Forum stolarskie Domidrewno.pl

Maszyny stolarskie => Pilarki => Wątek zaczęty przez: utopia w 16 Marca 2016, 22:41:58 czas Polski

Tytuł: Jak nie festool to co ?(zagłebiarka)
Wiadomość wysłana przez: utopia w 16 Marca 2016, 22:41:58 czas Polski
Witam,

od zawsze pracowałem z festolem zamienie z makitą ale niestety trochę cena przeraża .

 potrzebuje zagłebiarki  do pracy hobbistycznych , czy jest jakaś alternatywa dla festola czy makity ważne musi być listwa !!

cena do 1200 :) max!!

plan B używany festool
Tytuł: Odp: Jak nie festool to co ?(zagłebiarka)
Wiadomość wysłana przez: SpecPiotr w 16 Marca 2016, 22:45:49 czas Polski
Wg mnie z uzywanym festoolem bedzie ciezko. Jest to raczej sprzet ktory sie uzywa i sprzedaje tylko w przypadku kryzysu jakiego albo juz "prawie dojechania".
Pozostalbym przy Makicie i nie cudowal juz z wynalazkami. Bedzie Pan zadowolony
Tytuł: Odp: Jak nie festool to co ?(zagłebiarka)
Wiadomość wysłana przez: robson w 16 Marca 2016, 22:47:21 czas Polski
Zerknij na Virutexa  http://www.ceneo.pl/1519562
Tytuł: Odp: Jak nie festool to co ?(zagłebiarka)
Wiadomość wysłana przez: utopia w 16 Marca 2016, 22:52:03 czas Polski
Wg mnie z uzywanym festoolem bedzie ciezko. Jest to raczej sprzet ktory sie uzywa i sprzedaje tylko w przypadku kryzysu jakiego albo juz "prawie dojechania".
Pozostalbym przy Makicie i nie cudowal juz z wynalazkami. Bedzie Pan zadowolony

Makite jakiś czas temu  używałem, trochę duży luz na listwie był
Tytuł: Odp: Jak nie festool to co ?(zagłebiarka)
Wiadomość wysłana przez: utopia w 16 Marca 2016, 22:52:51 czas Polski
Zerknij na Virutexa  http://www.ceneo.pl/1519562

o tym myślałem :)

lub bosh
Tytuł: Odp: Jak nie festool to co ?(zagłebiarka)
Wiadomość wysłana przez: SpecPiotr w 16 Marca 2016, 22:57:57 czas Polski
Luz na listwie ? Co prawda nie uzywalem Makity ale pewnie jest jak w festo jakas regulacja niwelujaca to. Podpytaj Kozia. Robil nawet falmik niedawno o m6000
Tytuł: Odp: Jak nie festool to co ?(zagłebiarka)
Wiadomość wysłana przez: mily68 w 16 Marca 2016, 23:34:18 czas Polski
A ja polecam używanego Festool'a. Można trafić TS55EQ czyli starszy model bez hamulca. Pozostaje kupno szyny bądź zrobienie samemu (np. z panela podłogowego, sklejki itp.). Niekoniecznie musi być zajechany w trupa. Ja kupiłem sprawny, bez wad. Tnie aż miło :)
Często ludzie przesiadają się na nowsze graty.
Tytuł: Odp: Jak nie festool to co ?(zagłebiarka)
Wiadomość wysłana przez: Lirorobert w 17 Marca 2016, 08:18:14 czas Polski
Ja bym kupił Mafella mt55
Tutaj link do sprzedającego w Niemczech.
Płacąc paypalem masz możliwość dochodzić swoich racji lub możesz zwrócić jeśli jest coś nie tak ze sprzętem.

http://www.ebay.de/itm/Mafell-Tauchsage-MT-55-cc-Handkreissage-Kreissage-Zimmerer-Schreiner-Tischler-/262337257973?hash=item3d1484e1f5:g:e5oAAOSwZ8ZW6ILU#shpCntId
Tytuł: Odp: Jak nie festool to co ?(zagłebiarka)
Wiadomość wysłana przez: utopia w 17 Marca 2016, 15:12:44 czas Polski
znalazłem takie coś na allegro Co sądzicie o tej zagłebiarce ?

http://allegro.pl/pilarka-tarczowa-zaglebiarka-mafell-kss-300-i6052087990.html
Tytuł: Odp: Jak nie festool to co ?(zagłebiarka)
Wiadomość wysłana przez: robson w 17 Marca 2016, 18:04:16 czas Polski
To jest pilarka z funkcją zagłębiarki , jest mniejsza trochę słabsza może i poręczniejsza nie pamiętam czy współpracuje ze  standartową  prowadnicą , odsyłam do filmu Jarka o pilarkach  Mafell  :)
Tytuł: Odp: Jak nie festool to co ?(zagłebiarka)
Wiadomość wysłana przez: criss128 w 17 Marca 2016, 19:29:30 czas Polski
Jest mala, ale moc przy ostrej tarczy jest wystarczajaca. Mam taka w pracy. Współpracuje z pozostałymi szynami maffela.
Tytuł: Odp: Jak nie festool to co ?(zagłebiarka)
Wiadomość wysłana przez: RobRob w 17 Marca 2016, 19:35:41 czas Polski
Tylko ta głębokość cięcia trochę mała
Tytuł: Odp: Jak nie festool to co ?(zagłebiarka)
Wiadomość wysłana przez: Nol w 18 Marca 2016, 07:44:44 czas Polski
Moim zdaniem akurat sens kupowania zagłębiarki jest tylko wtedy, gdy w ramach produktu dostaje się świetną jakość cięcia. W innym przypadku wydatek nie ma sensu - zgrubne cięcia w materiałach konstrukcyjnych można wykonać pilarką, a jak zagłębiarka ma luzy, słabą szynę lub wyrywa materiał, to po co z nią pracować?

Nie wiem czemu panuje tu aż taką moda na zagłębiarkę Festoola. Akurat w przypadku tego narzędzia Festool nie dostaje się żadnej niewyobrazalnej jakości, a pozostaje cena. Do Maffela nawet nie startuje ze względu na brak funkcji podciecia.

Bosch GKT 55 prawdopodobnie powstał jako tańsza kopia Maffela, ale też bez funkcji podcięcia. Jak istniało forum stolarskie dla 'profesjonalistow' Bosch miał tam b. dobra opinie i faktycznie-kupiłem z szyną za 1700+tarczę do kaminatu za jakieś 150 i pracuję precyzyjnie i bez wyrwań w materiale. Różnicę ceny do Festoola zachowałem w kieszeni.
Tytuł: Odp: Jak nie festool to co ?(zagłebiarka)
Wiadomość wysłana przez: mefjuu w 18 Marca 2016, 09:28:01 czas Polski
Moim zdaniem akurat sens kupowania zagłębiarki jest tylko wtedy, gdy w ramach produktu dostaje się świetną jakość cięcia. W innym przypadku wydatek nie ma sensu - zgrubne cięcia w materiałach konstrukcyjnych można wykonać pilarką, a jak zagłębiarka ma luzy, słabą szynę lub wyrywa materiał, to po co z nią pracować?

A wyjaśnisz początkującemu, czy jest jakiś patent na cięcia typu otwór pod zlewozmywak w blacie przy użyciu pilarki? Bo tutaj chyba zastosowanie zagłębiarki nie ma alternatyw...
Tytuł: Odp: Jak nie festool to co ?(zagłebiarka)
Wiadomość wysłana przez: wojo72 w 18 Marca 2016, 09:50:49 czas Polski
Wielokrotnie zagłębiałem w środek materiału pilarkę na szynie i nie ma z tym żadnego problemu.  Wystarczy pozbyć się klina, zluzować regulację wysokości cięcia i dobrej jakości pilarka sprawdzi się nie gorzej niż zagłębiarka. Trochę większe jest ryzyko odbicia pilarki przy zagłębianiu ze względu na inny sposób trzymania maszyn (zagłębiarkę przy opuszczaniu pcha się jakby do przodu i w dół a pilarkę pionowo w dół) ale ja np. stosuję stoper blokujący ruch do tyłu na szynie za stopą pilarki i działa to bez zarzutu.
Tytuł: Odp: Jak nie festool to co ?(zagłebiarka)
Wiadomość wysłana przez: Nol w 18 Marca 2016, 10:36:24 czas Polski
Moim zdaniem akurat sens kupowania zagłębiarki jest tylko wtedy, gdy w ramach produktu dostaje się świetną jakość cięcia. W innym przypadku wydatek nie ma sensu - zgrubne cięcia w materiałach konstrukcyjnych można wykonać pilarką, a jak zagłębiarka ma luzy, słabą szynę lub wyrywa materiał, to po co z nią pracować?

A wyjaśnisz początkującemu, czy jest jakiś patent na cięcia typu otwór pod zlewozmywak w blacie przy użyciu pilarki? Bo tutaj chyba zastosowanie zagłębiarki nie ma alternatyw...
Są jeszcze np. wyrzynarki. Generalnie wyobrażam sobie tańsze alternatywy do zagłębiarki za 1200 zł, która nie daje jakości za taką cenę . Alternatywą z drugiej skali jakości również nie jest wcale Festool.
Tytuł: Odp: Jak nie festool to co ?(zagłebiarka)
Wiadomość wysłana przez: mily68 w 18 Marca 2016, 23:06:56 czas Polski
Dlaczego Festool? Nie wiem jak inni ale ja pracuję w systemie. Mam jeden odpinany kabel do wszystkich elektronarzędzi z zasilaniem sieciowym (poza szlifierką taśmową), rura od odkurzacza pasuje do każdego, szyny wykorzystuję i z zagłębiarką i z frezarką (a po zakupie wyrzynarki najprawdopodobniej też czasem i z nią). Wszystkie graty kupiłem używane (ale nie zajechane w trupa) za nieraz mniej niż połowę ceny nowych Makit czy Bosch'ów. Mnie się sprawdza i pasuje taki układ ale zdaję sobie sprawę, że nie każdemu.
Faktycznie, nie wszystko Festool'em stoi dlatego dla równowagi mam wiertarkę stołową Parkside ;D a także strug elektryczny i małą deltę tej samej firmy :)
Tytuł: Odp: Jak nie festool to co ?(zagłebiarka)
Wiadomość wysłana przez: Nol w 19 Marca 2016, 07:07:19 czas Polski
Oczywiście rozumiem zalety rozwiązań systemowych i sam z nich korzystam:-) Pytanie zostało jednak postawione odnośnie zakupu urządzenia do zastosowań amatorskich i przy ograniczonym budżecie Festool może nie być najlepszym wyjściem. Nie biorę pod uwagę cen używek, bo to nie jest obiektywne kryterium porównawcze - cena i jakość nie jest znana/zależy od danej oferty.

Tak naprawdę podobnie jak z lustrzankami cyfrowymi każda powazniwj myslaca o tym hobby osoba wkupuje się w cały system, więc jedno narzędzie może potem determinowac pozostałe. Jeśli jestem amatorem, to raczej szanuje budżet i nie wybieram Festoola znanego z bardzo dużych cen wszystkich narzędzi. Co innego profesjonaliści lub polprofesjonalisci, ale nie o tym jest wątek :-)
Tytuł: Odp: Jak nie festool to co ?(zagłebiarka)
Wiadomość wysłana przez: mily68 w 19 Marca 2016, 22:08:51 czas Polski
Każdy wybiera co komu pasuje :)
W kwocie 1200 zł jest naprawdę w czym wybierać.
A co do szanowania budżetu to właśnie dlatego ja jako amator wolę kupić narzędzie profi ale używane (za mniej niż połowę ceny nowego) niż chińskie nowe badziewie.
Nikogo nie mam zamiaru przekonywać ani tym bardziej się spierać. Przedstawiam tylko mój punkt widzenia :)
Tytuł: Odp: Jak nie festool to co ?(zagłebiarka)
Wiadomość wysłana przez: wojo72 w 20 Marca 2016, 00:02:39 czas Polski
Na forum określenie "chińskie badziewie" robi wielką karierę, ja bym się tak nie zapędzał bo może kiedyś festool też przeniesie część produkcji do Chin (audi i bmw już tam są) i co wtedy? Notabene dla niektórych koncernów zachodnich Chiny są już za drogie i przenoszą się do tańszych np. nike do Wietnamu a adidas do Birmy.
W przemyśle stosowane jest pojęcie TKW (techniczny koszt wytworzenia), zwykle im produkt wyżej lokowany  w segmencie tym mniejszy udział TKW w cenie produktu końcowego. W festoolu może to być np. 30% ceny końcowej a reszta to koszty know-how, brand, rozbudowana sieć dystrybucji i serwisu, a u chińczyka może to być 50 czy 60%. Pytanie czy amator jako użytkownik chce ponosić  koszty udziału  w rozwoju know-how  niemieckiego producenta którego oferta  i cena skierowana  jest do segmentu profi.
O polityce cenowej festoola może świadczyć fakt, że po przejęciu protoola kiedy zaczęli sprzedawać ich produkty pod swoim brandem ceny automatycznie wzrosły o kilkanaście procent.
Co do jakości produktów to mam małą pilarkę taśmową b&d  (segment low-end) wyprodukowaną na początku lat 90 w Niemczech i w niczym nie jest to produkt lepszy od chińszczyzny, teraz już takich rzeczy się w Europie nie wytwarza bo chińczyk zrobi to taniej i lepiej.
Tytuł: Odp: Jak nie festool to co ?(zagłebiarka)
Wiadomość wysłana przez: mily68 w 20 Marca 2016, 00:45:01 czas Polski
Mając na myśli określenie cytowane wyżej chodziło mi o jakość. Chińczycy potrafią zrobić bardzo dobre jakościowo rzeczy - oczywiście w tym wypadku już nie za "miskę ryżu". Najczęściej niska cena wiąże się z niską jakością.
Dla mnie graty dla amatora to takie które nie będą wykorzystywane w trybie pracy ciągłej, mogą nie mieć bajerów poprawiających wygodę itp. Warunek jest tylko jeden - muszą być dokładne. Co mi po pilarce stołowej z krzywym blatem, niestabilną przykładnicą i krzywym wałkiem albo po narzędziu jednorazowym które prawdopodobnie padnie zaraz po gwarancji (oczywiście  w trakcie pracy). Nawet jeśli gwarancja jeszcze obowiązuje to przerywanie roboty i wycieczki do sklepu żeby reklamować (i czekać na rozpatrzenie reklamacji X czasu) nie są dla mnie warte tych zaoszczędzonych pieniędzy.
Zamiast Festool'a można wziąć Makitę, Bosch'a czy DeWalt'a (niestety, używany Mafell to wciąż u nas biały kruk). Można też kupić coś z segmentu low cost i liczyć na szczęście. Wszystko zależy na jakie kompromisy jesteśmy w stanie pójść.
Wady Scheppach'a które dla mnie go dyskfalifikują były już opisywane na forum. Inne "tanie" firmy nie odbiegają od niego na plus.
Wojo tak jak pisałeś może wystarczy porządna ręczna pilarka tarczowa + własnej konstrukcji szyna?
Tytuł: Odp: Jak nie festool to co ?(zagłebiarka)
Wiadomość wysłana przez: wojo72 w 20 Marca 2016, 01:11:01 czas Polski
Czasem niska cena wiąże się też z niższymi kosztami, bo Chińczycy często po prostu kopiują rozwiązania opracowane przez europejskie firmy (pamiętam takie czasy gdy na targi w zachodniej Europie nie chcieli wpuszczać ich z aparatami foto bo za rok pojawiały się na rynku skopiowane przez nich produkty). Przykładem może być firma Wolfcraft która jest masowo kopiowana bo opracowuje stosunkowo proste w produkcji rzeczy ale pomysłowo zaprojektowane.   
Tytuł: Odp: Jak nie festool to co ?(zagłebiarka)
Wiadomość wysłana przez: kwita w 20 Marca 2016, 09:50:57 czas Polski
Trochę większe jest ryzyko odbicia pilarki przy zagłębianiu ze względu na inny sposób trzymania
...w tym momencie wyceniłeś według mnie , swoje zdrowie, życie... Jakbym widział kogoś, kto do szlifierki kątowej montuje tarczę do drewna i mówi, potne tylko kilka palet na rozpałkę, po co kupować pilarkę... Osobiście znam dwie osoby i obie nie mają po kilka palców. Dobrze, że tak to się skończyło. Czytam ten wątek i w zupełności popieram zdanie Miłosza, też jestem amatorem ale mimo wszystko staram się w miarę możliwości robić coś profesjonalnie. Pamiętam ,kiedy kupiłem swojego pierwszego Festoola- zagłębiarkę, to nawet otwory w blatach pod płytę i zlewozmywak wycinam zagłebiarką. Mozna ja przecież wyciąć pilarką, piłą ręczną, wyrzynarką, wiercić otwory wiertarką(takie rzeczy też widziałem). Spotkałem się ze stwierdzeniem, że przecież tam nikt tego nie widzi...Dla mnie sama świadomość, że tam jest taka lipa, krzywo wycięte nie pozwalałoby mieć żadnej satysfakcji z pracy. Lubię jak podczas pracy jest czysto, wszystko jest proste, są katy proste... Od czasu do czasu układam płytki, robię całe łazienki od zera(instalacje wodne, elektryczne, C.O.) aż do stanu końcowego. Większość ludzi nie chce mieć kafli pod wanną, bo jest zabudowa, nie widać więc po co. Ja uważam, że powinno być wszędzie. W przypadku wymiany wanny na kabinę, ściągamy wannę i kafle są. Różnie w życiu bywa.
Padło pytanie, dlaczego Festool? Jestem amatorem, Festool był jeszcze w takich pieniążkach, że kupiłem. Nie tnę codziennie przez 8 godzin, więc nie kupiłem Mafella. Festool w zupełności mi wystarcza, mam stół na którym rozcinam coś co potrzebuję, większe formatki docinam w firmie. Nie zgodzę się ze stwierdzeniem, że wyrzynarka jest alternatywą... Dobra piła ręczna lepiej rozetnie nie jeden materiał prościej aniżeli wyrzynarka...A mam bardzo dobrą wyrzynarkę. Mimo amatorstwa, chce się robić rzeczy w miarę profesjonalnie i czerpać z tego zadowolenie. A czy markowe maszyny są drogie? Może i są ale niech nie wypowiadają się te osoby, które palą papierosy. Mój przyjaciel kiedyś powiedział, gdy kupiłem zagłębiarkę, że jego nie stać na takie narzędzia. Tak naprawdę, to 6 miesięcy jego palenia=koszt zakupu zagłębiarki.
W przypadku ludzi nie palących, to jest naprawdę drogo, ale czasem wystarczy przemyśleć, na co rozchodzą się nieraz pieniądze.
Tytuł: Odp: Jak nie festool to co ?(zagłebiarka)
Wiadomość wysłana przez: Nol w 20 Marca 2016, 12:10:29 czas Polski
Więcej filozofii w tym poście niż odpowiedzi za problem zadany przez autora tematu. W sieci można znaleźć zagłębiarkę Makity z szyną za 1459 zł, co przekracza budżet, ale o stosunkowo niewielką wartość - jakość jest znana i na dobrym poziomie. To chyba najlepsze wyjście.

Reszta to jakieś filozofie miłośników szaro-zielonych narzędzi. Powoli trend zmierza w kierunku ustalenia, że amator bez Festoola nie ma racji bytu, lub że wyrzynarką nie da się równo i czysto wyciąć otworu pod zlew. Najlepiej w ogóle przestać jeść, by na Festoola nazbierać.
Tytuł: Odp: Jak nie festool to co ?(zagłebiarka)
Wiadomość wysłana przez: kwita w 20 Marca 2016, 12:51:37 czas Polski
Moim zdaniem akurat sens kupowania zagłębiarki jest tylko wtedy, gdy w ramach produktu dostaje się świetną jakość cięcia. W innym przypadku wydatek nie ma sensu - zgrubne cięcia w materiałach konstrukcyjnych można wykonać pilarką
Przecież ta dyskusja zaczęła się od Twojego postu. Najpierw piszesz o sensie kupowania zagłebiarki, gdy jakość cięcia jest świetna, a teraz zmieniasz zdanie, że może być dobrym poziomie... Tu nie chodzi o wskazanie narzędzi i pokazanie, że tylko Festool ma dobre. Przecież autor wątku w planie B zaznaczył, że Festool używany tez wchodzi w grę. Już wielu użytkowników kupiło różnej marki zagłebiarki, mają mniejsze lub większe z nimi problemy, do szyn kupowali taśmy przeciwodpryskowe, antypoślizgowe lub ślizgi właśnie od szyn Festool, bo inne nie zdawały egzaminu. Niska cena nie zawsze świadczy, że produkt jest tańszy, bo w trakcie użytkowania wyjdzie, że jest nawet droższy. Poczytaj wątki o problemach z zagłębiarkami innych firm. Na mojej może być napisane no name, ale chcę aby miała przynajmniej tyle zalet co zagłębiarka Festool, nie zacinała taśmy w szynie pod kątem 45 st., cięła bezodpryskowo ostrą tarczą płyty fornirowane, szyna nie przesuwała się na materiale podczas cięcia...

Tytuł: Odp: Jak nie festool to co ?(zagłebiarka)
Wiadomość wysłana przez: Nol w 20 Marca 2016, 13:53:16 czas Polski
Nie ma w moich postach żadnej sprzeczności. Masz produkt nowy za 1450 zł z szyną spełniający wymagania autora wątku. A nie produkt za ponad 2000 zł.

Podane przez Ciebie wyżej cechy mają też inne tańsze narzędzia. Tymczasem powyżej piszesz gdzie Ty uważasz że cięcie powinno być czyste, czego rzekomo nie da się zrobić wyrzynarką i z czego można zrezygnować, by znaleźć kasę na Festoola...
Tytuł: Odp: Jak nie festool to co ?(zagłebiarka)
Wiadomość wysłana przez: utopia w 20 Marca 2016, 20:11:39 czas Polski
zakupione :)

https://industria24.pl/ts55rebq-pilarko-zaglebiarka-festool-ts-55-rebq-plus-fs-4.html
Tytuł: Odp: Jak nie festool to co ?(zagłebiarka)
Wiadomość wysłana przez: robson w 20 Marca 2016, 21:22:27 czas Polski
Cena dwa razy wyższa od tej z pierwszego posta  ???
Tytuł: Odp: Jak nie festool to co ?(zagłebiarka)
Wiadomość wysłana przez: utopia w 20 Marca 2016, 21:35:28 czas Polski
Makita hmm

dlatego dołożyłem i kupiłem coś pro !!
 oj nie trzeba kupic nowych butów dla córki :)

,żartowałem żona sie dołożyła do pilarki mówi że nie stać nas na tanie rzeczy
Tytuł: Odp: Jak nie festool to co ?(zagłebiarka)
Wiadomość wysłana przez: kwita w 20 Marca 2016, 21:42:50 czas Polski
...taka żona to skarb. Udanych szusów... :)
Tytuł: Odp: Jak nie festool to co ?(zagłebiarka)
Wiadomość wysłana przez: Henry w 20 Marca 2016, 21:44:00 czas Polski
Na forum fotograficznym zawsze mówiliśmy że to nie aparat robi zdjęcia. A ja zawsze dodawałem że dobry aparat to taki który nie przeszkadza w fotografowaniu. A tak jakoś mi się przypomniało.... ;)
Tytuł: Odp: Jak nie festool to co ?(zagłebiarka)
Wiadomość wysłana przez: mily68 w 20 Marca 2016, 23:23:54 czas Polski
Myślę, że czas kończyć ten spór na temat Festool'a.
Moim zdaniem kto chce może kupić Meec'a lub Scheppach'a jak mu F za drogi, może też kupić Bosch'a lub Makitę.
Padło pytanie więc odpowiadamy wedle swoich doświadczeń i sprzętu który używamy.
To, że ktoś używa takich a nie innych gratów nie powoduje że jest lepszy albo gorszy. Kolega Amigorg pracuje głównie narzędziami budżetowymi i SAM'ami produkując wyroby nie ustępujące tym spod ręki profesjonalisty z fajansem za kupę kasy. Ja nie jestem (jeszcze) tak dobry więc kupuję elektronarzędzia na "F" (choć wzorując się na kolegach z forum i biorąc pod uwagę ich opinie mam też kilka na "P" - ze spożywczaka).
Tytuł: Odp: Jak nie festool to co ?(zagłebiarka)
Wiadomość wysłana przez: wojo72 w 21 Marca 2016, 09:58:55 czas Polski
Ten spór jest bardziej ideologiczny niż merytoryczny pewnie dlatego, że marka wywołuje w Polsce duże emocje wśród użytkowników. Może to świadoma  strategia budowania marki przez koncern a może tylko potrzeba uzasadnienia przez kupujących poniesienia wysokiego kosztu prawie mityczną ergonomią i niezawodnością.
Z rozwoju wątku wygląda, że jego autor w zasadzie był zdecydowany na festoola a tylko potrzebował upewnienia się, że nie ma innej słusznej drogi więc nie ma co unieszczęśliwiać ludzi na siłę, każdy kupuje na własny użytek i ryzyko.
 
Jeżeli chodzi o tanie elektronarzędzia maja zwykle kilka standardowych słabych punktów wynikających z presji cenowej jak  łożyska, przełączniki czy nieutwardzone przekładnie ale przy poprawnej konstrukcji  i świadomości  użytkownika mogą często dobrze posłużyć i zapewnić niezłą precyzję.W jednej z poprzednich firm w których pracowałem  przeprowadzono następujący test: w kilku tanich elektronarzędziach marketowych marki własnej wymieniono łożyska z chińskich na koreańskie po 5 zł sztuka i włączniki na profesjonalne i narzędzia wytrzymały naprawdę sporo.  Dodać można, że jest  trochę elektronarzędzi na rynku  które dzięki unikatowym cechom warto zakupić także będąc amatorem  płacąc wysoką cenę  (np. zagłębiarka  i wyrzynarka mafella, domino, strug festool)  jeżeli nas stać i jesteśmy w stanie odpowiednio je wykorzystać ale TS 55 wg mnie do nich nie należy.
Z doświadczenia tylko mogę dodać uwagę dla początkujących którzy mają przed sobą zakup pierwszego sprzętu i niewiele praktyki, jak ktoś nie jest pewny że hobby go wciągnie to późniejsza ewentualna odsprzedaż używanego  festoola może  się wiązać z dużą stratą finansową.

Jeszcze uwaga dla kolegi kwita który obawia się o moje zdrowie, mam świadomość że każde elektronarzędzie z wirującym ostrzem (także zagłębiarka) jeżeli zostanie zbyt gwałtownie zagłębione w materiał  grozi odrzutem narzędzia i unikam takich sytuacji a skaleczenie boli tak samo zrobione festoolem jak i np. makitą (chyba że się mylę).
Tytuł: Odp: Jak nie festool to co ?(zagłebiarka)
Wiadomość wysłana przez: kwita w 21 Marca 2016, 20:08:41 czas Polski
Jakbym nie pracował pilarką, próbując ją zagłębić w materiale, bo była taka potrzeba, to na pewno nie strzępiłbym języka mówiąc, co można sobie zrobić. Człowiek jest tak skonstruowany, że uwierzy jak sam spróbuje(tak jest najczęściej). Robiąc to nawet bardzo ostrożnie, wiedząc co może się stać, istnieje 50% szans że tak będzie. Zagłebiarka, jakiej firmy by nie była, najwyżej się cofnie a najważniejszą zaletą pod względem bezpieczeństwa jest fakt, że tarcza chowa się w obudowie. Wyciąłem już dziesiątki otworów w blatach 38mm na sprzęty i zlewozmywaki zagłębiarką "F" i nawet nigdy mi się nie zdarzyło, aby się cofnęła a tym bardziej odbiła. Do dzisiaj nie kupiłem ograniczników do szyny. Uważam też, że brak tych ograniczników zmusza mnie to ciągłej kontroli cięcia, nie wkrada się rutynaJuż przeżyłem fakt, w profesjonalnej pilarce Bosch, że osłona tarczy nie wróciła do końca, odłożyłem na pok i maszyna się odbiła na szczęście od drewnianego stołu... Mówiąc o tym, chciałem zobrazować fakt, bo może ktoś może nie mieć świadomości co może się stać. Dlatego po całym incydencie, zrobiłem sobie takie pudełko z miejscem na tarczę z osłoną, za każdym razem odkładałem to w to miejsce... To samo zrobiłem w strugu ręcznym 100mm Rebir, bardzo porządna maszyna(około 23 lat), specjalna podstawa umożliwiająca położenie struga z obracającymi się nożami. Samo zatrzymanie tego wału trwa dobre 8-10 sekund
Nikogo też nie namawiam do zakupu tego sprzętu na "F", opisuję tylko wrażenia z pracy tą maszyną. Jak Miłosz powiedział, każdy niech pracuje tym czym chce lub lubi.
Coś dla uśmiechu na koniec, odnośnie samochodów na F, że są niby do d... :). Mój tato jeździł kiedyś fordem, jak ktoś żartobliwie śmiał się z forda, powiadał, że nie każdego lorda stać na forda... :D
Tytuł: Odp: Jak nie festool to co ?(zagłebiarka)
Wiadomość wysłana przez: wojo72 w 21 Marca 2016, 23:05:53 czas Polski
kwita
Ja  napisałem, że zagłębiałem pilarkę na szynie i w takim przypadku jeżeli nie przekroczymy szybkości skrawania tarczy nie ma szans na odbicie, robiłem to wielokrotnie ale dla pewności można jeszcze zablokować stopę pilarki do blatu przez szynę ściskiem na okoliczność wcinania się w materiał i wtedy z 50% szans że nic złego się nie stanie zrobi się 99,9%.
Do firmy na F nic nie mam i nie tylko tej ale także tej drugiej, użytkowałem przez jakiś czas kilka elektronarzędzi festoola kupionych kiedyś na dotację  z UP,  bo jeden taki z mojej rodziny naczytał się na mancie, że festool robi różnice i klienci do takiego co go ma walą drzwiami i oknami. Po czasie okazało się że przeciętny klient nie odróżnia festoola od top toola a jedyne co go interesuje to cena i efekt końcowy pracy. Dlatego po wygaśnięciu umowy z UP narzędzia znalazły nowych nabywców niestety z dużą stratą ponieważ był wtedy wysyp na wiadomym portalu nowych festooli  bez kabla i systainera  ale za to za pół ceny tych z oficjalnej dystrybucji a rzeczony osobnik wylądował w Norwegii i dziś śmieje się z przygody z festoolem,  choć wtedy mu do śmiechu nie było. Rozkręcałem nawet TS 55 ponieważ wydawała ona przy pracy taki metaliczny przydźwięk i podejrzewałem błąd montażu i muszę powiedzieć że ma bardzo solidną przekładnię przenoszącą napęd z silnika na wrzeciono, natomiast jedna rzecz w konstrukcji mi się nie podoba (tulejka z brązu zamiast łożyska tylnego na wrzecionie) ponieważ utrudnia naprawę w warunkach amatorskich a serwis raczej tani nie jest.
Nikogo nie namawiam na kupowanie albo nie kupowanie narzędzi na F, opisuje tylko własne doświadczenia i czasem widzę wpisy w stylu: "witajcie, jestem nowy chce kupić pierwsze narzędzie, wiem że festool jest najlepszy ale mnie na niego nie stać czy jest w zamian coś tańszego" i odpowiedzi "to kup używany" jakby kupowanie używanych i drogich narzędzi przez laika było czymś super prostym.

Rozpisałem się strasznie ale jeszcze jako  ciekawostka,  że do takiego samego efektu można dojść różnymi metodami. Znam ekipę płyciarzy (nazwa potoczna bez urazy dla forumowiczów), którzy do zacięć robionych na montażach np. przy dopasowaniu skosów używają wyrzynarki a potem cięcie z naddatkiem równają strugiem elektrycznym boscha z nożykiem widiowym. Jak ich zapytałem kiedyś  dlaczego nie zagłębiarką to powiedzieli ze nic tak nie wkurza na montażu jak to, że trzeba jechać na warsztat żeby wymienić wyszczerbiony kawałek płyty a strugiem zawsze wychodzi idealnie.
Tytuł: Odp: Jak nie festool to co ?(zagłebiarka)
Wiadomość wysłana przez: krzysiek_z w 11 Kwietnia 2016, 16:35:35 czas Polski
Dla ciekawych co znajduje sie w festoolu i co może się zepsuć pierwsze tutaj jest filmik:

Ogolnie wygląda na to, ze rzeczy ktore mozna naprawić (czyli wirnik) są bardzo dobrze zrobione. Natomiast kilka rzeczy jest zrobionych po kosztach. Szczególnie mocowanie szczotek.
Plus elektronika zatopiona w kleju, zeby przypadkiem jej nie naprawić :)
Tytuł: Odp: Jak nie festool to co ?(zagłebiarka)
Wiadomość wysłana przez: faful_ek w 11 Kwietnia 2016, 17:10:24 czas Polski
Witam
Uważam żę jak nie festool to nic.
brzeszczot.
nic nie doroówna feścikowi.
Nic nie ma barw jak feścik
nic nie pachnie jak feścik
niczym nie zrobisz jak feścikiem
tylko szyna feścika może zastąpić ci żonę w łóżku.
feścik albo brak piły.
( poszukaj np mectech to jest odpowiednik makity na chiny - ponoć)