15 Maja 2026, 15:59:14 czas Polski

Pokaż wiadomości

Ta sekcja pozwala Ci zobaczyć wszystkie wiadomości wysłane przez tego użytkownika. Zwróć uwagę, że możesz widzieć tylko wiadomości wysłane w działach do których masz aktualnie dostęp.


Wiadomości - farty

Strony: [1]
1
Ściana z żelbetonu nazywana elementem konstrukcyjnym w bydynku wielokondygnacyjnych to po prostu wielka płyta :) ale nie ma się co cieszyć - standardów i rozwiązań konstrukcyjnych na przestrzeni dziejów było mnóstwo, niektóre warianty stworzone tylko na potrzeby budowy danego osiedla. Generalnie im później tym większa dowolność/różnorodność, jedyny wspólny mianownik to prefabrykacja.

2
To historia... jak przedmówcy zdecydowanie (z własnych doświadczeń) odradzam zwykła kątówkę - zniczysz sprzęt, nadwyrężysz płuca i sprzątania na wieleeee dni. Z ciekawości: czy ktokolwiek z tych ludzi (architekt, domniemany kierownik budowy) był na miejscu, czy ktoś analizował plany budynku etc. Mi się ciutkę nie zgadza taki duży otwór w ścianie nośnej... w ścianach nośnych nie powinno być innych otworów niż te zawarte w pierwotnym projekcie, a już tym bardziej takich dużych. Jaki to typ budynku, która kondygnacja z ilu? Co jest nad ta ściana? Jaki jest strop? Jeśli belka stropowa (przykład, bo może być zupełnie inna technologia) będzie lezala prostopadle do tej ściany nad nią, wówczas znacząco zmienia się rozkład sił - w najlepszym wypadku pęknięcia na tynku, w najgorszym... jesteś pewny, ze to ściana nośna? Jeśli ściana ma 15 cm to samej ściany (bez tynku) jest pewnie 12. Trochę mało jak na nośną... ok, niby żelbet, ale to jednak nie jest rozwiązanie z kanonu... kiedy to było budowane? Pytanie nie bez znaczenia - był ciekawy okres w historii tego kraju, kiedy robotnicy wszelkiej maści chrzcili co się dało i może było mało betonu w betonie, co z jednej strony ułatwia sprawę, z drugiej jednak powoduje, ze to co zostanie, może być nie wystarczające....

Optymistycznie zakladajac, ze to wszytko co piszesz jest przemyślane/przeliczne przez fachowców, to zdecydowanie zainwestuj w sprzęt z wypozyczalni. Z swojej strony polecałbym rozwianie oparte na odwiertach i łupaniu. Czyli młot udarowo- obrotowy, najlepiej taki z osprzętem Sds-Max(to już solidne sprzęty), choć mniejszym tez ogarniesz. Najpierw odwierty w linii (możesz wiercić tez dodatkowo pod katem w sensie w górę i w dół), później sam młot (udar) punktakiem i/lub przecinakiem. Jeśli faktycznie jest tam zbrojenie (jakie????) to już kątówka, nożyce lub brzeszczot.  Na pewno jak już będziesz miał sprawę napoczętą czyli skruszony beton a pozostanie zbrojenie to nie wał żadnym młotem 5kg bo zbrojenie Ci odłupie kawał betonu na ścianie która chcesz zostawić i będzie klops....  z tym przecinarkami spalinowymi i do tego w pionie to się zastanów dobrze: te urządzenia waza sporo, posuw jest wolny (to nie pilarka 1600W lecąca przez panele podłogowe)- dasz radę utrzymać?  zeby nie było - nie jestem fachowcem w tej dziedzinie, ale mam jakieś tam swoje i bliskich doświadczenia (kilka przerobionych mieszkań, dwa domy) plus ojca budowlańca ;) w każdym razie rozważ jeszcze zadanie pytania/opisanie problemu na jakimś bardziej fachowym forum, choćby muratora. Tutaj oczywiście mnóstwo złotych rączek i ludzie którzy wiele różnych spraw ogarniają sami, ale jednak... nie są to profesjonaliści. A konsekwenwcje zle zrobionej roboty mogą być mało ciekawe.... pozdrawiam, Art

3
Kosz na śmieci / Odp: podstawy podstaw (piła stołowa i ukośnica)
« dnia: 16 Marca 2018, 12:47:35 czas Polski »
Szczęśliwie źródłem emocji są dla mnie inne sprawy niż zakupy, takie czy owakie :) Że długi? Mhm... lubię paplać, a kiedy się spędza kolejną nockę w robocie, to głowa prosi o wizytę w innym świecie. Co do meritum: oczywiście, że stołowa to podstawa i narzędzie najbardziej uniwersalne. Jednak w drugiej kolejności wskazane popatrzeć przez pryzmat konkretnych potrzeb użytkownika i te właśnie zgodnie z postami Kolegi emdzy, próbowałem uwzględnić. Mając do wyboru małą/przenośną pilarkę stołową ze średnią precyzją lub porządną zagłębiarkę wybieramy pomiędzy dwoma kompromisami. Tutaj już chyba potrzeba zwykłej męskiej decyzji i zaakceptowania danej konstelacji sprzętowej, ze wszystkimi plusami i minusami. Pomijam oczywiście ekstrema, bo pewnie znalazłby się ktoś, kto powie, że najważniejsza i najbardziej uniwersalna będzie frezarka. Też można płytę rozkroić a później iść na deski i nawet wyrówniarkę z niej zrobić... ;)

PS. Póki nie ma zakazu, to przedłużę post: taka nowoczesna metoda komunikacji jak forum wymaga niestety dość precyzyjnego przekazywania myśli, co z kolei może się odbić na długość wypowiedzi. Ilekroć czytam różne wojenki/sprzeczki na forach (nie tylko tutaj), to prawie zawsze mam wrażenie, że powodem jest niewłaściwe zrozumienie stanowiska współrozmówcy, niejasny skrót myślowy, itp. Sądzę, że lepiej napisać zdanie lub dwa więcej i nie pozostawiać zbyt szerokiego pola do interpretacji, bo ludzie to wykorzystają (świadomie lub nie)

Pozdrawiam,
Art

4
Kosz na śmieci / Odp: podstawy podstaw (piła stołowa i ukośnica)
« dnia: 16 Marca 2018, 03:55:04 czas Polski »
Hej!

Wątek co prawda miesięczny, ale się wypowiem, bo autor (problemodawca) chyba tematu nie wyczerpał. Wpiszę swoje przemyślenia, ponieważ odnoszę wrażenie, że jesteśmy na podobnym etapie, z podobnymi ambicjami i rozterkami.

Punkty analizy:
1) Sam nie kupiłbym narzędzi marek nutool/einhell - zbyt dużo się namacałem w marketach, za dużo negatywnych opinii itd. Jeśli dostępne finansowo rozwiązanie mi nie odpowiada, to wolę zaczekać, niż "inwestować" w pół- albo ćwierćśrodki. Sam już zauważyłeś, że później więcej szarpaniny niż to warte. Do tej pory poruszałem się w obrębie klasy średniej, czyli bosch, makita, hitachi. Ostatni projekt (stojaki/podpory do drewna opałowego) polegał m.in. na docinaniu kantówek i desek. Wykorzystałem pilarkę ręczną boscha (nie zabłębiarkę), nawet koloru niebieskiego. Cięła ładnie, ale cholernie doskwierał mi brak prowadnicy/szyny. Kombinowałem z jakimiś profilami "ameliniowymi", jakieś stare formatki półek, pseudo "dżigi", tylko po to, żeby mieć do czego przyłożyć stopę i w efekcie proste linie cięcia 90 i 45st. Sumarycznie wyszło ok, ale męcząco.
2) Zadaj sobie pytanie, czy mała pilarka stołowa typu Makita MLT pozwoli Ci wygodnie i precyzyjnie pracować z długim (2,5m) i/lub szerokim materiałem. Moim zdaniem nie. Oczywiście, każdy ma inną tolerancję/oczekiwania, ale na małym sprzęcie, który już fabrycznie nie jest szwajcarskim zegarkiem (opnie choćby na tut. forum), może być problem z uzyskaniem wystarczającej dokładności. Wg. mnie takie maszyny są do mniejszych rzeczy, typu deski na budę dla psa albo parkiety/podłogi. Jasne, że można ciąć większe, ale wszelkie błędy na dłuższych odcinkach będą wyraźniejsze. Owszem, ogólnie będzie na pewno lepiej, niż na dotychczas (nutool), ale czy wystarczająco dobrze?
3) Wiem, wiem, wiem... Wiem i rozumiem, że pilarka stołowa to baza warsztatu. Jednak w konkretnej sytuacji amatora (który nie musi się spieszyć itd.), z listą jednorazowych projektów i z uwzględnieniem dłuższych cięć, chyba lepsza będzie zagłębiarka plus szyna. Masz czas przymierzyć, nawet rozcinanie długich i wąskich desek jest do ogarnięcia (trza podłożyć pod szynę coś tej samej grubości, by miała oparcie)- kwestia tylko posiadania w miarę dużego stołu.

Wnioskoporada w kożuszku doświadczeń własnych:

Doszedłem do wniosku, że warunkiem zerowym jest proste i powtarzalne cięcie + opcja pochylania. Stołowa mała odpada (wycinanie choćby formatek sklejki 6mm z pełnego arkusza to mordęga), a stołowa większa (czyli prawie formatówka) z sensowną precyzją do kasa... Zatem zagłębiarka! Bosch GKT, Makita SP 6000 - miesiąc czytania i oglądania internetu - stanęło na tej drugiej. Pojechałem pomacać i kupić, jednak była "kolejka" czyli dość duży ruch, więc łaziłem między regałami/wystawami i dotykałem wszystkiego z nudów, naprawdę wszystkiego... Kiedy już sprzedawca po omówieniu ze wszystkim klientami ostatnich wyników Stocha w końcu do mnie podszedł, to uciekłem... Kolejny tydzień w internecie - badanie YouTuba, forów i zabawa z kalkulatorem (to już w telefonie). Pojechałem do innego salonu, po kwadransie wyszedłem z jakąś dziwną skrzynką w paskudnym kolorze, i do tego nazwa jakaś taka... systener? Kto to wymyślił?? Ale za to w środku... po-ez-ja! Tak, kupiłem TS 55 REBQ, w komplecie z szyną 1400. Jakość wykonania i precyzja są świetne, te wszystkie bosche i makity nie mają startu. Nie będę dłużej zachwalał, bo opinii/filmików pełno. Dokupiłem tylko dwa ściski śrubowe pod szynę (bessey) po 50 PLN i jest elegancko. Nie mam ostatnio czasu na poważne sprawy, ale testowo przyciąłem/wyrównałem drzwi, urżnąłem też kilka formatek płyty MFP - praca takim narzędziem to przyjemność. Znajdzie się pewnie sporo głosów krytycznych, ale gdzie ich nie ma...? ;) (ułatwienie: "snob", "przepłaciłeś, nie wart ceny", "mafell jest lepszy" - do wyboru)

Ok, przekraczamy budżet.. Masz jakieś 2000 PLN? Poszukaj używki (sensownej, z papierami i w dobrym stanie - są do dostania w okolicach 80% wartości nowego). Ten model jest tak popularny, że jakieś 30% ogłoszeń używanego Festoola na Alle to właśnie TS 55. Z czasem dokupisz drugą szynę (1400 lub 1080) i można nawet całe płyty rozcinać. Potrzebujesz jeszcze tarczy do drewna, bo w komplecie jest bodaj z48, czyli typowo do laminatu. Jeśli Twój kalkulator (albo ten w telefonie, albo ten analogowy, który chodzi w staniku) powie stanowcze nie, to bierz Makitę SP i po sprawie. Jednak zgodnie z poniższą zasadą pomyśl poważnie o Festoolu
Kup najlepszy sprzęt, na jaki cię stać lub nawet nie stać. I tak będziesz chciał kiedyś zmienić na lepszy bo apetyt rośnie...
Dla jasności, z firmą na F nie mam nic wspólnego poza byciem klientem. Mało tego, potrafiłbym nawet wygłosić kilka zdań krytycznych, choćby odnośnie specyficznego bełkotu marketingowego, ale co by nie mówić, sprzęt mają fajny. Na tyle fajny, że totalny amator próbuje namówić swój kalkulator na dołożenie jeszcze jednego systenra (tfu!), oczywiście z zawartością :)

Pozdrawiam,

Art

5
Przedstaw się na Domidrewno / Odp: Przedstawienie
« dnia: 16 Marca 2018, 01:59:32 czas Polski »
Dziękuję wszystkim za miłe słowa.
Co wystarczy . A lubisz wypić ?a gdzie  numer buta , a gdzie numer  telefon do kochanki , numer konta i PIN do niego . ;D ;)
Miło powitać na forum .Powodzenia w realizacjach . Napisz coś o sobie czym się zajmujesz oprócz przygody ze stolarstwem

Maciek, przejrzałeś mnie :) nie dorobiłem się jeszcze butów: póki co surowe skóry z dzika, przewiązane nad kostką kradzionym rzemykiem. Na forum DiD zarejestrowałem się tylko po to, żeby dorobić drewnianą klepkę pod podeszwę  ;) O kontach, kochankach itd. niczego nie wiem.

Przy okazji, przypomniał mi się paskudnie seksistowski dowcip osadzony w prehistorii: Dlaczego kobietę należy ciągnąc do jaskini za włosy, a nie za nogi? Żeby nie nabierała piachu...

W tym miejscu (w ramach skruchy) pozdrawiam szczerze wszystkie tutejsze niewiasty :)

fajny okres: zebrało się ciupek

Jakoś inaczej mój mózg to przeczytał. Ale o tym to kiedyś przy wódeczce (bezalkoholowej oczywiście).  ;)


Ciupki i doświadczenia z nimi związane są w istocie bardzo ciekawą i ważną sferą życia, więc nie ma co się dziwić takiej interpretacji. Mało tego, jak się ma szczęście (albo pecha...) wówczas te doświadczenia stają się życiowymi, w podwójnym znaczeniu- po kilku latach zaczynają biegać i wołać "Tata!"

Oj, skoro kujawy to słucham dalej... coś dokładniej!

Z racji pędzenia skrytego żywota oraz wybitnie aspołecznej postawy powiem tylko tyle, że zaludniam zabitą dechami dziurę w trójkącie Złotniki Kujawskie - Pakość - Łabiszyn. W praktyce bardzo często bywam w Inowrocławiu i Bydgoszczy, rzadziej w Toruniu. Potrafię też dojechać do Poznania, ale to już dla mnie taka wyprawa, że odruchowo zabieram paszport ;) Gdyby jednak "ktoś coś kiedyś" to zapraszam na PW.

6
Przedstaw się na Domidrewno / Przedstawienie
« dnia: 07 Marca 2018, 03:01:02 czas Polski »
Witajcie, towarzysze niedoli życia!

zaglądam na to forum już od dawna, pewnie ze 20 lat ;) parę razy nawet czaiłem się coś tam z giełdy zgarnąć (bo gdzież bym śmiał zabierać głos w wątkach merytorycznych), ale odpuszczałem jako byt anonimowy: te rejestracje, logowania, cuda - dużo zachodu.

Mam na imię Artur. Latek mam tyle, ze minąłem już średnią połowę długości męskiego życia. W sumie fajny okres: zebrało się ciupek doświadczeń, a siły pozwalają jeszcze cokolwiek planować :) Jestem totalnym amatorem, notorycznym nierobem, leniwie tłumaczącym się brakiem czasu. Lubię majsterkować, majstrować, naprawić, popsuć, itd. Jestem typem, który chciałby wszystko sam. Ok, są wyjątki... ;) Kręcą mnie różne sprawy mechaniczne, troszkę prądowe, metale, drewno itd. Interesuję się wieloma dziedzinami, ale jako polski Słowianin z krwi i kości specjalizuję się w wypowiadaniu na tematy, o których nie mam pojęcia ;) Fetysz sprzętowy, od młotka po frezarkę do okien nie jest mi obcy.

Ze spraw stricte stolarskich coś tam w życiu popełniłem, a że dawno, to i nie ma o czym gadać. W każdym razie jak dostanę dwie deski, to zbije gwoździem albo skleję, dziurę wywiercę i jeśli nie zapomnę, to nawet plakatówkami potraktuję ;) Zarejestrowałem się, ponieważ w najbliższym czasie (czytaj: w najbliższych latach) czeka mnie trochę prac z różnych "beczek": od architektury ogrodowej i malej ciesielki poprzez renowację drzwi/mebli (w jakimś zakresie pewnie robienie nowych), aż po zabudowę kuchenną i stworzenie podłogi z desek. W skrócie - wszystko co można zrobić z domem, dla siebie i niezarobkowo. Najważniejsze - wszystkie działania są dla przyjemności, taka nieszkodliwie pożyteczna odskocznia od pracy zawodowej, zamiast wgapiania się w telewizor. Aha, byłbym zapomniał: informacja prospołecznościowa czyli tzw. lokalizacja: północne rubieże Kujaw :)

Na początek chyba wystarczy, komu chciałoby się czytać więcej? Reszta wyjdzie w praniu :) Pozdrawiam, Art.

Strony: [1]