No więc jestem. Zobaczyłem, że coś tu się dzieje i zorientowałem się przy okazji, że mija właśnie około rok, odkąd dębowy plaster opuścił łono natury i przywędrował do mnie. Z tej okazji nie mogę nie odświeżyć wątku. Do rzeczy.
- Plaster pękł, tak jak się raczej wszyscy spodziewali - od rdzenia. Przy krawędzi pęknięcie ma około 1,5cm.
- Schudł i to sporo, rok temu podnosiłem go z trudem, dziś jest duuużo lżejszy.
- Kora się zawzięcie trzyma, co w sumie mnie cieszy, bo moim zdaniem bez niej plaster straci swój urok.
Plaster cały rok stał w mojej pracowni w domu. Niczym go nie spinałem, nie impregnowałem. Nie zrobiłem z nim nic. Postanowiłem potraktować go jako "grupę kontrolną" i sprawdzić co się stanie bez ingerencji.
Nie wiem, czy mogę porównywać w ten sposób, ale mam podobnych gabarytów plaster wiązu, który z kolei trzymałem na zewnątrz pod zadaszeniem na drewnianych podkładkach i na płasko. Ten przyjechał do mnie około miesiąc po dębie. Efekt? Zero pęknięć. Nic, nul.
Teraz pytanie. Czy dąb w tych warunkach zachowałby się podobnie? I na odwrót, czy wiąz trzymany w domu spękałby jak dąb? Czy może po prostu wiąz ze względu na swoje właściwości jest bardziej odporny na pękanie w tej płaszczyźnie.
PS: w niedzielę będę w domu, to cyknę jakieś zdjęcia. Pozdrawiam!
PS2:
Też...
Jak się przedstawisz to dowiesz się więcej.
Śmiechłem głośno