Forum stolarskie Domidrewno.pl
Narzędzia ręczne => Strugi ręczne => Wątek zaczęty przez: Salbertone w 13 Lipca 2016, 23:39:45 czas Polski
-
To ja kontynuuję pytania z serii wiedza podstawowa:)
W planach miałem dokupienie do struga no 5 dodatkowego ostrza, wyoblenie go i zrobienie z niego w ten sposób zdzieraka do równania powyginanej tarcicy. Ale gdzieś w starym wątku gospodarz Jarek pisał, że do takiego zdzierania powinien być krótki strug z obłym nożem. No to się tak zastanawiam, czy na zdzierak nie lepiej byłoby przerobić mój stary drewniany strug. Coś podobnego jak tutaj: http://img10.staticclassifieds.com/images_tablicapl/333770677_1_644x461_strug-hebel-kwidzyn.jpg
Lepiej wykorzystać stary drewniany czy dokupić ostrze do 5? Drewniany będzie krótszy i dużo lżejszy. To na plus przy zdzieraku?
-
Rzadko mam potrzebę używania zdzieraka. Strug drewniany może być za lekki i bardzo się umordujesz używając zdzieraka z niego zrobionego. Natomiast podmiana noża w strugu przygotowanym do strugania gładkiego jest w/g mnie rozwiązaniem niedobrym - szkoda stopy. Raczej drugi strug z nożem zdzierającym , tym bardziej ,że profil stopy powinien być trochę inny w zdzieraku.
-
Natomiast podmiana noża w strugu przygotowanym do strugania gładkiego jest w/g mnie rozwiązaniem niedobrym - szkoda stopy. Raczej drugi strug z nożem zdzierającym , tym bardziej ,że profil stopy powinien być trochę inny w zdzieraku.
Kupno drugiego identycznego struga w zasadzie odpada, więc niestety zostaje podmiana noża lub zdzierak drewniany.
A co się właściwie może stać z tą stopą po używaniu struga w funkcji zdzieraka skoro piszesz, że jej szkoda?
-
Żeby wykorzystać całą krawędź noża , stopa powinna być mocniej podszlifowana na wzdłużnych krawędziach bocznych , tak by można było bujać ( oczywiście w bardzo małym zakresie , nie tak by kładła się na boki po jednym milimetrze) stopą. Bez tego nóż będzie brał tylko środkiem , szybko się tępił a częste ostrzenie wyprostuje krzywiznę noża w środku szerokości ostrza. To tyle w skrócie o profilu stopy. Poza tym zdziera się drewno nierówne czasem z pozostałością poprzednich powłok lub zabrudzone i już samo to przyczynia się do większego zużycia powierzchni stopy. Z tego powodu szkoda dopracowanej i wygładzonej powierzchni do zdzierania. Takie jest oczywiście moje zdanie.
-
Brzmi logicznie. Dzięki za wyjaśnienie. Na moje potrzeby dodatkowy strug - wyspecjalizowany zdzierak - to jednak zbytek. Jak stopa już mi się zniszczy w znacznym stopniu i gołym okiem będzie widać, że coś z nią nie tak, to zawsze można poświęcić godzinkę i ponownie doprowadzić do porządku na papierze ściernym. Zakładam że szlifowania będzie dużo mniej niż w przypadku planowania przed pierwszym użyciem.
-
Żeby wykorzystać całą krawędź noża , stopa powinna być mocniej podszlifowana na wzdłużnych krawędziach bocznych , tak by można było bujać ( oczywiście w bardzo małym zakresie , nie tak by kładła się na boki po jednym milimetrze) stopą
w drewnianym nigdy tego nie stosowałem.
Podstawą zdzieraka jest duża szpara przy ostrzu by nie klinowały się grube wióry , oraz wąski strug .
Zrób sobie drewniany
-
Zrób sobie drewniany
Czy to oznacza, że w tym drewniaku oprócz zaokrąglenia noża powinienem także powiększyć usta?
-
Nie wiem jaką masz tam szparę ,wiór będzie gruby i sztywny ,więc potrzebuje miejsca .
Naostrz nóż i próbuj ,jak będzie nie tak to powiększysz usta.
-
Dzięki. Wiór się klinował już przy gładzeniu więc pewnie bez powiększania ust się nie obejdzie. Te wąsy od docisku pewnie jeszcze trzeba będzie jakoś przyciąć.
-
Podstawą zdzieraka jest duża szpara przy ostrzu by nie klinowały się grube wióry , oraz wąski strug .
Zrób sobie drewniany
Naturalnie , masz rację . To co napisałem dotyczy modyfikacji struga metalowego gładzika typu np. "4" na strug zdzierak, ale po tych zmianach i tak to nie będzie taki prawdziwy zdzierak. Takim niewątpliwie zawsze będzie wąski drewniany z dużą szparą ,i z elipsowatą krawędzią noża.
Dzięki. Wiór się klinował już przy gładzeniu więc pewnie bez powiększania ust się nie obejdzie. Te wąsy od docisku pewnie jeszcze trzeba będzie jakoś przyciąć.
Sprawdź jak masz ustawioną żabę. O jakich wąsach od docisku piszesz?
-
Albo kup za 30zł w LM/Casto takie coś (link (http://www.leroymerlin.pl/narzedzia-reczne/dluta-strugi-sciski/strugi-reczne/strug-plaszczyznowy-11a145-top-tools,p38033,l746.html)) i przerób ostrze. Ja tak zrobiłem i chwalę sobie. Jest co prawda leciutki (waga tego czegoś to około 0,5kg, gdzie żeliwna "3" to już prawie 1,5kg), ale milimetriowy wiór bierze bez problemu - w poprzek włókien oczywiście.
-
Sprawdź jak masz ustawioną żabę. O jakich wąsach od docisku piszesz?
Wiór się klinował w samych kątach ust. Na granicach noża. W tych miejscach docisk jest najbliżej krawędzi noża. Te wypustki docisku nazwałem wąsami. Nie wiem czy słusznie.
-
Pokaż na zdjęciu , bo chyba mylisz docisk z odchylakiem wiórów. Odchylak wiórów też trzeba lekko podszlifować pod kształt ostrza , nie tak mocno jak nóż ale tak by odległości były zaznaczone. Narożniki odchylaka nie mogą wisieć nad nożem.
Jak będziesz szlifował odchylak to pamiętaj o zachowaniu na całej szerokości kąta natarcia. Jak widzisz sama podmiana noża nie wystarczy , musisz mieć też drugi odchylak. Chyba lepiej jednak skorzystać z rady kolegi @armamis'a 44.
-
Pokaż na zdjęciu , bo chyba mylisz docisk z odchylakiem wiórów. Odchylak wiórów też trzeba lekko podszlifować pod kształt ostrza
Krzysiek "wąsy " to końcówki klina drewnianego , które należy dopasować by nie było tam żadnych szpar ,czy wystających czubków , bo beda sie klinować wióry.
Krzysiek
Z tym odchylakiem wiórów to nie tak.
Zdzierak powinien pracować z pojedynczym nożem , czyli bez odchylaka . Służy do strugania zgrubnego w wzdłuż słoi a nie sztorców .Brak łamacza wiórów i łukowate ostrze daje mu lżejsze struganie , a grubość wióra uzależniona jest od wysunięcia noża.
-
Mój post dotyczył struga metalowego , nikt też w dotychczasowych postach nie łączył zdzieraka z struganiem w poprzek włókien. Tomek , ile postów wyświetla Ci się na stronie ?
-
lbo kup za 30zł w LM/Casto takie coś (link) i przerób ostrze. Ja tak zrobiłem i chwalę sobie. Jest co prawda leciutki (waga tego czegoś to około 0,5kg, gdzie żeliwna "3" to już prawie 1,5kg), ale milimetriowy wiór bierze bez problemu - w poprzek włókien oczywiście.
tu o struganiu w poprzek.
Krzysiek
mam 15 postów na stronie. Gdzieś można to sobie ustawić
-
Tomek - milimetrowy wiór w poprzek ? Widać ,że @Aramis44 przejęzyczył się po prostu. ;) :)
-
Jeżeli mogę dodać coś od siebie (bo dyskusja jest dla mnie dosyć ciekawa):
- Krzysiek - profilowane stopy zdzieraka występowały jeszcze w strugach XVII i XVIII - sto wiecznych, oczywiście mówimy o narzędziach drewnianych. Posiadam w swojej kolekcji strug który ma tak wyprofilowaną stopę - krzywizna odpowiadająca łukowi ostrza. Mogę potwierdzić, że tak przygotowany strug jest diabelnie agresywny i skuteczny - wykorzystuje całą szerokość ostrza ale pozostawia trudne do usunięcia wyżłobienia. Tak przygotowane strugi wywodzą się z francuskich tradycji - można o tym poczytać w opracowaniach Andre Rubo.
Natomiast mnie zainteresowała inna sprawa w tej dyskusji. Panowie - zdzierak w naszej kulturze to nie jest bezpośredni odpowiednik anglosaskiego "Jacka". I nie dotyczy to tylko strugów metalowych. Próba przełożenia kalki z tego co oglądamy w anglojęzycznym internecie na nasze realia które wynikają z odrębnych tradycji będzie właśnie powodować takie nieporozumienia. Sekwencja strugów jaka była używana do ostatecznego wypłaszczenia materiału była inna w naszej tradycji i w tradycji anglosaskiej. Myślę, że bliżej naszego zdzieraka jest ang. skrobacz (scrub plane) w terminologi Stanleya No40 - od daaaaaawna nieprodukowany (ale jest w ofercie Lie Nielsena i Veritasa). To strug krótki, wąski, nóż masywny, bez odchylaka z mocno łukowaty ostrzem. Bez jakichkolwiek regulacji. Osiąga zawrotne ceny na ebayu i właśnie przeżywa nawrót popularności ;)
-
- profilowane stopy zdzieraka występowały jeszcze w strugach XVII i XVIII - sto wiecznych, oczywiście mówimy o narzędziach drewnianych. Posiadam w swojej kolekcji strug który ma tak wyprofilowaną stopę - krzywizna odpowiadająca łukowi ostrza.
takie strugi z lat 20 -stych kiedyś używaliśmy ( pojedynczy nóż i wąskie usta ) szczególnie przy dużych wklęsłych profilach
-
Myślę, że bliżej naszego zdzieraka jest ang. skrobacz (scrub plane) w terminologi Stanleya No40 - od daaaaaawna nieprodukowany (ale jest w ofercie Lie Nielsena i Veritasa). To strug krótki, wąski, nóż masywny, bez odchylaka z mocno łukowaty ostrzem. Bez jakichkolwiek regulacji. Osiąga zawrotne ceny na ebayu i właśnie przeżywa nawrót popularności ;)
Czyli np coś takiego :
http://www.ebay.co.uk/itm/Stanley-No-40-Scrub-plane-32325-/162132259455?hash=item25bfd5f27f:g:ej4AAOSwygJXgoc3
To przy okazji pytania , dwa - mam nadzieje ,że autor wątku nie będzie mi miał za złe.
Seria Stanley'a SB 3 lub 4 jest wersją łagodniejszą Stanley'a 40 ?
Dziwnym trafem wpadł mi w ręce egzemplarz SB 3 w stanie tragicznym , min. pęknięte skrzydełko na wysokości ust i bardzo zardzewiały . Po tygodniowym moczeniu w occie okazało się ,że nóż jest w całkiem dobrym stanie natomiast stopa jeżeli da się pospawać będzie musiała być sfrezowana. Na renowacje papierem raczej się nie piszę .
Zastanawiam się czy walczyć o niego czy dać sobie święty spokój ?
-
Jedynym sensownym (metalowym) zamiennikiem No40 jaki znam jest ukraińska produkcja z logiem w literką B. Sam na taki poluję...
-
Zabawne bo zadając pytanie o zdzierak właśnie scrub plane miałem na myśli.
-
Tomek - milimetrowy wiór w poprzek ? Widać ,że @Aramis44 przejęzyczył się po prostu. ;) :)
aramis44 wcale się nie przejęzyczył :) Dla mnie zdzierak to wspomniany już przez @ŁukaszG. Scrub Plane, którym struga się po płaszczyźnie deski, ale w poprzek włókien (na tym filmiku około 5:15). Dzięki temu można brać łukowatym ostrzem milimetr albo i więcej (dużym i ciężkim strugiem), a nie wyrywa się włókien.
-
struga się po płaszczyźnie deski, ale w poprzek włókien
W poprzek włókien to rozumiem struganie sztorca .
Ty myślałeś o struganiu płaszczyzny skośnie w wzdłuż słoi , i tak się lżej pracuje tym narzędziem.
-
OK, sprowokowałeś mnie :)
Załączam szkic deski z wrysowanym układem współrzędnych dla wyjaśnienia różnicy w naszym rozumowaniu.
Zakładamy że włókna w desce przebiegają wzdłuż jej długości, w kierunku osi X. Szerokość deski to oś Y a grubość - oś Z.
W tym momencie prowadzenie struga w dowolnym kierunku NIE zgodnym z osią X jest struganiem poprzecznie do kierunku włókien. Różnica polega na tym, że ty mówisz o struganiu "sztorca" (ruch struga w osi Y, stopa struga w płaszczyźnie YZ), a ja mówię o struganiu płaszczyzny deski (ruch struga w osi Y, ale stopa struga w płaszczyźnie XY).
-
No tak - to struganie w poprzek, a od sztorca to raczej struganie prostopadle do włókien - tak chyba sensowniej to określać.
Skośnie to można ustawiać strug żeby łatwiej ścinać włókna ale tu chodzi o struganie prosto jak na
&feature=youtu.be&t=319
Moim zdaniem to ma sens tylko przy klejonce gdy włókna lecą skośnie i nie chcemy mieć głębokich wyrwań - przy zwykłych deskach chyba łatwiej strugać w kierunku wznoszących się włókien.
-
Odnośnie strugania w poprzek deski - tak pokazują w internetach. Ja unikam jak ognia takiego strugania z jednego powodu - jest to najbardziej wyczerpujący sposób na usuwanie zbędnego materiału. Krótkie, szybkie ruchy - jeden po drugim, do tego mocno wysunięty nóż. Efekt - metrowa deska potrafi wyczerpać niesamowicie a praca ręcznymi narzędziami to przede wszystkim umiejętność racjonalnego gospodarowania swoimi siłami. Nie bez powodu wpajano tę umiejętność młodym czeladnikom w trakcie nauki zawodu. Dzień roboczy trwał 12 godzin i trzeba go było jakoś przetrwać - i zarobić na chleb ;) Używam skrobacza (pod taką nazwą ten strug występował w starych poradnikach) tylko do usuwania największych górek - zgodnie z kierunkiem włókien. Pracując jedną ręką. Potem zdzierak o delikatnie łukowatym ostrzu i od razu spustnik. Taka sekwencja jest dla mnie najmniej wyczerpująca.
-
Używam skrobacza (pod taką nazwą ten strug występował w starych poradnikach) tylko do usuwania największych górek - zgodnie z kierunkiem włókien. Pracując jedną ręką. Potem zdzierak o delikatnie łukowatym ostrzu i od razu spustnik.
I ten drugi w sekwencji zdzierak o łukowatym ostrzu to jaki model struga jeśli można wiedzieć?
-
A to zależy od drewna - jak daje się strugać. Jeżeli współpraca przebiega dobrze to drewniany Marples. Jeżeli jest trudniej to No5. Albo No5 1/2 - pokażę Wam coś później - jeszcze nie ochłonąłem. Udało mi się właśnie kupić strug tak żadki, że wiele osób nie wierzy w jego istnienie...Dodam tylko, że P.Sellers szukał go do uzupełnienia klekcji przez kilka ładnych lat.
-
no dawaj co to za strug?
-
Macalister z Castoramy :)
Wysłane z mojego SM-G930F przy użyciu Tapatalka
-
Jak przyjdzie i go przetestuję. Produkowany tylko w latach 1932-40. Bez szemrania zapłaciłem kwotę na jaką był wystawiony. Sprzedający trochę się orientował, że to rzadki egzemplarz ale nie sądzę żeby wiedział, że aż tak ;)
kryj - ulżyło?
-
hmmm mam z tych lat 10 1/4 z uchylnymi rączkami:) na ebayu był jeden za 370 funtów. to ten?
-
Arek - podpowiedź - to nie jest Stanley. Ani Record. Jak przyjdzie to pokażę w wątku 5m2. Plus kilka innych ciekawostek które do mnie właśnie idą.
-
norris infil plane?one kosztują krocie:)zrzera mnie ciekawosć bo sam mam dość dużą kolekcje i kilka perełek:)