Forum stolarskie Domidrewno.pl
Materiałoznawstwo => Drewno - => Liściaste => Wątek zaczęty przez: Bobiszcz w 18 Listopada 2015, 08:50:32 czas Polski
-
Cześć.
Zdobyłem parę dni temu plaster dębowy o średnicy 70cm i grubości 10 - 14 cm. Cięty około 2 tygodni temu.
Patrząc na niego widzę piękny stolik kawowy. W tym momencie ma jedno minimalne pęknięcie około 10cm od rdzenia, zaznaczyłem je ołówkiem żeby zobaczyć czy się powiększa (pewnie tak). I tu pytanie, jak z nim postępować, żeby zminimalizować pękanie. Czym zakonserwować? Gdzie trzymać? Jak trzymać, w pionie, czy w poziomie? Wiem, że w korze mogą siedzieć szkodniki, zdjąć korę, czy nie?
Przesyłam fotkę i pozdrawiam.
http://1drv.ms/1O1u1tq
-
Mimo awatara kolegi ,avast mi krzyczy że jest na stronie robak i blokuje :P
Niedawno kolega pisał że świeżo wytoczone misy z mokrego drewna dosychają w trocinach.
-
Faktycznie ładny plaster, będzie niesamowity stolik, jeśli będą pęknięcia to się nie przejmuj, mają swój klimat
-
Moj tez tak wygladal:P
Pewnie peknie a trociny moze pomoga ale watpliwa sprawa
-
Możesz nie zapobiegać tylko pozwolić, żeby pękło i wkleić takie cuś. Fajnie wygląda.
-
Moj tez tak wygladal:P
Jak długo leży u Ciebie ten plaster? Kora sama odpadła?
Możesz nie zapobiegać tylko pozwolić, żeby pękło i wkleić takie cuś. Fajnie wygląda.
Takie motylki fajna sprawa no i pewnie nieunikniona.
Jak widzicie plaster stoi w domu, a w domu wiadomo raz się pali raz nie, więc temperatura i wilgotność skaczą, czy lepiej wynieść go na zewnątrz pod dach?
-
Kora się trzyma dobrze, a jest u mnie z 1,5roku co najmniej.
-
Jeśli kora trzyma się dobrze to oznaczać może ,że plaster jest po prostu jest mokry,
korę należało by zrzucić :)
-
To ja sie podepnę są jakieś sposoby by kora sie trzymała latami?
Wysłane z iPhone za pomocą Tapatalk wiec mogą trafić sie literówki
-
Przemek zależy kiedy drzewo było ścięte. Na drzewie z ciepłych miesięcy będzie się słabiej trzymać (bo kora nie może ograniczać rosnącego drewna), niż na drzewie ściętym w zimie, kiedy drzewo już "hibernuje" (czyli nie rośnie, więc kora lepiej przylega).
Zgogluj "stabilizowanie drewna".
Mniejsze kawałki się stabilizuje np. żywicą, lub inną substancją stabilizującą.
Ni da rady, żeby nie pękło o grubości 10cm. Jedno pęknięcie na bank się pojawi (takie jak u Morświna).
Ja miski świeże po przetoczeniu wkładam do kartonu z wiórkami, żeby ograniczyć gwałtowne tracenie wilgotności, ale ja mam przetoczone na grubość 1-3cm :P
-
zminimalizować pękanie.
Ściągać drutem
-
Proponuje przeczytać poniższy artykół, jest on o budowie masztów ale jest bardzo ciekawy a fragment o wypieraniu wody z drewna przy pomocy oleju jest jak najbardziej na temat.
https://web.archive.org/web/20090415160222/http://www.sychut.com/ruina/drzewce/index.html
-
Bardzo ciekawe.
Niektórzy tokarze robią kąpiele w roztworze z detergentem (mydłem). Pewnie na podobnej zasadzie to działa. Cząsteczki mydła/oleju wypychają wodę z komórek, a potem ograniczają ich kurczenie się podczas suszenia.
-
Czy plaster świeżo ściętej brzozy o średnicy 20cm i grubości 4cm też popęka?
-
Też...
Jak się przedstawisz to dowiesz się więcej.
-
No więc jestem. Zobaczyłem, że coś tu się dzieje i zorientowałem się przy okazji, że mija właśnie około rok, odkąd dębowy plaster opuścił łono natury i przywędrował do mnie. Z tej okazji nie mogę nie odświeżyć wątku. Do rzeczy.
- Plaster pękł, tak jak się raczej wszyscy spodziewali - od rdzenia. Przy krawędzi pęknięcie ma około 1,5cm.
- Schudł i to sporo, rok temu podnosiłem go z trudem, dziś jest duuużo lżejszy.
- Kora się zawzięcie trzyma, co w sumie mnie cieszy, bo moim zdaniem bez niej plaster straci swój urok.
Plaster cały rok stał w mojej pracowni w domu. Niczym go nie spinałem, nie impregnowałem. Nie zrobiłem z nim nic. Postanowiłem potraktować go jako "grupę kontrolną" i sprawdzić co się stanie bez ingerencji.
Nie wiem, czy mogę porównywać w ten sposób, ale mam podobnych gabarytów plaster wiązu, który z kolei trzymałem na zewnątrz pod zadaszeniem na drewnianych podkładkach i na płasko. Ten przyjechał do mnie około miesiąc po dębie. Efekt? Zero pęknięć. Nic, nul.
Teraz pytanie. Czy dąb w tych warunkach zachowałby się podobnie? I na odwrót, czy wiąz trzymany w domu spękałby jak dąb? Czy może po prostu wiąz ze względu na swoje właściwości jest bardziej odporny na pękanie w tej płaszczyźnie.
PS: w niedzielę będę w domu, to cyknę jakieś zdjęcia. Pozdrawiam!
PS2: Też...
Jak się przedstawisz to dowiesz się więcej.
Śmiechłem głośno :D
-
Porównaj warunki na zewnątrz domu i w środku domu
jest duża róznica i drewno inaczej pracuje
-
O tak sobie dąb rozpękł.
A tak wiąz nie rozpękł.
Jestem ciekawy, czy dąb w warunkach w jakich leży wiąz (na zewnątrz pod zadaszeniem) też nadal trzymałby się w całości.
Przy okazji widać, jak plaster z dębu przyzwyczaja się do swojej roli jako stolik, otóż kładę go na krzesło obrotowe i mamy prowizoryczny stolik na posiadówy, stąd plamy po rozlanym winie i cholera wie czym jeszcze :)
Lekkiego poniedziałku!