Forum stolarskie Domidrewno.pl
Forum Domidrewno => Przedstaw się na Domidrewno => Wątek zaczęty przez: Lenoriani w 23 Kwietnia 2017, 17:15:07 czas Polski
-
Witam wszystkich forumowiczów :-)
30 lat na karku, zawodowo zajmuję się grafiką komputerową. W wieku 29 lat znalazłem drugą miłość ;) stolarkę.
Jestem totalnym amatorem i każde wolne 5 minut spędzam w warsztacie na strychu.
Na lato planuję zrobić malutki warsztacik na ogródku.
Narzędzi na prąd używam sporadycznie - w naturalny sposób jakoś je omijam.
W warsztacie mam strugnicę typu roubo (błąd amatora polegający na tym, iż wydawało mi się, że świerk/sosna będzie się sprawować równie dobrze jak buk;) ) - po postawieniu warsztatu będzie nowa, bukowa. Spróbuję ominąć wszystkie błędy, które porobiłem przy struganiu pierwszej - sosnowej wersji.
Z narzędzi, z których korzystam to:
- kilka podstawowych strugów (niższa półka, po naostrzeniu zbiera ładnie);
- 4 naostrzone dłuta narexa premium,
- 1 naostrzony nóż traserski,
- 1 znacznik stolarski wykonany własnymi ręcami ;)
- 1 naostrzony ołówek,
- kilka młotków, pobijaków
- kilkanaście (na paredziesiąt za mało) ścisków,
- 1 ryoba
- jak brakuje czasu jedna zielona RYOBI na prąd;)
Dzień zaczynam od ostrzenia narzędzi a kończę na zamiataniu wiórów.
Witam jeszcze raz wszystkich forumowiczów
-
Narzędzi na prąd używam sporadycznie - w naturalny sposób jakoś je omijam.
Już miałem zakwalifikować do tzw.,,strugających bez prądu"
A tu....
RYOBI na prąd;)
No ale...
Miło powitać ;D
Skąd nadajesz ???
Tylko nie pisz że ze strychu :P
Pozdrawiam ;)
Ps.
Liczę że kolega poczucie humoru ma... ???
;)
-
Witam na forum kolejnego komuterowca.
-
Poczucie humoru jest... można powiedzieć wręcz chore ;)
A RYOBI... no cóż :-) kupiłem jak startowałem (o ile rok-dwa można nazwać jakimś doświadczeniem). Marketówka prawie jak każda inna, ale coś tam sobie tnie. Bardziej do 'wstępnego rozkroju, sporadycznie'.
Piszę z małej wiochy spod Poznania (Gądki-Robakowo), z którego wyniosłem się dwa lata temu, a który aktualnie jest dla mnie nie do zniesienia.
Moja przygoda zaczęła się po tym, jak 'fachowiec' przywiózł kuchnie (a raczej korpusy) na wymiar. Po próbie włożenia całości do wnęki okazało się, że żaden, ale to ŻADEN korpus nie pasuje.
Blaty dębowe świeżo zaolejowane (niezawoskowane) przywiózł na dachu VW Golf. Po kilku miesiącach przepychanek musiałem rozebrać całość, dociąć, poprawić, poskręcać i mam oto piękną, całą do polania benzyną i podpalenia kuchnię. Fronty zostawię, bo sam je robiłem i są ok.
Robota "w płycie" mi się spodobała. Później przyszedł czas na pierwszy strug i rodzime iglaste drewno; z czasem twardsze gatunki liściaste.
Chwilę później zorientowałem się, że jest rano, ja siedzę na strychu z dłutem i kamieniem i minęło dwa lata ;)
DID, Paul Sellers - skarbnica wiedzy.
-
Poczucie humoru jest... można powiedzieć wręcz chore ;)
To witaj wśród swoich ;)
Aha. I odczep się od Golfów ;D
-
Chwilę później zorientowałem się, że jest rano, ja siedzę na strychu z dłutem i kamieniem i minęło dwa lata
Można się zapomnieć...
Witam
-
No wreszcie ktoś z branży IT, toć posucha u nas ;) Witaj i powodzenia :)
-
Aha. I odczep się od Golfów
Golfy - OK.
Trzy dębowe blaty 300x60x5 cm na DIY bagażniku na dachu wieziony autostradą poznań komorniki - poznań krzesiny - nieOK :D
-
Zawstydzasz mnie bo też kiedyś tak woziłem
Jedynie bagażnik był kupny a nie DIY.
-
Ps. Oczywiście nigdy 3 naraz i nigdy autostradą. Ale reszta się zgadza ;)
-
Witaj :)
-
Witaj na forum :)
-
Cześć :)