Forum stolarskie Domidrewno.pl
Rzeżbienie i snycerstwo => Porady => Wątek zaczęty przez: Szczepan w 20 Kwietnia 2013, 20:31:34 czas Polski
-
Może kogoś zainteresuje. "Trochę" liter już wyrzeźbiłem, lecz wczoraj pierwszy raz zdarzyło mi się że litera została uszkodzona. Pęknięcie w desce poszło tak zmyślnie, że ułożyło się wgłąb deski po słoju. W efekcie, gdy uderzyłem pobijakiem w dłuto, nastąpiło załamanie cienkiej warstwy materiału. Coś jakby lód na rzece :) Na zdjęciach widać mniej więcej o co chodzi.
p.s. odcień wklejki zrówna się z deską po zaimpregnowaniu (tak myślę ;))
-
A dlaczego nie dokleiłeś oderwanego kawałka ?
Mogłes przy zaprawianiu dobrać słoje ( na dole klapki były bardziej zbiżone do orginału ) , no i żle ustawiłes przebieg słoi - to będzie widać :-\
PozdrawiamTz
-
No zgadza się, najlepiej dokleić oryginalny kawałek... sam nie raz już ryłem po trocinach przy strugnicy 30min szukając małego kawałka który mi się ukruszył ;) Tu zacząłem doceniać porządek w warsztacie... szybciej wtedy taki kawałek się znajduje hehe
-
Też zawsze szukam oryginalnego kawałka, nawet jak mi frezarka go poderwie i gdzieś wyrzuci :) Chyba jedyny sposób na naprawdę niezauważalną naprawę
-
Teoretycznie tak powinienem zrobić, jednak... Pomiędzy kawałkiem który odpadł a deską była przerwa około milimetra. Gdybym wkleił ten kawałek to znalazł by się on niżej od całej powierzchni i powstałby dość spory uskok.
-
Lepiej dopasować coś cienkiego od dołu wklejki
-
Kolor, kolorem może po bejcowaniu, impregnacji się zrówna ale te słoje po skosie to dla mnie już porażka. Jak już wszyscy pisali - najlepiej oryginał dokleić, najczęściej da się znaleźć brakujący puzzel nawet w okolicy frezarki.
-
Słoje faktycznie nie są w ogóle dopasowane, ale też ich nie dopasowywałem. Najważniejsze było przywrócenie ostrej krawędzi litery. Cel został osiągnięty. Szyld jest długi na około 180cm i będzie wisiał na zewnątrz. Przy całości kompozycji (litery i zdobienia) układ słoi w doklejce (6cm x 4cm) nie będzie miał praktycznie żadnego znaczenia. W meblu oczywiście takie coś było by niedopuszczalne. Dlatego rozumiem krytyczne odniesienie i popieram. ;)
P.S. w okolicy frezarki zapewne łatwo można zaleźć wyszczerbiony fragment. Jednak pośród pełnej sterty wiórów spod dłuta na warsztacie i podłodze ciężko znaleźć ten "jeden", gdyż wszystkie wyglądają podobnie. I nie chodzi o bałagan tylko po prostu bez sensu jest zamiatać co 2 godziny wióra.
-
Jest sens zamiatać coby po dywanie ciągle nie chodzić :P
To będzie na zewnątrz? Więc najpewniej flek pod wpływem wilgoci się odznaczy, będzie pracował inaczej niż reszta. Niestety
-
potrafi wyjechać trochę do góry :(
-
Nawet po mimo kleju i zaimpregnowaniu flek może wybić do góry? Jest około 1cm w materiale nabity ciasno.
-
Oczywiście że tak. Flek pracuje niezależnie. Jak każdy inny kawałek drewna, nie ma takich samych. Tym bardziej jak na słój leżący dasz stojący, lub o odmiennej gęstości i wilgotności. Tak czy inaczej - wylezie :)