W warunkach spartańskich i nisko budżetowych emalia alkidowa (taka, jaką się maluję np rurki do trzymania w autobusach

) - w studenckich czasach tak pomalowałam meble (zbieranina różnych, laminat, surowy mdf, drewno, sklejka...) - wałkiem....
Smierdziało niemiłosiernie (miałam do dyspozycji pokój 8m2 zarówno na "warsztat" jak i wszystkie meble, a z wentylacją nie było idealnie...), schło długo, ale spokojnie wytrzymało ponad 10 lat (malowałam wszystko - półki na książki, biurko, szafę, wszystkie meble poza tapicerowanymi) - rzucanie kluczy, chodzenie kotów, normalne użytkowanie...
Ale zmywania kredek nie sprawdzałam
Jedynie na cześć biurka dałam potem przezroczystą nakładkę silikonową.
Powierzchnia nie była idealna, ale przy odrobinie wprawy nie było źle

(mogę poszukać jakiegoś zdjęcia...)
(zwłaszcza biorąc pod uwagę koszty - na wszystkie meble w małym pokoju poszło 5l farby, plus kilkanaście wałków, kuweta itd)