Forum stolarskie Domidrewno.pl
Wyposażenie warsztatu => Ogrzewanie/wentylacja => Wątek zaczęty przez: Dentarg w 11 Listopada 2016, 15:41:17 czas Polski
-
Temperatura na zewnątrz spadała poniżej 0, co oznacza, że w dzień w moim warsztacie jest max 5 st C. W nocy widzę w historii termometru temperatury 2-3 st C. Dlatego farby, impregnaty, itp zostały już wyniesione z garażo-warsztatu. Ale mam sporo rzeczy do zrobienia jeszcze w tym sezonie, więc chcę jakoś dogrzać garaż. Tak, żeby było tanio, żeby urządzenie grzewcze nie zajmowało dużo miejsca i żeby nie potrzeba była rewolucja budowlana.
Obecnie dogrzewam grzejnikiem olejowym, ale pobiera on 2kW z sieci (drogo) i nie daje rady nagrzać garażu powyżej 11 stC. Temperatura jest do wytrzymania, ale klejenie przy 5-8st C jest dość uciążliwe (nie wspomnę już o jakimkolwiek lakierowaniu, malowaniu, itp).
Najtańszym rozwiązaniem wydaje mi się promiennik gazowy (coś takiego):
http://allegro.pl/show_item.php?item=6224524095&utm_source=google&utm_medium=cpc&ev_campaign=PLAsma-ravanson
Nie jestem fanem gazu, jest czysty w użytkowaniu, ale średnio bezpieczny. Oczywiście do tego czujnik czadu, bo chcę dożyć do emerutyry, ale mnie zastanawia bardziej to, czy takie urządzenie w warsztacie, gdzie się pyli drewno ma rację bytu?
W warsztacie mam ok 1m3 drewna (różnego), sporo drewnanych odpadów, czasem się jakieś wióry (grube) poniewierają, czasem na podłodze są trociny. Dodatkowo z palnych rzeczy (nie tak łatwo palnych), jest tona węgla w workach :).
Myślałem, też o kozie, ale jej największą wadą jest to, że nie jest moblina no i trzeba zrobić wylot spalin (a to już większa robota).
Taki promiennik można stosować w warsztacie czy nie?
A może macie jakąś sprawdzoną alternatywę?
-
Będzie ci gazem smierdziało i to strasnie i na pewno tanio nie wyjdzie
i duża wilgotność,nie znam nikogo kto by grzał gazem w warsztacie
i tak najtansza będzie koza
-
stalem przed tym samym problemem w zeszlym roku. Nie mam miejsca na koze, co by bylo najlepszym i najtanszym rozwiazaniem. Zdecydowalem sie na grzejnik olejowy. Wiem, ze nie jest tanio, ale tragedii nie ma. Wlaczam kilka minut przed rozpoczeciem pracy, temperatura rosnie, a potem go przykrecam na termostacie i sobie tam pyka od czasu do czasu. Nie ma finansowej tragedii z tym, a nie marzne.
-
Będzie ci gazem smierdziało i to strasnie i na pewno tanio nie wyjdzie
Nie będzie śmierdziało. Wcale - jeżeli zamiast typowego prop-but zastosujesz prop-but techniczny. Na dodatek jest wyżej energetyczny.
Znajomi ogrzewają takim grzejnikiem niewielki sklep (ok. 30m2) i jest tam gorąco. Dla mnie nawet za bardzo.
http://www.jula.pl/catalog/artykuly-budowlane-i-farby/klimatyzacja-wewnetrzna/piecyki-i-paleniska-otwarte/piecyki-gazowe/piecyk-gazowy-430044/
-
Swój warsztat ogrzewam gazem i tak jak kolega wyżej pisał , wszystko zależy od jakości gazu . Używam MAsterahttp://www.klimaexpert.pl/master-blp-17-m-cat-43-id-342.aspx?utm_source=nokaut.pl&utm_medium=cpc&utm_campaign=2016-11&utm_content=342#nclid=337253f8bc146988acdc936f82cbcfe2
i daje radę . Trzeba tylko pamiętać o dobrej wentylacji . Posiadam też nagrzewnicę elektryczna 5kW , ale używając jej minimum 8h dziennie , nie zarobiłbym na prąd.
-
Warsztat, to nie kopalnia węgla żeby nastąpił wybuch pyłu. Koza na pewno nie jest bardziej bezpieczna niż ten grzejnik gazowy z Allegro, a poza tym, że wydasz na piecyk 100zł, to trzeba doliczyć pewnie minimum 50zł na czujnik czadu. Najtańszego chyba nie warto kupować.
Dentrag, a poza tym nie zrozum mnie źle ale wypisujesz w pierwszym poście jaką masz temperaturę, ba! Nawet napisałeś jaka temperatura była w historii termostatu...
Piszesz super istotne rzeczy takie jak ile masz drewna i węgla w workach, trzeba bylo jeszcze powiedzieć z czego te worki są :d
Ale dosyć złośliwości:) bo zapomniałeś napisać ile ten twoj garażo-warsztat ma powierzchni i kubature.
Zalinkowałeś promiennik no i jaką powierzchnie ma ogrzewać, hale, czy kańciape 2x2?
-
nie jestem pewien tylko czy czujnik czadu aby działa przy spalaniu gazu , nie powinien być przypadkiem inny czujnik?
-
Nie. To jest właśnie odpowiedni czujnik ponieważ również przy spalaniu gazu powstaje tlenek węgla - czad. A może i zwłaszcza przy spalaniu gazu.
-
pomyśl o nagrzewnicy autobusowej znajomy w warsztacie lakierniczym stosował taki z autobusu. na godzinę spala 3 litry ale na 60 m2 potrafił w kilkanaście minut uzyskać ponad 20 stopni a w komorze lakierniczej nawet koło 50. poszukaj na portalach ogłoszeniowych
-
Ja się powoli wyprowadzam z garażu i myślę nad budową pieca rakietowego z jakimś glinianym magazynem ciepła. Ogladalem parę projektów i całkiem fajnie to wygląda a na dodatek koszt budowy nie powinien być strasznie duży jeżeli chodzi o warsztat do 35m kwadratowych
-
No tak, o najważniejszym zapomniałem: 24m2, kubatura około 65m3.
Sprawdziłem właśnie ostatnią fakturę za prąd pod kątem ceny za kWh, i jest to ~53gr brutto. Zmierzyłem realny pobór mojego grzejnika olejowego. I jest to w zależności od "biegu" 800, 1200 lub 2400W.
Grzanie zaczynam zawsze od 2400W, potem można przejść na 1200, żeby utrzymywać temperaturę, jak jestem w garażu to po 30 minutach moja obecność podnosi temp o 2 st C :). Czyli, żeby jako taki komfort termiczny był, to musiałbym grzać 8h, elektrycznie kosztowałoby mnie to ok 6PLN/dzień.
Dość dużo, biorąc pod uwagę, że chwilowo nie prowadzę tam produkcji, która nastawiona jest na wielkie zyski.
Co do czujnika czadu, to tylko firmy Kidde, mam w domu 2, więc teoretycznie jeden mógłbym zabrać do garażu. A koszt nowego to ok 120PLN (20dni grzania prądem :)).
Co do grzania gazem, to poczytałem trochę dziś i jest jeden minus. 2 podstawowe produkty podczas spalania gazu to CO2 i H2O w postaci pary wodnej, podobno wilgoci jest dość dużo. Może nie na tyle dużo, żeby zwiększyć aż wilgotność drewna, ale po zakończeniu grzania, para skrapla się na wszystkich metalowych rzeczach, co podobno prowadzi do rdzewienia tych rzeczy (narzędzi, wkrętów, gwożdzi, itp), które nie są z metali nierdzewnych.
Co do gazu, to butla 11kg kosztuje ~90PLN. 11kg gazu w casto ~38PLN. Patrząc na wydajność promiennika jaki linkowałem, to średnio zużywa 150g/h. Czyli na 8h zużyje 1,2kg. Może jak będzie się chciało szybko nagrzać na początku to 1,3kg. Czyli koszt grzania gazem wyniesie ~4.5PLN/dzień (teoretycznie). Czyli gaz dziennie tańszy o 1,5PLN (w teorii). Promiennik 120PLN, butla 90 = 210. Bez czujnika czadu zakup zwróciłby się po 140 dniach grzania. Jeśli zakładać zakup czujnika czadu, to po 220 dniach. Teoretycznie u mnie sezon grzewczy trwa od października do kwietnia, czyli 210 dni, ale nie zawsze trzeba grzać po 8h, a druga rzecz, że nie codziennie siedzę po 8h w garażu. Czyli taniej byłoby dopiero w drugim sezonie grzania. Ale te wyliczenia dla gazu to czysta teoria.
Ciekawe na ile prawdziwe zużycie gazu podaje producent promiennika. Teoretycznie może być jeszcze taniej, bo min zużycie 100g/h, ale może być też drożej, bo max zużycie to 250g/h. Może uda mi się skądś pożyczyć taki grzejnik (wersję zabudowaną), żeby zobaczyć jakie na prawdę jest zużycie gazu i czy grzeje szybciej i skuteczniej niż grzejnik olejowy.
A może ktoś z Was porównywał? Albo ma doświadczenie w zbliżonej kubaturze ze takim grzaniem?
-
Pomijając kwestie techniczne, finansowe itp, to taki promiennik gazowy wystarczy do ogrzania twojego pomieszczenia.
Do obliczeń nie dodałeś kosztu paliwa i czasu jaki musisz poświęcić na zakup butli.
Jak rzekłem wcześniej ta nagrzewnica da radę, ale ona może służyć jako tymczasowe źródło ciepła, lub do dogrzewania. Wchodzisz do zimnego warsztatu, uruchamiasz tą nagrzewnicę na pół godziny, a w tym czasie rozpalasz właściwy piec. Chyba, że centralny będzie gazowy - to najlepsze i jednak tanie rozwiązanie, choć np węgiel jest nadal tańszy. Ale to nawiasem.
Centralne w warsztacie jest dobre pod warunkiem, że jest taka możliwość. Garaż-warsztat równie dobrze może być od domu oddalony o kilkanaście metrów.
Ale jeżeli można się do centralnego podpiąć, to w warsztacie grzejniki są dobre, bezpieczne i tanie.
Możesz też pomyśleć o kozie. Co prawda pojawiają się w sieci artykuły o zatruciach czadem przez te piece, ale zdążysz uciec gdy czujnik zacznie piszczeć.
Choć nie da się ukryć, że te wypadki zdążają się gdy koza jest niesprawna. W prawidłowo działającym piecu produkty spalania idą w komin, a nie w pomieszczenie.
-
to i ja dorzucę swoje 5 gr .... ;D
najlepsze i najtańsze rozwiązanie to Koza. Chociaż Dentrag mam wrażenie że każde rozwiązanie jest dla ciebie passe. Liczysz koszty na każdą stronę, ale nie dostrzegasz jednej najważniejszej rzeczy - piszesz jak startujesz z tą nagrzewnicą i jaki masz pobór. wszystko fajnie ale zapominasz uwzględnić to, że jak temperatura spadnie do -15 to żeby nagrzać pomieszczenie będziesz musiał na 2400W pogrzac trochę dłużej.
Ta przystawka do butli vel piecyk gazowy moim zdaniem odpadają z jednej prostej przyczyny - w warsztacie jak będziesz coś robił a nie masz dobrego odciągu niestety ale wszędzie w powietrzu będzie drewno a to jest materiał łatwopalny (chodzi o pył) więc moim zdaniem po styku większej ilości z tym promiennikiem może być małe booom - wystarczy rzucić nad ogniem taki pyłek nawet z ręki żeby zobaczyć co się stanie.
Koza:0
1. nie masz otwartego ognia
2. koszt zakupu (allegro) 97 zł, rura metrowa po 11 zł x 3 (w sklepie stacjonarnym), 3 kolanka po jakieś 15 zł
3. materiał - wszystko to co jest dla ciebie odpadem :) u mnie są trociny, ścinki desek, ale dzisiaj pomyślałem że jutro wrzucę kilka większych węgli
4. bonus - grzanie masz zarówno poprzez samą kozę, jak i poprzez rury, więc jeśli masz możliwość i możesz w środku warsztatu dać 2-3 rury metrowe będzie cieplej
5. ekstra bonus - jak masz kogoś kto lubi sie bawić w hydraulikę niech ci zrobi płaszcz wodny - weź stary żeliwny kaloryfer, nalej do niego glikol taki jak do auta i masz ekstra grzanie ;)
A twierdzenie że z wylotem jest taki straszny problem - nonsens, chyba że masz ściany 50 cm lub w tak super stanie że boisz się uszkodzenia. Ja wylot robiłem 25 min poprzez wybicie niecałych 4 cegieł. Na uszczelnienie dam trochę gliny i ot cała mecyja :)
-
Mag84 dobrze gada :) inaczej jest teraz i inaczej koszty się rozłożą jak będą mrozy i wiatry pójdzie więcej prądu i gazu wiec koszty wrosną
z gazem jest jeszcze jeden podstawowy problem i wiem z własnej analizy na własnym organizmie:) gazu używam na działce w kuchni i zawsze się kończy w niespodziewanym momencie jak jest potrzebny i wtedy się zaczyna pracuje w warsztacie wiec jestem cały w wiórach trocinach i pyle wiec do auta tak nie wsiądę bo tapicerki przez miesiąc nie odkurzę wiec przebrać się umyć się ,odkręcić i zapakować butle, nie pojadę do casto bo bliżej i szybciej mam CPN ale koszt butli to już 60 PLN wracam znów się przebrać założyć butle i się okazuje że minęły 2 godziny a z opałem do kozy zawsze wiesz ile go masz i zawsze coś pod ręką jest co się wrzuci i mało tego nie zalega w warsztacie sterta ścinek których szkoda wyrzucić a pewnie i tak nie przydadzą
co do waszych przeliczeń kosztów gazu i prądu jeśli różnica jest 1,5 zł dziennie to gra nie jest warta świeczki żeby robić zmiany
jest jeszcze bezpieczeństwo rzecz bezcenna - niechcący przewróć grzejnik olejowy i promiennik, od grzejnika nic się nie stanie nie zapali, postawisz działa dalej co do promiennika mam nadzieje że też nic się nie stanie i będziemy mieli okazję nadal być kolegami z forum :)
-
Ta przystawka do butli vel piecyk gazowy moim zdaniem odpadają z jednej prostej przyczyny - w warsztacie jak będziesz coś robił a nie masz dobrego odciągu niestety ale wszędzie w powietrzu będzie drewno a to jest materiał łatwopalny (chodzi o pył) więc moim zdaniem po styku większej ilości z tym promiennikiem może być małe booom -
Po tym wpisie widzę ,że jesteś fanem amerykańskich mega produkcji . Mam gazowe ogrzewanie w warsztacie , używam mastera i od dwóch lat według twojej teorii powinienem nie żyć :)
-
Jak jesteśmy przy kozach to mam pytanie praktyczne o długość i układ przewodu kominowego.
Czy układ:
ok 3 metry w pionie - kolano - 4 metry w poziomie (razem z przejściem przez ścianę) - kolano - 2 metry w pionie + jakiś daszek albo strażak.
ma szanse działać i jest zgodny z przepisami?
Chciałbym wykorzystać maksymalnie możliwość oddawania ciepła poprzez przewód kominowy a przy okazji postawić kozę jak najbardziej centralnie.
-
też stoję przed tym dylematem, ogrzewam chwilowo gazem z piecyka na butlę ( też z promiennikiem ), lecz każdorazowo wychodząc zakręcam gaz w obawie... :P IMHO koza jako tymczasowy ( a może są takie z płaszczem od razu - poszukam ) to najlepszy wybór, ku któremu się skłaniam. Ponieważ obok tego warsztatu ma na wiosnę stanąć nowy budynek do 35m2 wstrzymuję się z przekopem i podłączaniem do domowego CO. Dajcie proszę znać jak wygląda sprawa grzania kozą i węglem ?
Pytanie też o jakiś dobry termometr z histogramem, ktoś coś poleci ?
-
Koza:0
1. nie masz otwartego ognia
A jak dokładasz paliwa to ogień nie robi się otwarty? ;D
-
A może.....
https://www.olx.pl/oferta/piec-kominek-koza-z-plaszczem-wodnym-10kw-CID628-IDi0DBP.html#2995b5fbcd;promoted
-
Ja się powoli wyprowadzam z garażu i myślę nad budową pieca rakietowego z jakimś glinianym magazynem ciepła. Ogladalem parę projektów i całkiem fajnie to wygląda a na dodatek koszt budowy nie powinien być strasznie duży jeżeli chodzi o warsztat do 35m kwadratowych
Też o tym myślę tylko bez akumulacji - piec postawiony na zewnątrz i nawiew do warsztatu. Tylko muszę znaleźć jakiś projekt na małą beczkę, żeby dużej użyć jako obudowy.
-
Znaczy sam palnik na zewnątrz?
Jak tak to nie glupi pomysł tylko trzeba by często wychodzić. Ja myślałem żeby odstawić takie pomieszczenie 1,5 na 1,5 metra z małym przejsciem z warsztatu i tam umieścić palnik a beczke zaraz za ścianą. Do tego rure ze spalin przymocować do sciany a następnie cała okleić glina żeby się nagrzewała w czasie palenia a później oddawała ciepło.
-
Rakietowy właśnie po to żeby trzymał ciepło chyba i żeby nie wychodzić za często.
Podobno na dzikim zachodzie popularna metoda gdzie piecyk jest w budce na zewnątrz i tylko rurami ciepło idzie.
-
Też się skłaniam do kozy, tyle że chyba w tym sezonie to nie wyjdzie. Zobaczymy jak będzie z $$$. Zostały mi do końca sezonu do zrobienia 2-3 małe roboty w warsztacie, więc może przed -10 się wyrobię. Koza z szybką to jeszcze i ładnie wygląda :). Co prawda chyba nie mam tyle zrzynek, żeby nimi palić w kozie, tym bardziej, że zrzynki suchego buka wolę dać na wędzenie mięcha :). Po prostu będzie trzeba dokupić do kozy kubik drewna opałowego :).
Ciepło mi ucieka chyba przez dach (i bramę garażową). Ściany mają styropian 5cm i są z gazobetonu, więc ciepło trzyma to dobrze, ale dach to zwykłe deskowanie a na to chyba bezpośrednio gont (nawet nie wiem czy jest papa podkładowa - ja tego nie kładłem). Można by jeszcze ocieplić dach pianką, albo ew od góry styropianem (o którym ktoś pisał kiedyś na forum, żeby nie tracić miejsca w i tak nie wysokim garażu na piankę).
Do centralnego ogrzewania domu ciężko to podłączyć, możliwe nawet, że piec nie dałby rady z takim dodatkowym pomieszczeniem. Garaż jest 2m od domu, ale to w prostej linii, rur trzeba by pociągnąć kilka dobrych metrów, a do tego trzeba by zerwać kostkę. Gra nie warta ścieczki, tym bardziej, że warsztat nie jest (na razie) źródłem dochodu, więc wielkie inwestycje w niego się szybko nie zwrócą (wolę grubościówkę lub ukośnicę ;)).
Muszę rozeznać się ile za montaż kozy ktoś weźmie (w sensie instalacji komina). Też chcę jak najwięcej komina w środku, żeby grzał.
Chwilowo zostaje na prądzie, jak coś znajdę to dam znać (ładną kozę :). Jeszcze tylko muszę policzyć koszt palenia w kozie ;).
-
Muszę rozeznać się ile za montaż kozy ktoś weźmie (w sensie instalacji komina
Napisałeś ,że dach to samo deskowanie . Weź otwornicę do ręki wywierć otwór i po montażu komina . Zabezpiecz tylko otwór materiałem żaro- ognioodpornym i po temacie . W filmie Jarka jest wszystko opisane :)
-
Ja jak budowałem swój dom to odkupilem koze od kolegi, zakupiona tak na marginesie na targu w pionkach, za symboliczną flaszke ( którą razem wypilismy ). Do tego 6 metrów rury i jak mój tescio palił to po godzinie na parterze chodziłem już w koszulce.
A tak na marginesie kumpel dał za nią 50 zł a teraz już ogrzewa 3 budowę.
Wylot zarobisz szybko sam czy to w ścianie czy w dachu tylko jak w dachu to zrób jak Przemek pisze. W ścianie możesz gliny użyć.
-
Czy układ:
ok 3 metry w pionie - kolano - 4 metry w poziomie (razem z przejściem przez ścianę) - kolano - 2 metry w pionie + jakiś daszek albo strażak.
ma szanse działać i jest zgodny z przepisami?
koza w stolarni gryzie się z przepisami , ale ludzie ją mają ( ja też ) bo co w za mian ?
co do Twojego projektu
to
sam musisz to sprawdzić ,bo rury jest jednak dużo . Zasada taka by wszystko szło zawsze pod górę do wylotu ( czym wiekszy skos tym lepiej ) . Jak będzie za dużo rury to się koniec wychłodzi i poleci z niej nieprzyjemna kwaśna zupa . Dlatego w długich rurach nie można dusić palenia tak by spaliny na wyjściu nie miały mniej niż 100 * c.
-
Zasada taka by wszystko szło zawsze pod górę do wylotu
Druga opcja, którą rozważam, to żeby prosto z komina zrobić cały komin po skosie (ok 40 stopni) aż do przejścia przez ścianę i wyjść poza krawędź dachu i wtedy kolano i pion do góry ponad dach. Wiem, że w ten sposób stracę sporo ściany ale to jestem w stanie przeżyć :) Zalety takiego rozwiązania to mniej kolan, łatwiejsze czyszczenie.
-
Rurę daj pionowo a przejście przez ścianę pod samym sufitem. Za kozą daj wentylator z regulacją obrotów. Powinno być efektywniejsze niż kawałek rury więcej
-
Po tym wpisie widzę ,że jesteś fanem amerykańskich mega produkcji . Mam gazowe ogrzewanie w warsztacie , używam mastera i od dwóch lat według twojej teorii powinienem nie żyć
Przemek :) zakładam że twój warsztat jest zaopatrzony w odciąg i każda z maszyn która pracuje wciąga to co przy użyciu tych maszyn wywali :)
Lepiej dmuchać mocno na zimne niż spodziewać się niespodziewanego :)
A filmów nie oglądam bo nie mam czasu :) :) Pozdro
-
Mag nie mam odciągu w warsztacie , pracuję na sprzęcie festoola ( nie są to maszyny stacjonarne), do których mam podłączone odkurzacze . Wystarczy mieć dobrą wentylację w warsztacie i po kłopocie ;) :)
-
Nawet wentylacji nie trzeba.
Trochę rozsądku Panowie bo warsztat to nie jest kopalnia węgla. W ramach żartu powiem, że można pracować na tokarce i frezarce przy świeczkach i na prawdę nic nie wybuchnie. Juz napewno nie przy kozie która sobie w kącie działa. Bardziej obawiajcie się czadu, a nie tego ze wam się pył zapali.
-
mam w sąsiednim pomieszczeniu, które w zimie dogrzewane jest codziennie, bo stoi tam Lab do zdjęć i chemia i papiery nie mogą przymarznąć. Mam tam inverter lekko "przewymiarowany" i zastanawiam się nad skutecznością zastosowania cyrkulacji z tego pomieszczenia. Wybić dwa otwory w ścianie ( jeden pustak ) i w jednym zapodać wentylator, który by ssał powietrze z ogrzewanego pomieszczenia. Problem z tym drugim otworem przez który powietrze schłodzone wracałoby do pomieszczenie z inverterem? Musiałyby byś jakieś filtry, bo pyłu w LABie być nie może :P Problemy więc dwa: 1. sprawność takiego systemu, obawiam się że dość niska; 2. Filtr, który nie będzie blokował swobodnie przepływającego powietrza na powrocie, a jednocześnie zatrzymywał cały syf ze stolarni ? Można by pewnie zastosować drugi taki sam wentylator który by wyciągał powietrze, ale to już koszty samych wentylatorów przewyższają koszty wszystkich kóz ;) :D
-
Może bredzę więc mnie poprawcie, ale chyba najlepszym (choć nie najtańszym) rozwiązaniem byłby rekuperator. Pobiera ciepłe z pomieszczenia ogrzewanego i ogrzewa zimne pomieszczenie nie mieszając tych dwóch ze sobą. Tyle teorii ;-)
-
Może bredzę więc mnie poprawcie, ale chyba najlepszym (choć nie najtańszym) rozwiązaniem byłby rekuperator. Pobiera ciepłe z pomieszczenia ogrzewanego i ogrzewa zimne pomieszczenie nie mieszając tych dwóch ze sobą. Tyle teorii ;-)
trochę bez sensu jeśli pobiera z pomieszczenia cieplejszego i zapodaje do pomieszczenia zimniejszego... chyba ze mamy jak wyżej pisałem jedno bez ogrzewania, drugie z... ;) prędzej bym powiedział, że zużyte powietrze z kanałów wentylacyjnych, spaliny itd.. zapodają energię do wymienników ciepła ? Bardziej temat poruszam by się bliżej dowiedzieć, niż "piszę" bo się znam ;)
-
o i już chyba wiemy: ogrzane powietrze zużyte przekazuje energię świeżemu, zimnemu poprzez system kanałów ? czy bezpośrednio, czy poprzez wymienniki ciepła, czy jak pompy ciepła przetwarzana jest energia w inny jej rodzaj ? Jakieś akumulatory ciepła do tego są ? Poza tym Czy w garażu, czy stolarni będzie to opłacalne? Równie dobrze można by zainstalować wentylatorki ( prądnice ) na wylotach do odciągów ( patrząc z jaką energią wylatują trociny np. z pilarki ) , tylko czy i ile tej energii odzyskamy ? ;)
Ok koniec żartów, natomiast znalazłem taki piec "trociniak" wyglada jak zwykła beczka, ktoś coś na ten temat wie i czy i gdzie tym można palić ? jak wiadomo mamy tego odpadu sporo... :)
-
na serwisie szlifierki szeroko taśmowej klient pochwalił się swoim nowym ogrzewaniem , piec na trociny , zwykła beczka w środku rura nacięte otwory i wyprowadzenie do komina , nawet całkiem nieźle grzał , znalazł to gdzieś na ukraińskim forum i zrobił sobie
-
a może taki piec trociniak ulepszony
https://www.youtube.com/watch?v=j5-eRpyy-jo (https://www.youtube.com/watch?v=j5-eRpyy-jo)
Zwykła piec trociniak ale ma doprowadzone powietrze rurką dodatkową i jakoś fajnie się pali.
ale ja myśle u siebie nad zmajstrowaniem coś takiego
https://www.youtube.com/watch?v=MZOzGwolKn4 (https://www.youtube.com/watch?v=MZOzGwolKn4)
-
Myślałem, że rocket mass heater zawsze musi być duży i wymieniać ciepło z pomieszczeniem przez długą rurę, która jest umieszczona w materiale akumulującym ciepło (cob). A tu taka niespodzianka:
Można zrobić coś takiego zgrabnego, prawie za friko. Nawet jedną butlę mam. Brak mi tylko spawarki :). RMH zużywa 1/10-1/4 paliwa w porównaniu do konwencjonalnych pieców (np. kozy). Coś mi się zdaje, że to będzie docelowe rozwiązanie. Tym bardziej, że nie ma jako takiego żywego ognia, bo ogien pali się w bok i przy odpowiednim systemie dokładania drewna i wlocie powietrza z zewnątrz przez rurę, można wszystko całkiem zamknąć.
-
Czy dobrze zrozumiałem , że po wsypaniu perlitu w rurę należy go wygrzać ,by odparował ,a potem górę zaspawać ? A po prawdzie po co on jest dodany , mogła by być pojedyncza rura i na zewnątrz bańka.