Czołem.
Potrzebowałem zaopatrzyć się w miękkie drewno do mebelka. Pierwszy raz w życiu pojechałem do tartaku. Powiedziałem miłemu panu, że potrzebuję suchą tarcicę. Wskazał stosik, który na oko laika wyglądał całkiem przyzwoicie. Wybrałem sobie belkę, zapłaciłem, zapakowałem i w domu zacząłem rozcinać. Przy cięciu natychmiast pojawił się niespotykany jak dotąd dla mnie intensywny zapach żywicy a pył po cięciu mogłem zbijać w kulki. Ale nie na całej szerokości belki tak jest. Po zewnętrznej stronie belki, tej bliżej kory, wszystko jest ok. Odcięte z tej części deseczki wydają się być lekkie, a wióry były suche. Za to im bliżej środka tym gorzej. I tu mam dwa pytania. Na co patrzeć, czym się kierować, żeby kupić drewno nieżywiczne, nadające się do mebli? I czy takie żywiczne drewno nadaje się na mebel? Planuję zrobić szafkę na brudną bieliznę. Będzie stała w domu w zacienionym miejscu. Czy nie ma ryzyka, że zacznie mi "łzawić" żywicą?
Na zdjęciach chyba tego nie widać, ale niektóre deseczki są ciemniejsze i właśnie te są bardziej żywiczne.


