
Mam stolarnię 300m2, przyzwoicie ocieploną oraz 70 m2 mieszkania gorzej ocieplonego.
Obecnie używam pieca na ekogroszek 35 kw. Piec okazuje się jednak być za duży, bo w okresie jesienno wiosennym nie potrzeba grzać stolarni, wystarczy otworzyć drzwi od kotłowni, oraz otworzyć grzejnik w pomieszczeniu socjalnym.
Piec zużywa więc więcej paliwa niż zużyłby mniejszy.
Spaliłem zeszłej zimy 7 ton dobrego ekogroszku i około 3 m3 drewna.
Mam pomysł z piecem zgazowującym. Napalić raz na trzy dni jesienią, nagrzać bufor i ogrzewać tylko mieszkanie...
Wiadomo, mam też sporo trocin.
Czy ktoś z Was ma doświadczenie z takimi piecami?
Czy na prawdę są dwukrotnie bardziej wydajne niż gdyby wrzucać drewno do innego pieca?
Czy da się spalać również trociny? (producenci mówią że nie).
Czy komin z popękaną kamionką będzie dobry?
Znajomy może mi sprzedać piec Trotex w dobrej cenie.
-
Nikt nie ma takiego pieca?
-
Taki piec ma Lidka.
-
Niedawno zakładaliśmy ze znajomym u niego taki kocioł. Proszę nie traktować wypowiedzi jako wyrocznia, bardziej opinia laika - mogę się mylić.
Trociny w takim piecu to niezbyt mądry pomysł. Idea zgazowywania drewna polega na paleniu na pełnej mocy kotła, a więc i porządnym cugu w celu grzania wody na 80-90st, która będzie w małym obiegu grzać porządny bufor 1-3kubików wody. Przy dmuchawie na full istnieje niebezpieczeństwo zapalenia się komina, bowiem trociny będą wydmuchiwane w czopuch mimo zwiększonej komory oddawania ciepła przez spaliny (nowe kotły mają kilka zakrętów, żeberka wodne po drodze i trochę innych bajerów).
W większości kotłów dziś chodzi o to aby palić dolnym spalaniem, a nie górnym kiedy to następuje zwiększone wędzenie/dymienie i straty paliwa. Drewno kawałkowe ma to do siebie, że nie zostania popiołu, dlatego termodynamika tam jest pomyślana trochę lepiej pod tym kątem. Oczywiście istnieją też kotły zgazowujące bez dmuchaw i pali się w nich jak w starych kotłach poprzedniej ery (ale nadal z ideą spalania dolnego), jednak cały pic polega na tym, żeby używać ich z pełną mocą, wówczas wszystkie te "zakręty" przed czopuchem zbiorą odpowiednią ilość energii od płomienia/spalin. Stare kotły oddawały nawet 70% energii grzejąc komin, co zresztą w starym budownictwie było tak przemyślane, że komin był projektowany między pomieszczeniami użytkowymi i emitował ciepło przez cegły :D Kolejny motyw to marketing - wszyscy producenci piszą o sprawności kotła dla 80st, kiedy mimo wszystko trochę inaczej działa nawet grawitacyjna transmisja energii niż przy starym "paleniu na 50-60". Moc auta też się podaje przy wyższych obrotach, lepiej to wygląda ;) Tak samo dotacje typu czyste powietrze wspierają takie rozwiązanie pod warunkiem instalacji bufora. No ale zasadniczo jeśli stolarz ma trociny jako efekt uboczny/odpad swojej pracy, to można próbować do tematu podejść tak, żeby palić 12h delikatnie zamiast 6h na full. Samo palenie trocin wymaga trochę wprawy, a w tych kotłach tym bardziej. Przyjrzałbym się jak wygląda ruszt, bo ma to kluczowe znaczenie przy zasypie, żeby potem się nie rozczarować. Ale wg mnie da się to ogarnąć, tym bardziej, że są od tego roku obostrzenia co do kotłów stałopalnych (przynajmniej w większości województw) i za chwilę nie będzie wyboru.
Co do mocy kotła i głębszego poznania tematu polecam stronę czysteogrzewanie.pl - nie jest to żadna reklama, gość pro bono tam prowadzi blog od podstaw - naprawdę solidny, napisał jakiś czas temu też darmowy kalkulator cieplo.app, gdzie można zgrubnie oszacować swoje potrzeby i wskazówki co można w budynku ew. poprawić. Zawsze możesz się też do niego odezwać i podpytać o swoją sytuację. Sam korzystałem dla 4 różnych budynków, wyliczenia się sprawdziły z dokł. do 15% (czyli mega dobrze) i jestem zadowolony. U mnie wyszło, że miałem kocioł na ekogroszek 25kW, a potrzebuję mocy cieplnej 8-9kW. Tak dobrałem nowe źródło (ale nie na drewno jak coś) i pracuje nieprzeciążone trzeci sezon.
-
No, no.
Mówisz o sobie jako o laiku, a tymczasem masz wiedzę większą niż mój znajomy który chce sprzedać mi piec.
Na prawdę inżynierskie podejście.
Ciężko coś znaleźć rzetelnego w internecie.
Spróbuję na podanej przez Ciebie stronie...
Dzięki.
-
Maniek pisze
l. Samo palenie trocin wymaga trochę wprawy, a w tych kotłach tym bardziej. Przyjrzałbym się jak wygląda ruszt, bo ma to kluczowe znaczenie przy zasypie, żeby potem się nie rozczarować. Ale wg mnie da się to ogarnąć
W mojej małej stolarni przez lata zużyłem dwa takie piece zasypowe dolnego spalania . Odpowiedni ruszt to tam podstawa dobrego palenia
-
A jak taki ruszt wygląda i jaka jest różnica względem innych?
-
ruszty są skośne w pionie - ja miałem po dwa .
normalnie to sa w poziomie i na takich wióry się nie palą .
-
Piec zgazowujący drewno to taki,który w odpowiednich warunkach je spala,a dopiero wytworzony gaz grzeje wodę.A nie "Idea zgazowywania drewna polega na paleniu na pełnej mocy kotła, a więc i porządnym cugu w celu grzania wody na 80-90st, która będzie w małym obiegu grzać porządny bufor 1-3kubików wody. To jest bzdura.
-
Ależ dziękujemy za profesjonalne wytłumaczenie. Po za tym że coś jest bzdurą warto może napisać coś więcej, jeśli kolega się na temacie zna. Z mojej perspektywy jeśli ma zachodzić przekazanie energii na podstawie wytworzonego gazu drzewnego przechodzącego przez żar, to jest w tym tak wielka magia jak i mówienie, że ekogroszek był eko - po prostu jest to spalanie dolne przy ograniczeniu w samej komorze spalania dopływu tlenu (widać rynek i UE to stwierdzenie mimo, że pomysł na palenie stary jak świat - na razie kupują). Ale co do zasady wg mnie (na LAICKI chłopski rozum) to w każdym stałopalnym kotle zachodzi wymiana energii w postaci gazowej, tu jedynie jest lepiej wykorzystana. Wytworzenie efektywnie energii w takim kotle polega tym, żeby nie było przepalane jak w starych zasypowych kopciuchach i grawitacyjnym układzie, tylko żeby energię wytworzyć w pełną mocą kotła (o czym napisałem potem), bo wówczas jest lepsza wymiana gazowa. Czy nie sprowadza się to do tego co napisałem?... A że dziś instalacja grzejnikowa potrafi mieć mniej wody niż sam kocioł (typu np. 70-150l na kilku grzejnikach płytowych), to magazynuje się tą energię w 2000l bufora (co zresztą ma takie zalety jak długa transmisja ciepła po układzie docelowym). Pytanie było, czy da się w tym palić trocinami - wg mnie słabo, już lepiej obczaić coś choćby do ich brykietowania, co IMO byłoby już bezpieczniejsze, ale może to kolejna bzdura...
-
TomekZ.
Mówisz o odpowiednim ruszcie.
A mógłbyś powiedzieć jakich konkretnie modeli pieców używałeś i się sprawdzały?
Ja obecnie mogę sprzedać suchą trocinę za 400 zł. Gościu sam do mnie przyjeżdża.
Za suche drewno nie wiem ile zapłacę, bo ogłoszenie trzeba zweryfikować w rzeczywistości. Dochodzi do tego transport.
Czy warto się uczyć palenia trocinami?
-
Z tego względu ,że teraz jest coraz więcej ograniczeń co do kotłów i ich czystego spalania , szukał bym kotła z certyfikatem .
ja pierwszy piec kupiłem przed laty z Fabryki z Jarocina a drugi wg tego wzoru robił mi kotlarz w poznaniu .
-
Dzisiejsze piece są raczej już inaczej skonstruowane.
Nie wiem czy ktoś jeszcze robi ruszty. Więc palenie trociną odpada.
Skłaniam się ku takiemu rozwiązaniu:
Piec Kipi zgazowujący drewno z palnikiem na pellet bez buforów.
W tym roku pellet jedzie z Ukrainy ( dostają od nas prąd za darmo i koncerny mogą zarabiać a naszym producentom się nie opłaca) i Białorusi, więc w tym roku chcę palić pelletem.
A jeśli sytuacja się zmieni, może dokupię bufory i przejdę na drewno.
A trociny gościu nie chce brać, bo mu się nie opłaca.
Więc sprzedam za jakieś grosze.
-
Może opłaci się robić brykiet z trocin ,albo swój pelet
-
Robienie pelletu na amatorskim sprzęcie już przerabiałem.
Nie warto.
Jak uczniowie zużyli części z maszyny, to nowych już nie kupiłem.
Brykiety- nie wiem.
Gdyby ktoś polecał jakąś metodę, to mógłbym pomyśleć.