Forum stolarskie Domidrewno.pl

Elektronarzędzia => Inne => Wątek zaczęty przez: szymonzapal w 19 Września 2013, 21:46:43 czas Polski

Tytuł: Elektronarzędzia nowe marketowe vs używane markowe
Wiadomość wysłana przez: szymonzapal w 19 Września 2013, 21:46:43 czas Polski
,,Elektronarzędzia nowe marketowe vs używane markowe'' rozpiszcie się co myślicie. Może macie jakieś doświadczenia w tej kwestii. (Te markowe to głownie mi chodzi używki z portali aukcyjnych) PISAĆ PISAĆ!!!
Tytuł: Odp: Elektronarzędzia nowe marketowe vs używane markowe
Wiadomość wysłana przez: Adam w 19 Września 2013, 22:00:46 czas Polski
EEEEEEEeeee... Co tu pisać. Marketówka to marketówka... Chodź mam ich sporo i mi jakoś służą.  ;)

Raz kupiłem używaną wyrzynarkę stołową Einhell i NIGDY WIĘCEJ tego nie zrobię!!! Może miałem pecha.  :(

Jeśli na nic lepszego nas nie stać to lepiej kupić nową marketówkę niż używaną marketówkę. Ponieważ masz gwarancję na rok czy dwa. Takie jest moje zdanie.  ;)
Tytuł: Odp: Elektronarzędzia nowe marketowe vs używane markowe
Wiadomość wysłana przez: studio tata w 19 Września 2013, 22:06:00 czas Polski
ja mam troche sprzetu z dyskontu spozywczego i sobie chwale :)
mam tez markowe festoole i makity pewnie podzialaja dluzej
chociaz nie do konca , mam w szafie wkretarke makite ktorej rozszypal sie akumulator nicd
i chyba juz nie dokupie , bo akumulatory nicd sa slabe i klopotliwe
tansza marketowa juz jest wyposazona w litowe , ma podswietlenie podwojne , i czesto zostaja wysposazone w uchwyty wymenne centrotec
, w tym segmencie jest strasznie duzy postep , czesto sprzet sie nie zepsuje lecz zestarzeje :)
Tytuł: Odp: Elektronarzędzia nowe marketowe vs używane markowe
Wiadomość wysłana przez: Jakub w 19 Września 2013, 22:16:09 czas Polski
Maszyny używane jestem na duże TAK - mam i sobie chwalę. Elektronarzędzia używane - też myślałem, że to świetny pomysł dopóki nie kupiłem używanej wyrzynarki marki DeWalt która działała przez 5 minut po czym coś w przekładni tak jeb... że już nigdy nie "zagadała"... Całe szczęście sprzedawca okazał się w porządku i mu ją zwróciłem. Niestety na następny dzień znów ją widziałem na aukcji :( :( Następny raz się zastanowię tyle razy, że już pewnie nie kupię żadnych elektronarzędzi na aukcji  ;)
Tytuł: Odp: Elektronarzędzia nowe marketowe vs używane markowe
Wiadomość wysłana przez: studio tata w 19 Września 2013, 22:24:45 czas Polski
uzywany sprzet czy to marketowy , czy markowy trzeba kupowac z rozwaga
kupilem kilka marketowych z drugiej reki , ale dlatego ze ich nie bylo dostepnych w sklepie
i jakos dzialaja ostatnio dokipilem szlifierke mala delte parkside , wiele ludzi kupuje chyba impulsywnie , a potem okazuje sie ze jednak niepotzrebnie i sprzedaja
Tytuł: Odp: Elektronarzędzia nowe marketowe vs używane markowe
Wiadomość wysłana przez: mily68 w 19 Września 2013, 23:59:53 czas Polski
Moim zdanie wszystko zależy kto, do jakiej roboty, jak często będzie używał i jaki zasobny portfel posiada.
Do pracy przez kilka dni w roku można pożyczyć od kumpla (opcja najtańsza).
Do pracy w weekendy  przez niewprawnego majsterkowicza wystarczą marketówki (opcja ciut droższa).
Do pracy trochę częściej niż tylko "od czasu do czasu" jeśli komuś zależy na wygodzie (czy też komforcie) pracy, naprawialności (serwisie) narzędzi, dostępności akcesoriów (np. papiery do szlifierek typu Delta z rozmieszczeniem otworów jak w stopie maszyny) itp. jak jeszcze użytkownik jest choć trochę doświadczony w robocie a niezasobny w finanse to raczej używki ale firmowe. Tu warto pytać na forach. (Opcja dużo droższa niż poprzednie ale za to ma same zalety i tylko jedną wadę - narzędzie używane może zawsze wyzionąć ducha w najmniej oczekiwanym momencie).
Do częstej pracy przez wymagających użytkowników nówki firmowe. Zanim padną swoje przepracują i zarobią na siebie (opcja najdroższa).
Takie jest moje zdanie. Sprzęt używany ale markowy nie zawsze musi być zajechany w trupa. Ja kupując wystrzegam się handlarzy którzy mają kilkanaście aukcji i opisy typu stan jak na foto. Czasem jednak warto zaryzykować i jak nikt nie licytuje kupić za śmieszną cenę. W razie wtopy ew. koszta serwisu nie zabolą aż tak mocno (a mamy sprawne narzędzie na długi czas).
Szymku wiem co to znaczy chcieć mieć a nie mieć funduszy. Zastanów się co Ci jest potrzebne najbardziej wtedy będziemy mogli Ci konkretnie doradzić. Adam kupił tanią marketową piłę i dorobił do niej stół z przykładnicą. Jak pisze na razie nie ma luzów i po wymianie tarczy tnie jak należy. Koszt jaki sumarycznie poniósł to może ok 1000 zł (strzelam w ciemno). Wątpię czy za taką kwotę kupiłby coś dużo porządniejszego firmowego (to co najgorsze w jego pile czyli blat zrobił od nowa). Z drugiej strony mnie rozsypały się wszystkie marketowe wiertarki czy szlifierki. Tylko firmówki się trzymają bez żadnej awarii.
Porównanie chyba właśnie delt robił kiedyś Pan Fleks na swoim blogu.
Podsumowując - ja wolę firmówki ale czasem i marketowe "śmieci" mogą zaskoczyć.
Tytuł: Odp: Elektronarzędzia nowe marketowe vs używane markowe
Wiadomość wysłana przez: Waldi w 20 Września 2013, 05:48:23 czas Polski
Tak jak napisał Miły68 powinieneś sie zastanowić co będzie najczęściej używane i mocno eksploatowane, ja takie narzędzia staram się kupować nowe i markowe natomiast z racji tego, że mnie nie stać na wszystkie markowe narzędzia więc te potrzebne sporadycznie
 lub, które wydawało się tak początku kupowałem w markecie. Nie komibinuję z różnymi promocjami tylko nastawiłem się na Mcalistera
z Cast...  i jak na razie nie zawiodłem na nich
Tytuł: Odp: Elektronarzędzia nowe marketowe vs używane markowe
Wiadomość wysłana przez: studio tata w 20 Września 2013, 08:30:14 czas Polski
jak zrozumialem autor watku chce sobie porozmawiac na zadany emat , czy sie myle i szuka porady !?
Tytuł: Odp: Elektronarzędzia nowe marketowe vs używane markowe
Wiadomość wysłana przez: mily68 w 20 Września 2013, 09:35:52 czas Polski
Autor wątku jest młodym człowiekiem. Zapewne jeszcze nie zarabia swoich pieniędzy a już na pewno nie w takiej ilości żeby można było powiedzieć że sam się utrzymuje. Chciałby trochę podziałać w stolarstwie ale na razie ma do dyspozycji tylko te narzędzia które "są w domu". Jakby to napisać - klasyczna sytuacja młodzieży mającej jakieś hobby. Rodzice pewnie nie za bardzo chcą sponsorować ("bo jak się młodemu odwidzi...").
Niech pyta. Kto chce odpowie, komu szkoda czasu niech nie zabiera głosu. Ja uważam że trzeba młodemu pomóc, może czasem nawet "naprostować myślenie".
Cenna wypowiedź Waldiego o Macallisterze. Myślę, że wielu amatorów z tego skorzysta. Przecież z drugiej strony lepiej mieć chociażby takie narzędzia niż obrabiać drewno przysłowiowym "palcem" (bo "właśnie składam na nowiutką maszynkę Festoola").
Szymek napisz co kombinujesz! W przeciwnym razie wyznaczymy Ci jakąś forumową realizację i rozliczymy z jej wykonania!
Tytuł: Odp: Elektronarzędzia nowe marketowe vs używane markowe
Wiadomość wysłana przez: hycel w 20 Września 2013, 11:44:07 czas Polski
Witam .
 mily68 brawo całkowicie Cię popieram.
Trzeba młodym pomóc ,czasem ,,wychować"( w tym dobrym słowa znaczeniu ).
 Jakieś 35 lat temu pierwszy ,,mebel" wykonałem przy użyciu owiniętego szmatą
brzeszczotu i ręcznymi świderkami.
    Dla początkującego narzędzia z marketów jak najbardziej polecam .
Polecam różnego rodzaju giełdy .
Tam można trafić fajne ,,perełki",a co najważniejsze sprawdzić . 
     
                              Pozdrawiam
Tytuł: Odp: Elektronarzędzia nowe marketowe vs używane markowe
Wiadomość wysłana przez: amigorg w 20 Września 2013, 14:17:06 czas Polski
miły68, rada jak najbardziej celna, Pytający ma 19 lat, więc jego zainteresowania mogą się jeszcze zmienić, dopiero będzie się uczył stolarstwa i do nauki całkowicie mu wystarczą tańsze elektronarzędzia. Kupuj takie, które mają przekładnie metalowe i 3 lata gwarancji. W razie czego zwracają pieniądze lub wymieniają sprzęt ( np. PARKSIDE).
Tytuł: Odp: Elektronarzędzia nowe marketowe vs używane markowe
Wiadomość wysłana przez: krzyś48 w 20 Września 2013, 17:29:51 czas Polski
 No to może i ja dołożę cegiełkę :D popieram przedmówców .Nie zawsze jest potrzebny markowy sprzęt :) ja mam taką podstawową zasadę sprzęt musi warzyć swoje na swoją moc bo jak nie to jakaś lipa a dlaczego tak mówię a raczej piszę  ???  miałem zaszczyt ostatnio robić sekcję wiertarce no i co tam zastałem?  ??? silniczek jak od suszarki do włosów a regulacja to na dwa lekko pół mocy mocno na maxa -a mówię tu o wyłączniku i co z tego że była fajna lekka i poręczna :-\ a może ktoś ją nie poprawnie używał?.Ale żeby nie zmieniać wiertła np.3 w drzewie w zupełności wystarcza :D i ja taka-podobną  wiertareczkę mam , ze znanego spożywczego marketu w cenie 1kg polędwicy dobrego gatunku ale ona obsługuje mniejsze wiertełka .Popieram dyskusję na ten temat i naukę młodszych majsterkowiczów od kogo mają się dowiedzieć czasami cennych informacji :) nie wszystko chińczycy wyprodukują a jak sie samemu coś stworzy to człowiek jest zadowolony i poszanowanie dla własnej twórczości ma.Najważniejsze to nie przegrzewać sprzętu bo to plastik no może czasami dobrego gatunku ale plastik to plastik może się zdeformować i trzeć wirnik o stojan prąd wzrasta temperatura też spadają obroty zaczyna dymić ot i po sprzęcie.Ja u siebie posiadam tylko wiertarkę bosch zieloną a reszta to hobbistyczny sprzęt  :) zepsułem małe co nie co w swoim życi ale czasami to mi nie żal bo teraz wszystko można kupić  :D ale na markowe mnie raczej nie stać ale jak czytam artykuły że teraz produkuje się na tyle na ile jest gwarancja a mówię tu już ogólnie i o markowych sprzętach to mnie zalewa -no może się mylę? Proszę o lekkie potraktowanie mojej wypowiedzi bo to moja pierwsza  ;)
Tytuł: Odp: Elektronarzędzia nowe marketowe vs używane markowe
Wiadomość wysłana przez: szymonzapal w 20 Września 2013, 17:37:07 czas Polski
ja mam troche sprzetu z dyskontu spozywczego i sobie chwale :)
mam tez markowe festoole i makity pewnie podzialaja dluzej
chociaz nie do konca , mam w szafie wkretarke makite ktorej rozszypal sie akumulator nicd
i chyba juz nie dokupie , bo akumulatory nicd sa slabe i klopotliwe
tansza marketowa juz jest wyposazona w litowe , ma podswietlenie podwojne , i czesto zostaja wysposazone w uchwyty wymenne centrotec
, w tym segmencie jest strasznie duzy postep , czesto sprzet sie nie zepsuje lecz zestarzeje :)

No mi chodzi i nowe Markowe podkreślam markowe a nie marketowe
Tytuł: Odp: Elektronarzędzia nowe marketowe vs używane markowe
Wiadomość wysłana przez: szymonzapal w 20 Września 2013, 17:39:11 czas Polski
Maszyny używane jestem na duże TAK - mam i sobie chwalę. Elektronarzędzia używane - też myślałem, że to świetny pomysł dopóki nie kupiłem używanej wyrzynarki marki DeWalt która działała przez 5 minut po czym coś w przekładni tak jeb... że już nigdy nie "zagadała"... Całe szczęście sprzedawca okazał się w porządku i mu ją zwróciłem. Niestety na następny dzień znów ją widziałem na aukcji :( :( Następny raz się zastanowię tyle razy, że już pewnie nie kupię żadnych elektronarzędzi na aukcji  ;)
No tutaj słuszne słowa
Tytuł: Odp: Elektronarzędzia nowe marketowe vs używane markowe
Wiadomość wysłana przez: szymonzapal w 20 Września 2013, 17:55:02 czas Polski
No wiele moich wątpliwości zostało rozwiane dzięki za dobre rady. Jest w nich wartość. A co do wydawania pieniędzy w elektronarzędzia. Od urodzenia praktycznie wykonuje jakieś realizacje to na pewno nie jest chwilowa jakaś zajawka, nie wiem jak to ubrać w zdanie. Na pewno bardziej od narzędzi brakuje mi doświadczenia i wiedzy na temat stolarstwa, żadne najdroższe markowe narzędzi tego nie nadrobi. Ci co najwięcej się wymądrzają o tym pisząc mi ,, chłopie daj se spokój'' , ignorują mnie nigdy nie udzielili mi żadnej wartościowej wiedzy na temat stolarki. Dlatego jestem tutaj na tym forum i pisze bo mam do tego prawo. Niektórzy mnie rozumną jak miły68. Odpowiada wybiórczo na każde moje prostackie pytanie. A ci co krytykują to mowie, że to oni maja problem, a nie ja.
Tytuł: Odp: Elektronarzędzia nowe marketowe vs używane markowe
Wiadomość wysłana przez: krzyś48 w 20 Września 2013, 18:20:40 czas Polski
Do szymonzapal
Przebijając sie przez treść wypowiedzi na forum można zapomnieć .A jakie właściwie było pytanie?No ale pierwsza część zapytania brzmi "Elektronarzędzia nowe marketowe" no ewentualnie " używane markowe'' przynajmniej ja tak zrozumiałem ale sorry jak nie na temat ;)
Tytuł: Odp: Elektronarzędzia nowe marketowe vs używane markowe
Wiadomość wysłana przez: studio tata w 20 Września 2013, 18:34:56 czas Polski
,Elektronarzędzia nowe marketowe vs używane markowe''

,Elektronarzędzia nowe marketowe vs używane markowe'' , chyba nie odbieglem od tematu , piszac ze lepiej kupic nowe marketowe niz stare markowe , bo postep straszny w niektorych maszynach jest , 
jestem pelny podziwu jak
niektorzy sie rozumieja bez slow na tym forum , chyba  nic nie bylo w opisie na temat  , ze autor gromadzi sprzet w warsztaciku i potrzebuje pomocy ???
Tytuł: Odp: Elektronarzędzia nowe marketowe vs używane markowe
Wiadomość wysłana przez: mily68 w 20 Września 2013, 21:48:20 czas Polski
Zależy jakie nowe marketowe (wybaczcie ale Parkside to już chyba przesada). Najtańsze z najtańszych to naprawdę totalny badziew. Moim zdaniem obserwując fora nie celowałbym niżej Graphite czy Macallistera. Nawet Einhell ma dużo badziewia (np. piły). Brać TYLKO sprawdzone (polecane przez ludzi którzy przepracowali danym narzędziem ileś czasu) modele.
Stare markowe - hmm... zależy jak stare. 20-letnia maszyna to oczywista przesada (chyba że to wiertarka Celmy Prc 10/6) ale kilkuletnie (najlepiej będące jeszcze w produkcji modele) myślę, że jak najbardziej. Wszystkie moje firmówki kupowałem używane i jakoś się nie rozsypują. Za te pieniądze miałbym pewnie masę tzw. "jednorazówek" i dziury w butach od łażenia po marketach z reklamacjami że narzędzie "padło". A w takim markecie potrafią wziąć klienta na "przetrzymanie" i kazać zgłosić się po dwóch tygodniach (w tym czasie reklamacja "się rozpatrza").
Do autora wątku:
Szymku nie denerwuj się tak. Pisałem Ci już jak jest z takimi pytaniami. Powiedz konkretnie jakie elektronarzędzia "chodzą" Ci po głowie to Ci pomożemy. Nikt z nas nie jest wróżką i z fusów nie wróży. Jedne mogą być tanie a inne lepiej żeby były markowe (nawet używane). Postęp w technologii postępem a jakość jakością. Przykład - może i wkrętarka marketowa ma aku Li-Ion ale jak długo go ładuje i czy można dokupić zapasowy(e)? Moje używki Festoola mają aku Ni-Mh i ładują się od zera w 40 min. Z dokupieniem zapasowych nie ma problemu (podobnie z główkami). Zapomniałem o silniku bezszczotkowym... więc różnie to bywa. JarekO pisał o plastikowych zębatkach w Makitach. Tam z pewnością stosują lepsze plastiki niż np. w Verto czy temu podobnych.
Tytuł: Odp: Elektronarzędzia nowe marketowe vs używane markowe
Wiadomość wysłana przez: studio tata w 20 Września 2013, 22:16:19 czas Polski
Mily68 , mam kilka narzedzi parkside i daja rade , lubie je  , nawet przy pracy zawodowej niskoseryjnej , wkretarki mam chyba ze trzy serdecznie polecam , rewelacyjne akumulatory , feler to jeden w konplecie dlatego mam trzy wkretarki :) pomimo ze mam festoola i makite  , wiertarka udarowa , sprezarka , pistolet , wiertarka stolowa , szlifierki mam tez ze trzy moze cztery , pilarka reczna byla do bani to fakt , ale kazdej firmie moze sie zdazyc  , wiec bym nie generalizowal do jakiego poziomu mozna , albo nie mozna sie znizyc ,
zapomnialem , ze mam tez ekspres cisnieniowy  do kawy rzeczonej firmy i jest rewelacyjny !!!
niby sprawa nie w temacie  , a od dobrej kawy zaczynam dzien w warsztaciku stolarskim :)
Tytuł: Odp: Elektronarzędzia nowe marketowe vs używane markowe
Wiadomość wysłana przez: studio tata w 20 Września 2013, 22:37:38 czas Polski
zeby nie byc goloslownym na zdjeciu lezy jedna z wkretarek opisywanych , polecanych
podczas roboty nad barierka , festool czeka w szafie na "lepsza robote" ,
przypomnial mi sie fakt z mojego poprzedniego zawodu fotografa kiedy zakupilem genialny i bardzo drogi obiektyw canona jeszcze wtedy systemu FD , obecnie EOS
 bardzo jasny 1,2  , z soczewkami o niskiej dyspersji , ostry jak chol..ra , zakupilem z mysla o dokumentowaniu przedstawien teatralnych , gdzie panuja bardzo trudne warunki , jezeli chodzi o swiatlo , obiektyw przy tych wszystkich zaletach doskonalosci , mial jedna wade byl ciezki i w sumie nadawal sie tylko do tej roboty , wiec rzadko go ruszalem z szafy , rzadko goscil u mnie w torbie ,jakos zawsze sie tak skladalo ze jakos  radzilem sobie zoomami , ktorymi pracowalem na codzien ,  az przyszlo nowe stary system canona FD odszedl do lamusa  , a moj znakomity obiektyw w idalnym stanie przelezal w doskonalym stanie w szafie 20lat , i juz go teraz napewno nie uzyje
tak ze trzeba uwazac z zakupami tych fajnych drogich zabawkek
zeby opowiadanie bylow temacie obiektyw byl markowy i z drugiej reki
ps
myslalem kiedys , ze bardziej gadzieciarskiego zawodu niz fotograf , to nie ma na swiecie , alez sie mylilem :))))))))
dobrej nocy
Tytuł: Odp: Elektronarzędzia nowe marketowe vs używane markowe
Wiadomość wysłana przez: mily68 w 20 Września 2013, 22:48:48 czas Polski
No i o to chodzi. Najważniejsze że maszynki dobrze Ci służą i sprawdzają się przy robocie. I takie sprawdzone modele można polecać. Ja akurat jestem nieco uprzedzony do taniochy bo mnie klienci nie "kupują" narzędzi a marketówki ZAWSZE mi padały znienacka w zasadzie tuż przed końcem pracy i tylko się wk.. (tzn. denerwowałem się ;) ). Szczytem była młotowiertarka którą podkuwałem bruzdy (wtedy akurat w cegle) pod kabel 230V. Na ostatnim metrze umarła. Był dzień po gwarancji... Dlatego ja jestem "raczej na nie" ale uznaję Twoje racje (żeby nie było...).
Tytuł: Odp: Elektronarzędzia nowe marketowe vs używane markowe
Wiadomość wysłana przez: Jakub w 20 Września 2013, 23:06:31 czas Polski
,, chłopie daj se spokój''

Powiem Ci tak, jeśli ktoś tak Ci mówi to najczęściej nie robi tego przez przypadek czy na złość. Jeśli słyszysz to od osoby starszej to warto się zastanowić dlaczego takie ma zdanie i tak mówi, bo już niedługo w pewnych sprawach możesz się przekonać, że miała racje :(  Nie mam tutaj na myśli tylko stolarstwa, wręcz przeciwnie. Nie zrozum mnie źle, stolarstwo akurat to dobra droga ;)
Tytuł: Odp: Elektronarzędzia nowe marketowe vs używane markowe
Wiadomość wysłana przez: mily68 w 21 Września 2013, 00:13:42 czas Polski
I to pisze człowiek tylko troszkę starszy od Szymka. Brawo Jakub! Ważne żeby to "daj se spokój" uzasadnić dlaczego a na to z reguły ludziom brak już cierpliwości i w tym myślę problem.
Szymku myślałem że moje odpowiedzi nie są wybiórcze a raczej jak najbardziej wyczerpujące temat. Przepraszam.
Do studio tata: pozwól że nie ujmując Ci niczego pozostanę przy swoim zdaniu na temat marketówek (przyjmuję do wiadomości że mogę nie mieć do końca racji) i zapytam się ile kosztowały (nawet w przybliżeniu) te trzy tanie wkrętarki. Bo jeśli pracujesz ciągle trzema (żeby nie przezbrajać) to ok. ale jeśli dwie leżą jako dawczynie aku (ew. na podmiankę jak ta pierwsza padnie) to mnie osobiście już się taki zakup średnio kalkuluje.
Pamiętam porównania Pana Fleksa marketówki z firmówką pod względem "bebechów" zdaje się że właśnie Parkside'a z chyba Bosch'em. Utwierdziło mnie to w moim zdaniu na ten temat. Być może dlatego że jakoś zawsze miałem pecha (w dwóch mimośrodówkach pękły stopy a szlifując nigdy nie naciskam maszyny do materiału a w każdym bądź razie nie tak mocno - nie do dostania ani dopasowania od innych mimośr. Oczywiście pękły już po gwarancji. Skill kupiony jako używka hula do dziś. Wiertarka z udarem przy próbie wywiercenia w bloku otworu pod kołek fi 6 straciła udar. W innej padł włącznik. W końcu z czterech takich "zombi" zmajstrowałem jedną sprawną...)
Tytuł: Odp: Elektronarzędzia nowe marketowe vs używane markowe
Wiadomość wysłana przez: studio tata w 21 Września 2013, 09:21:54 czas Polski
Mily ja w osadach ,  kieruje sie wylacznie wlasnym doswidczeniem ,w tym wypadku  trzyletnim  , kasy tez nie lubie wydawac bez sesnu , nie powtarzam zaslyszanych  w seici prawd , pracuje od roku zawodowo  jako stolarz , Awersja Pana Felxa i idziwna stronniczosc do opisywanej firmy jest mi niezrozumiala ew bardzo dajaca duzo do myslenia ,

znowu odniose sie do fotografii bo jednak zawsze czuje sie jednak mistrzem w tej dziedzinie  /20letni starz /, byl kiedys aparat na klisze canon eos 5 , niby plstikowy , niby wydmuszka , trzeszczal w rekach , a wytrzymywal dzielnie wieleoletnie meczenie przez fotoreportera , ktory sie nie opindala , to nic ze pokretla czasami odpadaly , ze co dwa trzy lata zanosilo sie do serwisu ,i skrecali te wszystkie srubki , a wiesz czemu wszyscy go lubili , byl zaje.....cie ergonomiczny , wywazony , mozna bylo robic ostre foty z reki przy dlugich czasach , a przy tym byl lekki , same zaprzeczenie jezlei chodzi o dobry solidny reporterski aparat
tak samo czasami z bebechami  niemarkowych maszyn , trzeszcza w rekach jakis tam internetowy tester przy pierwszych ogledzinach totalnie zjezdza i potem sie leci po bndzie z dana firma
ja pisze o konkretnych sprzetach kokretnej firmy , jezeli miales zle doswiadczenia
to tez napisz kokretnie , generalizowanie i powielanie sieciowych madrosci jest tu chyba nnie na miesjcu
 wracajac do skila , wczoraj odwiedzila mnie kolezanka zakupila wyzynarke skila i strasznie narzekala na te maszyne , ze slabo sie jej pracuje , ta maszyna,  akurat mam wyzynarke niebieskego boscha drogiego  , zakupilem bo mialem zlecenie na bardzo duzo wycinania wzorkow ludowych , jak przyjechala kolezanka i zrobiia pare ruchow reka boschem   powiedziala ze rzuca skila w kat , maszyny trzeba sobie dobierac ,
czasami indywidualnie do reki , czy droga , czy ta tania ,
Ja robie tak , ze jak mi pasuje i czuje ze nia porpacuje , i jest niedroga to  nie zastanawiam sie  i biore bez wzgledu na marke , a ze juz pracuje pare lat
w zakupie urzadzenie nie bez znaczenia ma fakt uszkodzenie przez gwaltowny kontakt z betonem , ktry to slabo wytzryma , czy to marketowa , czy markowa producja , ze nie wspomne o kardziezy , lub zwyklym zagubieniu maszyny , markowa wiadomo oj boli strasznie !
zobacz na poprzednim zdjeciu  , uzywam maszyny zgodnie z przeznaczeniem , u siebie w warsztacie  nie robie tesow czy i i ile maszyna wytrzyma wkrecanie 15cm wkretow fi 6 ,  do tego uzywam wkretarki udarowej , po mlotowiertarce udarowej do betonu tez nie oczekuje milimetrowej precyzji , itp itd , mozna sie wiele rozpisywac i ciagnac w nieskonczonosc te dysputy o wyzszosci swiat Bozegonarodzenia nad swietami Wielkiejnocy , wazne zeby pilnowac sie pewnych pzyjetych zasad , miec jakas filozofie , dla jednych jest to filozofia festoolowa , dla drugich dyskontowa :)
Tytuł: Odp: Elektronarzędzia nowe marketowe vs używane markowe
Wiadomość wysłana przez: amigorg w 21 Września 2013, 14:37:38 czas Polski
generalizowanie i powielanie sieciowych mądrości jest tu chyba nie na miesjcu
Pełna zgoda. Miły pracowałeś kiedyś jakimkolwiek narzędziem Parkside? Nie twierdzę, że to jakiś super sprzęt, jest to sprzęt dla amatora. Mam sporo elektronarzędzi tej firmy, z niektórymi nie rozstaję się na co dzień (wiertarko-wkrętarki ACU, wiertarka kolumnowa, szlifierki różnego rodzaju, kątówka 125 mm), niektórych używam sporadycznie (lutownica, młotkowiertarka, piła, strug i inne) i nie narzekam. Używałem i nadal używam tych maszynek przy wszystkich moich projektach (galeria), także przy wykonywaniu wszystkich moich SAM-ów, łącznie z wykonaniem nowej piły, której zdjęcia zdążę chyba dzisiaj umieścić. Maszynki mają 3 lata gwarancji, nigdy w razie awarii (rzadkich)  nie miałem problemów z odzyskaniem gotówki czy wymianą na sprzęt nowy. Gdybym był zawodowcem, kupowałbym pewnie markowe, ale nie muszę. Mam za to nawyk dbania o sprzęt, czyszczenia, regulacji, właściwego przechowywania i użytkowania zgodnie z przeznaczeniem.
Tytuł: Odp: Elektronarzędzia nowe marketowe vs używane markowe
Wiadomość wysłana przez: mily68 w 21 Września 2013, 14:43:00 czas Polski
Studio tata i amigorg - wszystko co napisaliście to prawda i akurat zgadzam się z Wami. Opisałem swoje przypadki z narzędziami marketowymi uzasadniając dlaczego jestem "raczej na nie". Jeśli komuś się sprawdzają to jak najbardziej ok. - zawsze zostaje sporo pieniędzy w kieszeni. Nie neguję kupowania takich narzędzi. Napisałem swoje zdanie bo mnie akurat szlag trafia jak coś zdycha w trakcie roboty a w sklepie każą przyjść za dwa tygodnie bo taki mają termin rozpatrzenia reklamacji (czyli że co, mam przez ten czas odłożyć robotę czy też "jechać" na pożyczonych?). Może miałem pecha albo nieumiejętnie obchodziłem się z maszynkami ale zraziłem się i już. Żebyście nie pomyśleli że jestem jakimś oszołomem - Szczepan pracuje wyrzynarką Graphite'a i nic złego z nią się nie dzieje a sądzę, że jej nie oszczędza. Ja korzystam z takiego narzędzia bardzo rzadko więc jak będę kupował dla siebie to też wezmę taką jak Szczepan (bo wiem że to sprawdzony model). Podobnie z innymi sprawdzonymi maszynami.
Wiadomo że Skill to nie mistrzostwo świata ale też nie Toya, Topex itp. Napisałem konkretnie, że u mnie się sprawdza mimośrodówka - inne elektronarzędzia tej firmy mogą być "do kitu". Nie jestem w stanie podać konkretnych modeli taniochy która u mnie padła gdyż dawno wylądowała na śmietniku.
Szymek pytał czy lepsze nowe marketowe czy (jak mniemam w podobnej cenie) używane firmowe. Odrzucając najtańszą taniochę można mieć poważny dylemat. Każdy wypowiada swoje zdanie a chłopak i tak kupi co będzie uważał. Nie widzę potrzeby spierania się i przekonywania do własnych racji - przecież nie o to tu chodzi. Ostatecznie liczy się efekt końcowy w postaci finalnego wyrobu. Jak ktoś nie umie to mu najdroższe i najlepsze narzędzia nie pomogą a osoba doświadczona poradzi sobie w (prawie) każdej sytuacji (przykładem amigorg i wielu innych). Jeden woli niemieckie auta inny japońskie a jeszcze innemu jest to obojętne byle fura jeździła.
Nie spierajmy się bo w gruncie rzeczy nie ma tak naprawdę o co. Moglibyśmy się tak wzajemnie przekonywać jeszcze pewnie długo i nie wiem czy byśmy się przekonali.
Ponieważ trochę offtopujemy proponuję ew. dyskusję czy też luźną wymianę poglądów przenieść na PW jeśli ktoś ma ochotę.
Tytuł: Odp: Elektronarzędzia nowe marketowe vs używane markowe
Wiadomość wysłana przez: amigorg w 21 Września 2013, 15:59:25 czas Polski
"I to by było na tyle" :)
Tytuł: Odp: Elektronarzędzia nowe marketowe vs używane markowe
Wiadomość wysłana przez: Jakub w 21 Września 2013, 16:05:20 czas Polski
Nie koniecznie :D ja bym jeszcze jednak o czymś napomknął o czym nikt nie wspomniał. Mówicie, że różnice pomiędzy tanimi, a drogimi narzędziami to: trwałość, serwis, czas, i jeszcze raz trwałość i wytrzymałość. Nikt jednak (chyba, ze się mylę) nie wspomniał o jakości wykonania, a co za tym idzie - i dla mnie osobiście jest najważniejsze - precyzji! Przecież to ewentualne braki w wykonaniu powodują luzy czyli niedokładną obróbkę. Począwszy od luzu na futrze w wiertarce czy wkrętarce, skończywszy na luzie wrzeciona frezarki który powoduje robienie fal na materiale przez wibracje. Zwróćcie proszę też na to swoją uwagę   ;)
Tytuł: Odp: Elektronarzędzia nowe marketowe vs używane markowe
Wiadomość wysłana przez: studio tata w 21 Września 2013, 16:38:55 czas Polski
masz racje z tego oto powodu nigdy nawet nie myslalem i nie dotykalem niemarkowych ukosnic , a mam je trzy , oraz tracz i brzeszczotow , i frezow
Tytuł: Odp: Elektronarzędzia nowe marketowe vs używane markowe
Wiadomość wysłana przez: Jakub w 21 Września 2013, 16:50:44 czas Polski
Czy któraś z Twoich ukośnic jest na tyle dokładna, że mógłbyś mi polecić? W sumie jestem chyba na kupnie nowej ;D
Tytuł: Odp: Elektronarzędzia nowe marketowe vs używane markowe
Wiadomość wysłana przez: studio tata w 21 Września 2013, 18:37:27 czas Polski
z uklosnicam to jest tak ze te z posuwem poztrzebuja sporo miejsca , nie ukrywam ze mialem zakuse ma festoolowa , raz ze dokladna , a po drugie malo miejsca potrzebuje z tylu , skonczylo sie na dewalt 780 do duzych rzeczy  i dewalt 710 tkzw parkieciara , ktora tez moge polecic , parkieciara jest genialnie cicha , bo ma silnik bezszczotkowy , dobralem do niej , chyba przypadkiem tarcze globusa i pracuje sie na niej przyjemnie i dokladnie , 780 tez jest ok ale jest ogromna , ale za to ma wszystkie mozliwe regulacje i niezastapiony bezregulacyjny system rzucania cienia przez tarcze system xps , chyba tak sie to nazywa , ma tez naped paskowy , co podobno w ekstremalnych przypadkach jest rzecza nieocieniona , tarcze ma 12cali ,
Tytuł: Odp: Elektronarzędzia nowe marketowe vs używane markowe
Wiadomość wysłana przez: mily68 w 21 Września 2013, 19:52:17 czas Polski
Precyzja jest oczywiście najważniejsza. Chociaż koledzy pracujący marketowymi narzędziami używają ich chyba raczej do zgrubnych rzeczy czy do prac niewymagających zegarmistrzowskiej precyzji. Największą grupę takich maszynek stanowią wkrętarki, wyrzynarki czy szlifierki. Strugi ręczne można doprowadzić do akceptowalnego stanu. Z niedogodnościami tanich pił stołowych też można sobie jakoś poradzić i nauczyć się pracować nimi tak aby osiągnąć zadowalające rezultaty. Ja jednak osobiście wolę zmagać się z własnym brakiem umiejętności czy doświadczenia niż z narzędziem. Stolarką zajmuję się amatorsko w chwilach wolnych od pracy (a nie ma ich dużo, niestety...) więc każdy przestój związany z padającą najczęściej znienacka maszynką i kursy w tą i z powrotem do marketu (nie wspominając o nerwach) powodują że dana realizacja wydłuża się w czasie dość znacznie. Zawodowiec pracuje powiedzmy 8 h dziennie. Ma wiedzę i doświadczenie. Ja jako amator pracuję powiedzmy góra 2 h dziennie mając dużo mniejsze doświadczenie. Do tego dochodzi zdobywanie wiedzy. To co Jakub zrobi w jeden dzień ja zrobię w 4 czy 5. Jak mi padnie narzędzie muszę szukać innych rozwiązań a to zajmuje sporo czasu. Przykład: jest dajmy na to niedziela. Mam klejonkę przygotowaną do szlifowania. Jest godz. powiedzmy 17.00. Po chwili pracy pada mi szlifierka. Trochę późno żeby z miejsca jechać do marketu (tam i tak będą szopki z reklamacją). Market mam nie po drodze do pracy więc w tygodniu trzeba zrobić specjalną "wycieczkę". Reklamację często rozpatrzają nawet 14 dni. Zostaje mi szlifowanie ręczne - męczące i dłużej trwające niż mechaniczne więc odkładane "na jutro" jak tylko się da. W tym czasie już bym mebel złożył a ja jestem dalej na etapie babrania się z klejonką! Przy najbliższej okazji kupię firmówkę która najprawdopodobniej posłuży mi przynajmniej kilka razy dłużej niż marketówka. I tak to co zawodowiec robi w dwa dni ja mając dodatkowo pecha robię dwa tygodnie. Nie każdy ma taką anielską cierpliwość. Marketowe mogę kupić wiertło potrzebne do zrobienia dwóch otworów ale do dwudziestu zamiast czterech tanich wybiorę jedno firmowe.

Może ktoś jeszcze przedstawi swoje zdanie. Jak to jest u Was?
Tytuł: Odp: Elektronarzędzia nowe marketowe vs używane markowe
Wiadomość wysłana przez: Jakub w 21 Września 2013, 21:33:14 czas Polski
Pokaż mi takiego:D 8 godzin to dopiero pół dniówki  :(
Tytuł: Odp: Elektronarzędzia nowe marketowe vs używane markowe
Wiadomość wysłana przez: mily68 w 21 Września 2013, 21:39:37 czas Polski
No to mnie dobiłeś... ;)
Tytuł: Odp: Elektronarzędzia nowe marketowe vs używane markowe
Wiadomość wysłana przez: krzyś48 w 21 Września 2013, 23:40:00 czas Polski
No to może jeszcze ja raz zabiorę głos jeśli można :)  miałem się nie odzywać ale dyskusja gorąca :). I jak dobrze pamiętam to w instrukcji obsługi tanich marketowych urządzeń jest napisane że sprzęt NIE jest przeznaczony do prac zarobkowych czy jakoś tak tylko dla majsterkowiczów  ;)  i nie należy katować sprzętu  :D Ja mam wiertarki z różnych marketów czyli 4 + jedna produkcji ZSRR i jedna zielona boscha i przeważnie ją katuję a i zapomniałem o młoto-wiertarce też z marketu oprócz tej(skuwałem tynki to przeszła swoje) to reszta ma się dobrze i nie narzekam a jestem tylko marnym hobbistą stolarzem :D A w zasadzie każdy tu zabierający głos ma rację bo każdy ma inne doświadczenia zawodowe ,ja zaczynałem swoje doświadczenia zawodowe jak prawie wszystko było spod lady i trudno dostępne więc mam sprzęt w poszanowaniu nawet ten najtańszy Pozdrawiam gorąco bo i dyskusja gorąca :D
Tytuł: Odp: Elektronarzędzia nowe marketowe vs używane markowe
Wiadomość wysłana przez: Jakub w 22 Września 2013, 11:26:50 czas Polski
każdy tu zabierający głos ma rację

AMEN ;)
Tytuł: Odp: Elektronarzędzia nowe marketowe vs używane markowe
Wiadomość wysłana przez: Ppiioottrr w 25 Września 2013, 22:38:01 czas Polski
Stawiam na markowe i zaprzyjaźnionego sprzedawcę,który wyczaruję mega zniżkę.Zdecydowane nie dla używek z wymienionymi bebechami.Polecam z autopsji.O marketówkach nie wypowiem się bo stan posiadania-brak.
Tytuł: Odp: Elektronarzędzia nowe marketowe vs używane markowe
Wiadomość wysłana przez: chulio w 05 Listopada 2013, 00:29:00 czas Polski
Witaj

Faktycznie, dyskusja jest gorąca więc i ja się podzielę doświadczeniem...
Moje początki w majsterkowaniu to marketówki, wiadomo "palcem nie zrobisz" :)
Dzisiaj staram się kupować markowe choć nie zawsze mnie stać, stram sie zawsze coś "upolować" na "alledrogo" ale sprzętu używanego z aukcji nie dotkniesz więc ryzyko istnieje.
Ostatnio zaopatrzyłem się w parę zabawek festoola, głównie popokazowych - zawsze dużo taniej, sprzęt firmowy i nie zajechany, dealer na nowe też wyczaruja Ci jakiś upust jak kupujesz u jednego :)
Niestety nie zawsze mnie stać więc i marketówki też są...Macalister zdaje się, firmówka Castoramy bodajże, w miarę przyzwoity sprzęt marketowy :)
Myślę, że nie ma jednej dobrej odpowiedzi, wszystko zależy jak często używasz, do czego i na ile Cię stać.
Ostatni mój zakup formatówki Bernardo, lepiej nie pisać jeszcze jej nie skończyłem tuningować i poprawiać producenta, zdecydowała kasa a teraz "pluję sobie w brodę"  - stół jak łódka, na Feldera bym się nie pokusił ale może Jet :)
Podobnie z szlifierką bębnową Holzmana, tuning i poprawki to podstawa przy tych wynalazkach z dalekiego wschodu :)
powodzonka w zakupach
Tytuł: Odp: Elektronarzędzia nowe marketowe vs używane markowe
Wiadomość wysłana przez: spideermaan w 02 Lutego 2018, 22:21:44 czas Polski
Ja mam wiele narzędzi niteotools, parkside mam jedną(wiertarke) i nie polecam kompletna tandeta. Ale narzędzia typu macalister, dexter, skil to już na moje potrzeby wystarczają w 100% i coś czuje że długo posłużą, mam szlifierke skill 125 chyba 750 watt i ciąłem nią blachę grubości 3 mm tak długo że gdyby nie spawalnicze rękawiczki to bym sobie poparzył rękę, a nawet się nic nie dymiło, skill to bardzo dobra firma moim zdaniem, ostatnio kupiłęm wkrętarkę i zakrętarkę ryobi i też jestem zadowolony bardzo. Pracowałem na festool kapex w firmie stolarskiej oraz makita też ukośnica z posuwem. Szczerze to jakbym miał zarabiać nią na życie to może wtedy bym kupił coś z górnej półki ale póki co to starczają mi marketówki. Festool cxs też używałem ale czy ja wiem do składania mebli spoko, ale do domowego warsztatu szkoda kasy. Podsumówując narzędzia z marketu są moim zdaniem bardzo dobre ale wtedy kiedy nie zależy nam zbytnio na dokłądności oraz jakości krawędzi czy też powierzchni.
Tytuł: Odp: Elektronarzędzia nowe marketowe vs używane markowe
Wiadomość wysłana przez: metasudans w 09 Lutego 2018, 19:56:59 czas Polski
Z serii "urzekła mnie twoja historia". Pierwsze elektronarzędzie, to wiertarka Black&Decker z udarem. Kupiona ok. 30 lat temu w Składnicy Harcerskiej, razem z przystawkami - pilarką tarczową i wyrzynarką. To było cudo, 520W, dwa biegi, no i "udar". Wiertarka nadal działa. Ale kupiona w Makro chińska "frezarka" chodziła tylko 22 minuty. Pierwsza seria MacAllister w początkach obecności  Castoramy - frezarka, szlifierka taśmowa i szlifierka mimośrodowa - działają od 15 - 16 lat. Wyrzynarka Kress - 15 lat. Wyrzynarka "srebrny" Einhell - 15 lat. Szlifierka oscylacyjna zwykły Eihell - 15 lat. Wiertarka kolumnowa, marketowa Hanseatic - 13 lat. Od kilku lat stawiam na Makitę. Zacny sprzęt dla amatora-hobbysty. Istotne są "ostrza" - tarcze Makita, Freud, CMT; frezy CMT; przyzwoite, szlifowane wiertła, itd,  itp. Wszystkie te narzędzia nigdy nie nawaliły. Mam jeszcze Celmę PRCr 10/6 II L (prezent z 1998r.) - nie do zajechania. Ostatnio rozebrałem na części, wyczyściłem b. dokładnie, wymieniłem smar. Praktycznie brak śladów zużycia na trybikach. Zmieniłem jedynie  uchwyt (oryginalny od początku miał bicie), na samozaciskowy Corona Premium.
Tytuł: Odp: Elektronarzędzia nowe marketowe vs używane markowe
Wiadomość wysłana przez: marcin6391 w 09 Lutego 2018, 20:10:43 czas Polski
U mnie różnie...
To co dużo robi, to markowe ...
To
Za to wiertarki, wkrętarki,itp.. to jak popadnie .parkinson, makita, meec... jak miałem pracowników, to szkoda było markowych...szybko kończyły..  >:(
Teraz tylko we dwóch se robimy...
Z ciekawostek...
Kupiłem kiedyś na giełdzie używaną wiertarke za 30 zeta... robi juz kilka lat...bez zajakniecia...
Także..jak się trafi...
Tytuł: Odp: Elektronarzędzia nowe marketowe vs używane markowe
Wiadomość wysłana przez: Szahtor w 31 Maja 2018, 23:42:16 czas Polski
U mnie też różnie, prawda jest taka, że mam bardzo dużo marketowych i sobie chwalę sporo mam np. makita - bardzo fajne narzędzia względem cena/jakość. Z tym, że to na co zwracam teraz uwage wybierajać narzędzie - szczególnie droższe - dostęp do części zamiennych ostatnie poszukiwanie wirnika do jednego z narzędzi makita mnie przeraziło, ale dość ciekawe miejsce - https://serwis.specmajster.pl/pol_n_Czesci-zamienne-MAKITA-3241.html jak macie problem z częściami spiszcie sobie.

Aha i trzymajcie paragony i kserujcie je, naprawdę unikanie napraw gwarancyjnych przez niektórych to istny koszmar.