Forum stolarskie Domidrewno.pl

Narzędzia ręczne => Strugi ręczne => Wątek zaczęty przez: aramis44 w 15 Lutego 2016, 21:25:13 czas Polski

Tytuł: coś z (prawie) niczego
Wiadomość wysłana przez: aramis44 w 15 Lutego 2016, 21:25:13 czas Polski
No i kupiłem mój pierwszy metalowy strug. Oczywiście nie obyłoby się bez wtopy.

Po prawdzie to drugi, ale pierwszy się nie liczy - to blaszana wytłoczka marki TopTools z nożem ustawianym jak w RB4. Może zrobię z niego później scrub plane.

Ale wracając do tematu - strug w układzie Baileya (rozmiar 3), marki Metril. Brazylijski. A co  8) Lepiej bym pewnie wyszedł kupując MacAllistera z Casto...

(http://i.imgur.com/TpaKkFT.jpg)(http://i.imgur.com/Ud6ns6U.jpg)
Na pierwszy rzut oka OK, stopa też nie zniszczona.

Ale kiedy zdjąłem docisk, zapłakałem... no, prawie. Po prostu zdałem sobie sprawę że znów dałem ciała.

Poza stopą i skrzydełkami odlew nie ma ani jednej obrobionej powierzchni.
(http://i.imgur.com/IwHbPWX.jpg)(http://i.imgur.com/XK4Mc8C.jpg)
(http://i.imgur.com/K8rlgyP.jpg)

Docisk - banan:
(http://i.imgur.com/jKE6ENS.jpg)

Regulacja wysunięcia noża chodziła ciężko, nawet bez noża. Okazało się że średnica na nakrętce regulacyjnej była o prawie milimetr większa niż rozstaw "łapek" zabieraka (yoke).
(http://i.imgur.com/NzlG7s1.jpg)
Także moletka na nakrętce była jakaś taka licha - palce się po niej ślizgały.

(http://i.imgur.com/hXveV6r.jpg)
Przynajmniej uchwyty pod warstwą sypiącego się szelaku okazały się drewniane. I w sumie w niezłym stanie.

Trochę masakra, ale jak mówi pewne powiedzenie o kobyłce i płocie, "co zrobisz jak nic nie zrobisz"?

Na szczęście z metalem dogaduję się całkiem nieźle, więc zakasałem rękawy i zacząłem poprawiać latynoską fabrykę. Na pierwszy ogień postanowiłem (żeby zacząć od czegoś małego) dorobić nową, z brązu, nakrętkę regulacji wysunięcia noża. I tu ZONK! Brazylia co prawda używa systemu metrycznego, ale w strugu wszystkie gwinty - calowe... Trzeba było pracować z tym co mam. Na nakrętce nagniotłem nową moletkę (wreszcie się nie ślizga) i przetoczyłem szyjkę do wymiaru o 0,1mm mniejszego niż rozstaw widełek zabieraka. Po odczyszczeniu gwintów kręci się aż miło.
(http://i.imgur.com/YITBUac.jpg)

Następnie zabrałem się za planowanie docisku i powierzchnie styku. Póki co mam splanowaną żabę - zarówno powierzchnia mocowania na stopie jak i "łoże" noża. Także w stopie splanowałem powierzchnię podparcia żaby.
(http://i.imgur.com/u9umAPP.jpg)(http://i.imgur.com/1pCaXnY.jpg?1)

Muszę jeszcze uformować powierzchnię styku żaba-stopa na dolnej "półce" zaraz za ustami, bo teraz jest tam przerwa. Następnie w planach tjuning zabieraka (jest to wytłoczka z blachy... fuj...) bo przy wycofywaniu noża opiera się górą o sprężynę docisku, przez co cały docisk się przesuwa.

Nóż i odchylak są w przyzwoitym stanie, oczywiście trzeba podostrzyć i poprawić lekko styk odchylaka, ale tu nie ma jakiś wielkich dramatów. Jedno co mnie zastanawia to fakt, że nóż nie leży płasko na żabie, tylko środkiem jest lekko podniesiony. Ale to chyba kwestia odchylaka, który śrubą mocującą podciąga go do góry.

Docisk niestety miejscami obłazi z chromu, więc będę musiał zeskrobać to do żywego i przepolerować. Tu pytanie - czy ktoś zna sposób na łatwe usunięcie chromu inne niż pilnik?

Uchwyty obskrobię z szelaku i potraktuję olejem, struktura i kolor drewna bardzo mi się podobają i nie zamierzam ich "chować". To chyba palisander, ale poprawcie jeśli się mylę.

No i na koniec szyba i jazda ze stopą, chociaż tutaj nie przewiduję dużo pracy. Stopa jest dosyć prosta.
Tytuł: Odp: coś z (prawie) niczego
Wiadomość wysłana przez: velsyster w 16 Lutego 2016, 00:05:50 czas Polski
Zrobiłeś moze przed ingerencja w żabę i podstawę próby strugania na dobrze naostrzonym nożu? Ciekaw jestem jak duży zysk w jakości strugania osiągniesz dzięki tym zmianom.
Tytuł: Odp: coś z (prawie) niczego
Wiadomość wysłana przez: aramis44 w 16 Lutego 2016, 06:16:06 czas Polski
Nie, nie strugałem przed obróbką. Ale zysk ze splanowania żaby jest ewidentny. Regulacja wysunięcia noża chodzi dużo płynniej, a i sama żaba siedzi w stopie prosto i stabilnie - przedtem siedziała pod kątem, a po odkręceniu śrub bujała się.
Tytuł: Odp: coś z (prawie) niczego
Wiadomość wysłana przez: krzysiek w 16 Lutego 2016, 09:10:58 czas Polski
Parę pytań ( tak w celu "odskoku" od rzeźbienia struga dla @Headu)
- jaką bazę brałeś przy szlifowaniu powierzchni żaby ?
- jeśli odchylak jest jak blaszka ( mam też jeden strug z takim "wynalazkiem") to czy przypadkiem nóż nie jest krzywy ?
- czy będziesz szlifował rampę w stopie ?
Pozdrawiam
Tytuł: Odp: coś z (prawie) niczego
Wiadomość wysłana przez: aramis44 w 16 Lutego 2016, 13:43:27 czas Polski
Hej Krzyśku.

Żabę ustawiłem w ten sposób, żeby boki odlewu były mniej więcej równo, co dało mi zgrubnie poziom w osi poprzecznej sprawdzony czujnikiem na przedniej (tej od strony ust) płaszczyźnie przylegania noża. Następnie manewrowałem wysokością podparcia tyłu żaby (na fotce widać płytki wzorcowe) tak, aby uzyskać ten sam poziom z przodu i z tyłu. Okazało się że żaba była środkiem wypukła o jakieś 25-30 setek.

Co do odchylaka, to jest to śmieszna konstrukcja (załączam szkic). Przez to że nie ma drugiego odgięcia jak w odchylaku baileya, to przegina nóż (opiera sięprzodem i tyłem a ciągnie śrubą za środek).

Rampa w stopie - o co Ci chodzi? O tył ust, pochyłą powierzchnię pod nożem? Jeśli o to to na razie nie, żaba i tak będzie wysunięta w celu zmniejszenia ust.

Planuję obrobić tylko tą płaską powierzchnię pomiędzy rampą a podparciem żaby, żeby na niej utworzyć drugą powierzchnię kontaktu stopa-żaba. Jak w prawdziwym Stanleyu. Załączam - czerwone obrobię, zielonego nie ruszam (przynajmniej na razie). Oczywiście współpracująca powierzchnia na żabie też będzie obrobiona.

Tytuł: Odp: coś z (prawie) niczego
Wiadomość wysłana przez: krzysiek w 16 Lutego 2016, 15:00:02 czas Polski
Rampa w stopie - o co Ci chodzi? O tył ust, pochyłą powierzchnię pod nożem?

Dokładnie chodzi o tę powierzchnię .

Jeśli o to to na razie nie, żaba i tak będzie wysunięta w celu zmniejszenia ust.

Planuję obrobić tylko tą płaską powierzchnię pomiędzy rampą a podparciem żaby, żeby na niej utworzyć drugą powierzchnię kontaktu stopa-żaba. Jak w prawdziwym Stanleyu. Załączam - czerwone obrobię, zielonego nie ruszam (przynajmniej na razie). Oczywiście współpracująca powierzchnia na żabie też będzie obrobiona.

No właśnie nie jestem pewny czy dobrze . Bo jak sprawdzisz czy nóż jest równo wysunięty ?
Niby można patrzeć po płaszczyźnie stopy , ale oko ludzkie łatwiej chwyta różnice na krawędzi. Z reguły ta powierzchnia jest szlifowana , a krawędź jest prostopadła do krawędzi zewnętrznej stopy. Zdaje się, że czytałem w którymś z wątków ,że krzywe usta albo krzywa żaba dyskwalifikują strug. I to ma sens.
Jak zrobisz szlif rampy z bazą od krawędzi stopy to będzie wiadomo ,że usta są prosto i żabę można wtedy ustawiać równo względem ust , jak będzie równo to i łoże noża na żabie powinno być też równe względem ust.
Tak mi się wydaje .  ???

Jeśli chodzi o szlif żaby to szacunek za profesjonalne podejście :D
Tytuł: Odp: coś z (prawie) niczego
Wiadomość wysłana przez: aramis44 w 16 Lutego 2016, 16:27:30 czas Polski
krzywe usta albo krzywa żaba dyskwalifikują strug
Rozumiem, że mówisz o skręceniu żaby względem stopy w osi pionowej. To niestety jest problem którego jeszcze nie ogarnąłem, jako że nie ma w tym strugu na środku występu który obejmowałaby żaba (vide Stanley). Patent z ustawieniem do krawędzi ust brzmi rozsądnie, dzięki za podpowiedź :)

Na pewno będę poprawiał przednią krawędź ust, bo jest lekko sfazowana od spodu (dolna płaszczyzna stopy na krawędzi ust ucieka do góry), może tą stronę wykonam jako bazę.

profesjonalne podejście
No cóż, zboczenie zawodowe, u mnie w pracy różnica 0,05mm często oznacza różnicę między robotą za XX tysięcy wykonaną poprawnie a... śmietnikiem.
Tytuł: Odp: coś z (prawie) niczego
Wiadomość wysłana przez: krzysiek w 16 Lutego 2016, 16:57:43 czas Polski
... jako że nie ma w tym strugu na środku występu który obejmowałaby żaba (vide Stanley).

Ale pamiętaj ,że ten występ ustala tylko zgrubnie pozycję żaby między skrzydełkami ,ale i tak  patrzy się na położenie "pazurów" żaby względem krawędzi ust. Dlatego chyba dobrze jest jak ta rampa ma szlif. Tak mi się wydaje.
Przednią krawędź możesz sobie darować w zdzierakach robi się ją nawet lekko półokrągłą. Jej jakość nie ma znaczenia , wystarczy tylko żeby nie drapała drewna

No cóż, zboczenie zawodowe, u mnie w pracy różnica 0,05mm często oznacza różnicę między robotą za XX tysięcy wykonaną poprawnie a... śmietnikiem.

Znam ten ból. Modelowałem detale ,które potem na CHERMLE były robione z dokładnością +/- 0,01 mm oczywiście w metalu ,ale to było chyba raz . Więcej było powierzchniówki robionej z PE ale to już wtedy inna bajka. No i ja oczywiście modele robiłem na "zero". Tak będzie też w przypadku struga robionego z inicjatywy @Headu . W tym tygodniu powinienem się obrobić.
Powodzenia w szlifach.  ;D
Tytuł: Odp: coś z (prawie) niczego
Wiadomość wysłana przez: aramis44 w 03 Marca 2016, 23:43:33 czas Polski
Jutro trzeba wstać o 5 do roboty, więc celem relaksu poszedłem do piwnicy podłubać... i znowu niespodzianka.
Po zeskrobaniu szelaku okazało się, że przednia gałka jest z innego drewna niż "tote" (tylny uchwyt).
O ile gałka wygląda jak "rosewood" (palisaner?), o tyle nie mam pojęcia z czego może być uchwyt... Światli ludzie, oświećcie mnie nieuczonego, co to za drewno?

Uchwyty na fotkach tylko przetarte papierem ściernym i włókniną, stąd takie matowe. Planuję je nawoskować lub zaolejować. Co według Was lepsze?

A poza tym, w strugu już mam ukończone płaszczyzny styku żaby ze stopą, napawałem czubek popychacza noża bo latynos zrobił go jako wytłoczkę z blachy i miał straszny luz w otworze odchylaka, poczyściłem i lekko podpolerowałem docisk, odchylak i nóż. W odchylaku wyprowadziłem krawędź styku z nożem bo wcześniej były szczeliny po bokach.
Myślę jeszcze o dorobieniu mosiężnych lub brązowych nakrętek mocujących uchwyty - a co, niech jest ładnie. Zostało (z grubszych robót) wyczyszczenie z rdzawych "rys" boków stopy no i finalny szlif stopy na szkle.
Tytuł: Odp: coś z (prawie) niczego
Wiadomość wysłana przez: sajo w 04 Marca 2016, 17:28:29 czas Polski
Ja bym naoliwił, a na koniec nawoskował.  Choć w sumie nie wiem, jak ciepło rąk wpłynie na wosk.
Tytuł: Odp: coś z (prawie) niczego
Wiadomość wysłana przez: Łukasz G. w 04 Marca 2016, 19:02:15 czas Polski
Łożesz...po takim tuningu to oryginalny nóż będzie krokiem w tył. Może zestaw Hocka (nóż z odchylakiem)?
Tytuł: Odp: coś z (prawie) niczego
Wiadomość wysłana przez: krzysiek w 04 Marca 2016, 19:30:41 czas Polski
..., napawałem czubek popychacza noża bo latynos zrobił go jako wytłoczkę z blachy i miał straszny luz w otworze odchylaka, ...
Nie tylko latynos tak robi , hindus też tak potrafi sp...ć robotę.

Co do uchwytów to ja bym tak zrobił jak radzi P. Sellers. Na drewno lakier szelakowy , pierwszą warstwę leciutko przeszlifować, potem druga warstwa i na to wosk naniesiony delikatnie na drobnej wełnie stalowej. Nie testowałem tego sposobu bo tu nijak nie idzie tu kupić szelaku, przymierzam się do ściągnięcia przez Al...o
Tytuł: Odp: coś z (prawie) niczego
Wiadomość wysłana przez: sajo w 04 Marca 2016, 21:48:46 czas Polski
szelak w płatkach tu można dostać:
http://www.art-konserwacja.pl/szelaki-politury-37_42/
Tytuł: Odp: coś z (prawie) niczego
Wiadomość wysłana przez: aramis44 w 04 Marca 2016, 22:03:22 czas Polski
Właśnie cały wic w tym, że szelaku nie chcę. Dlatego myślę o oleju i wosku. Na początek chyba pociągnę olejem lnianym, zobaczę jak będzie wyglądać.
 
Łożesz...po takim tuningu
Tuning - nie tuning. Raczej próba doprowadzenia struga do "stanu używalności" :) No i trochę lekkiej kosmetyki.
 
zestaw Hocka (nóż z odchylakiem)?
Póki co zostaję na oryginale. Jeśli będę zmieniał noż, to raczej na samoróbkę. Bliżej mi do noży Lie-Nielsena - są grubsze (3mm) od Hocka (2,4mm). I do tego grubszy, ale płaski odchylak. Ale to temat na kiedy indziej.
Tytuł: Odp: coś z (prawie) niczego
Wiadomość wysłana przez: krzysiek w 04 Marca 2016, 22:34:02 czas Polski
Olejowałem uchwyty z drewna czereśniowego , które dostałem od @hycla w prezencie. Wyszło gówniano , brudzą się.
Natomiast wcześniejsze uchwyty do Macallistera , które sam wyciąłem i toczyłem dwa razy lakierowałem zanurzeniowo w bezbarwnym satynowym akrylu a potem prysnąłem lakierem z aerozolu. Wyszło o wiele ,wiele lepiej.
Tytuł: Odp: coś z (prawie) niczego
Wiadomość wysłana przez: aramis44 w 05 Marca 2016, 23:15:55 czas Polski
No nic, póki co uchwyty czekają, a ja robię próby. Wynalazłem kawałek bukowej deseczki, przestrugałem ją wyrobem strugopodobnym, pociąłem na kawałki i pokryłem próbki pokostem lnianym, olejem lnianym i czystym woskiem pszczelim (to ostatnie na gorąco żeby wosk wsiąkł w drewno). Muszę jeszcze skądś wytrzasnąć setkę terpentyny żeby na próbę umieszać pasty woskowej i dołączyć ją do testów. Popatrzę, porównam i na uchwyty pójdzie to co mi się najbardziej spodoba.

A w samym strugu oskalpowałem docisk z łuszczącego się chromu. Pod spodem piękne wykwity rdzy. Wyczyszczę to i przepoleruję.
Tytuł: Odp: coś z (prawie) niczego
Wiadomość wysłana przez: Rizer w 06 Marca 2016, 22:30:55 czas Polski
Tak z ciekawości - mógłbyś opisać jak się sprawuje ten wyrób strugopodobny? :)
Tytuł: Odp: coś z (prawie) niczego
Wiadomość wysłana przez: Klo w 07 Marca 2016, 07:50:19 czas Polski
Po terpentynę udaj się do lepszego sklepu papierniczego.
Tytuł: Odp: coś z (prawie) niczego
Wiadomość wysłana przez: krzysiek w 07 Marca 2016, 17:27:21 czas Polski
A dlaczego do papierniczego ? Klo nie pomyliłeś terpentyny z temperówką ? :D
Tytuł: Odp: coś z (prawie) niczego
Wiadomość wysłana przez: akwa-stolarz w 07 Marca 2016, 17:35:57 czas Polski
Bo sklepy papiernicze to często również sklepy plastyczne itp. A właśnie tam wykorzystywana jest terpentyna,  np do czyszczenia pędzli
Tytuł: Odp: coś z (prawie) niczego
Wiadomość wysłana przez: krzysiek w 07 Marca 2016, 18:03:24 czas Polski
http://www.castorama.pl/produkty/wykonczenie/malowanie/rozpuszczalniki-i-zmywacze/terpentyna-balsamiczna-0-5-l.html
Jak zwykle najciemniej jest pod latarnią  ;) :D
Tytuł: Odp: coś z (prawie) niczego
Wiadomość wysłana przez: Klo w 07 Marca 2016, 18:53:23 czas Polski
Krzyśku.
Nie w każdej wiosce jest market. A papierniczy i owszem. Resztę wytłumaczył akwa-stolarz.
Więc, gdy zamkną w twojej okolicy wszystkie markety, to już wiesz, gdzie udać się po terpentynę. :P
Tytuł: Odp: coś z (prawie) niczego
Wiadomość wysłana przez: krzysiek w 07 Marca 2016, 20:18:23 czas Polski
Więc, gdy zamkną w twojej okolicy wszystkie markety, ...
Obawiam się ,że nie grozi , niestety.
Tytuł: Odp: coś z (prawie) niczego
Wiadomość wysłana przez: aramis44 w 07 Marca 2016, 22:01:29 czas Polski
W casto terpentyna na litry. A mi na początek trzeba setkę. Toteż odwiedziłem "wiejski sklep papierniczo-artystyczny" i nabyłem buteleczkę 150ml :) Co śmieszniejsze - cena w przeliczeniu na litr 20% mniejsza niż w casto...

Nie w każdej wiosce jest market. A papierniczy i owszem.
A tutaj to wręcz przeciwpołożnie - u nas łatwiej o market budowlany niż dobry sklep papierniczy / zaopatrzenie dla plastyków. Bo w zwykłym papierniczym to można kupić papier xero i podpaski...

@Rizer
Ten "strug" kosztował jakieś 25 złotych w LM, i tyle mniej więcej jest wart. Gabarytowo to odpowiednik Stanleya SB3, czyli normalnej "trójki" z pojedynczym ostrzem. Stopa i docisk tutaj to wytłoczki z blachy 1,5mm, nóż podobnie. Żaba to zgrzany ze stopą kawałek płaskownika (o dziwo trzyma kąty). Regulacja noża to chyba najgorszy patent jaki dało się wymyślić.
ALE
za te pieniądze to fajna zabawka do eksperymentów lub jako pierwszy sprzęt do nauki. Pomimo że wszystko dość wiotkie, to bez większych problemów dałem radę przestrugać wysuszony na wiór kawałek buka (buka? buku? jak to odmienić?). Nadmienię, że nie ostrzyłem oryginalnego noża. Jedynie po zakupie wygładziłem stopę (miała powierzchnię jak szczotkowane aluminium) na papierze 320, podpiłowałem pilnikiem docisk bo dociskał bokami a przód miał szczelinę w którą właziły wióry... no i tyle.

A co do sprawowania się w pracy - brakuje mi w nim masy. Cały strug waży około 500g, a dla porównania drewniany gładzik z nożem 40mm - 750g, a żeliwna "3" - 1450g. Byle opór i strug się zatrzymuje, nie ma impetu żeliwnego odpowiednika.

Jak skończę z metril'em, to z tej wytłoczki będę robił zdzierak / scrub plane - dorobię grubsze (i lekko zaokrąglone) ostrze i może odchylak, wywalę regulację śrubami (regulacja będzie "młotkowa" jak w drewniaku). Dodam też podkładkę z brązu pod górną śrubę docisku, bo teraz wrzyna się ona w ostrze i cały docisk przesuwa się razem z nożem. No i zastanawiam się jak go dociążyć, bo zalanie betonem raczej nie przejdzie  ;D
Tytuł: Odp: coś z (prawie) niczego
Wiadomość wysłana przez: aramis44 w 08 Marca 2016, 21:50:44 czas Polski
Dziś dopasowałem "yoke" - zabierak noża do otworu w odchylaku. Nie obyłoby się gdybym czegoś nie spartolił. Dwa ruchy pilnikiem za dużo i jest luz, ale i tak mniejszy niż był. No i zabierak dotyka noża całą szerokością, a nie tylko jedną stroną jak wcześniej, więc nie będzie go krzywić przy wysuwaniu.
Wyczyściłem też docisk z resztek miedzi i rdzy. Na razie skończyłem na włókninie 320 i póki co nie będę polerować. Żeliwo i tak będzie szare, a jest tak miękkie, że jakiekolwiek zadrapanie i jest ślad jak wielki kanion...
Tytuł: Odp: coś z (prawie) niczego
Wiadomość wysłana przez: aramis44 w 15 Marca 2016, 20:58:59 czas Polski
Uchwyty skończone. Jakoś nie mogę przekonać się do szelaku, więc zdecydowałem się jednak na olej lniany + pszczeli wosk na gorąco (poza tym szelaku nie mam a olej i wosk owszem  ;)). Zobaczymy jak się będzie sprawować przy pracy. W dotyku bardzo przyjemne, minimalnie bardziej śliskie od suchego drewna - taka jakby satynka. No i ten zapach - poezja  ;D

Tytuł: Odp: coś z (prawie) niczego
Wiadomość wysłana przez: krzysiek w 16 Marca 2016, 16:21:56 czas Polski
No i całkiem ładne uchwyty wyszły  :). Ciekawe jak się teraz prezentuje całość.
Ja zamówiłem szelak na allegro , rubinowy ( 500g 30 zł) , Córcia wyśle mi w paczce na Święta Wielkanocne
Tytuł: Odp: coś z (prawie) niczego
Wiadomość wysłana przez: aramis44 w 17 Marca 2016, 21:58:43 czas Polski
Coś się nie mogę zabrać za planowanie stopy - boję się czy co? Ale będę musiał, bo już nic innego mi nie zostało  ;D

Dziś dorobiłem mosiężne nakrętki do uchwytów - oryginalne śruby miały zwykły półokrągły łeb schowany głęboko w otworach uchwytów. Niestety w pracy nawał zleceń więc tokarka totalnie niedostępna. No ale nie na darmo człowiek uczony (serialem MacGyver). Zmajstrowałem full-pro tokarkę i za pomocą pilnika i zaostrzonej cykliny wystrugałem... Potem papier a na koniec pasta polerska z zestawu końcówek do dremla z ulubionego marketu spożywczego. Efekty poniżej. Zostało jeszcze naciąć rowki pod śrubokręt, ale to jutro.
P.S.
Śruby trzymające uchwyty są oczywiście calowe (unc 1/4-20tpi - to odrobinę większe niż M6), więc po prostu obciąłem łeb, stoczyłem gwint na około 15mm i nagwintowałem metrycznym M5.
Tytuł: Odp: coś z (prawie) niczego
Wiadomość wysłana przez: Arek15 w 17 Marca 2016, 22:43:37 czas Polski
ja planuje kolejną czwórke:) mozolna praca, po godzinie na papierze 60 widać małą poprawę- kilka godzin jeszcze przede mną:)
Tytuł: Odp: coś z (prawie) niczego
Wiadomość wysłana przez: Henry w 18 Marca 2016, 09:00:37 czas Polski
Coś się nie mogę zabrać za planowanie stopy - boję się czy co? Ale będę musiał, bo już nic innego mi nie zostało

Planuje się zawsze na końcu - jak już wszystko jest skręcone - na wypadek gdyby dokręcenie śrub i dociśnięcie ostrza powodowało jakieś naprężenia. W dobrym strugu nie powinno ale sicher ist sicher.
Tytuł: Odp: coś z (prawie) niczego
Wiadomość wysłana przez: aramis44 w 22 Marca 2016, 23:39:45 czas Polski
Oficjalnie projekt "Brazylijczyk" uznaję za zakończony  ;D

Ostatnie etapy prac:
Planowanie stopy, obróbka boków, ostrzenie noża. Całość robiona na papierach ściernych (na sucho i na mokro) na płycie kamiennej. Prawy bok wyprowadzony do kąta prostego - planuję użycie struga na "shooting board". Z uzyskaniem kąta prostego było trochę zabawy - wystrugałem kawałek kantówki tak, żeby uzyskać kąt prosty między dwoma bokami po czym użyłem tego klocka jako prowadnicy w czasie szlifowania boku. 
Błędem z mojej strony okazało się oklejanie rękojeści taśmą malarską (nie chciałem ich pobrudzić szlamem ze szlifowania) - o ile przednia zniosła to bez problemu, o tyle na tylnej pojawiły się małe plamy chropowatości - albo klej z taśmy został, albo podniosło włókna drewna. Przetarłem rękojeść włókniną 320 i jest lepiej. Za jakiś czas znowu nawoskuję i powinno być cacy.

Dodatkowo stjuningowałem docisk według sposobu kolegi Szymka (posty http://forum.domidrewno.pl/strugi/l-n-4-12/msg71114/#msg71114 i http://forum.domidrewno.pl/strugi/l-n-4-12/msg71121/#msg71121) żeby ustabilizować go przed przesuwaniem się razem z nożem. Musiałem do tego także wypiłować lekki stożek na spodniej stronie łba śruby trzymającej docisk.

I na koniec zestawienie jak strug prezentował się przed reanimacją, a jak prezentuje się obecnie (jeśli ją znajdę, to jeszcze wkleję tą aluminiową blaszkę z logo metril'a ;))

Dziękuję serdecznie wszystkim za komentarze, porady i podpowiedzi. Następne projekty już niebawem  8)
Tytuł: Odp: coś z (prawie) niczego
Wiadomość wysłana przez: aramis44 w 23 Marca 2016, 00:22:19 czas Polski
I jeszcze na prośbę forumowicza poradnik ustawienia prostopadłości żaby w strugu bez regulacji tejże. Mam nadzieję że komuś to pomoże.

Na wstępie sorry za duże fotki, ale na zmniejszonych nie bardzo widać o co mi chodzi.

Strug bez regulacji pozycji żaby/szerokości ust (różne no-name, stare Stanleye Handymany) ma łoże żaby mniej więcej takie:
(http://i.imgur.com/hrKGkJ8.jpg)
Jeżeli rampa pomiędzy żabą a ustami nie jest obrobiona precyzyjnie (u mnie to surowy odlew), to nie bardzo jest do czego ustawić prosto żabę.
Mój patent na ustalenie płaszczyzny żaby, a co za tym idzie krawędzi tnącej noża prostopadle do wzdłużnej osi struga jest następujący:

1) Mocujemy żabę, jednak nie dokręcamy śrub mocujących ją do stopy mocno - jedynie tyle żeby nie latała luźno. Żabę musi dać się przesunąć ręką, ale z lekkim trudem (nie może sama się przesunąć w czasie zakładania i zdejmowania noża i docisku).

2) Mocujemy normalnie do żaby nóż (ważne żeby krawędź ostrza była prostopadła do osi wzdłużnej noża).

3) W tym momencie należy wysunąć nóż minimalnie poniżej płaszczyzny stopy i dźwignią regulacji ustawić go równo - jeśli mechanizm regulacji jest OK to dźwignia powinna być blisko środkowego położenia.
(http://i.imgur.com/jdZlVs9.jpg)

4) Teraz ustawiamy szerokość ust (żabę przesuwany z założonym nożem i dociskiem). Należy uważać żeby żaba nie cofnęła się za bardzo, bo nóż oprze się o rampę na stopie co jest niewskazane. Nóż ma opierać się WYŁĄCZNIE na żabie.
Do prawidłowego wykonania tego punktu należy mieć przednią krawędź ust dopiłowaną na kąt prosty do boku struga, ponieważ to właśnie do przedniej krawędzi ustawiamy (na oko) szerokość ust i równoległość ostrza noża.

5) W tym momencie pozostaje wziąć do ręki kątownik i sprawdzić (względem bocznej krawędzi stopy) prostopadłość ostrza noża.
(http://i.imgur.com/1iG2oOv.jpg) (http://i.imgur.com/UnrEOrZ.jpg)

W razie nierówności poprawić położenie żaby, skontrolować kątownikiem, powtarzać do czasu uzyskania zadowalających efektów. Ja zwykle trafiam od razu lub z jedną poprawką. To kwestia wizualnego złapania równego odstępu noża od przedniej krawędzi ust w punkcie 4.

Potem tylko należy OSTROŻNIE!!! (żeby nie poruszyć żaby) zdjąć docisk i nóż, po czym dokręcić śruby mocujące żabę. Na koniec jeszcze raz skontrolować kątownikiem pozycję noża i do pracy  ;D
Tytuł: Odp: coś z (prawie) niczego
Wiadomość wysłana przez: krzysiek w 23 Marca 2016, 03:47:26 czas Polski
Dzięki za zdjęcia , a strug wyszedł bardzo ładnie , teraz tylko trochę drewna i wio !
Tytuł: Odp: coś z (prawie) niczego
Wiadomość wysłana przez: Szymek w 23 Marca 2016, 11:16:07 czas Polski
Bez porównania, z tym czymś, od czego zaczynałeś. Kawal dobrej roboty :)
Tytuł: Odp: coś z (prawie) niczego
Wiadomość wysłana przez: aramis44 w 23 Marca 2016, 12:15:52 czas Polski
Dzięki za uznanie :)
@Krzysiek - taki ładny że żal nim robić ;)