Normalnie powinno dać się na nienaruszonym strugu stwierdzić, czy po dopasowaniu noża będzie dobrze, czy łamacz będzie się nadawał do użytku bez dużych przeróbek.
Jak miałeś łamacz zamontowany tuż przy ostrzu, to mogłeś schować całkowicie nóż?
Jeżeli tak, to możesz się zabierać za szlifowanie noża i dopasowywanie łamacza.
Jeżeli noża nie dało się wtedy schować, to albo oddajesz ten strug, albo decydujesz się na większą obróbkę.
Nie ma sensu szlifować noża i łamacza tylko po to aby stwierdzić, że jednak nie pasuje i strug trzeba oddać.
Akurat sprawdziłem kilka wymiarów na moim stanley 4.
Przesów noża po żabie to maksymalnie 4,2mm. Jeżeli ustawię łamacz 2mm od ostrza noża to tak akurat jeszcze udaje mi się schować nóż w stopie.
Normalnie łamacz mam ustawiony tak na 0,2mm ...0,3mm od ostrza i wtedy nakrętka do nastawiania grubości wióra pracuje na środkowej strefie śruby.
To doszło w tak zwanym międzyczasie:
" Z takim odstępem to "trzeba umić" ustawić żabę ..."
Chaczins napisał, że wióry wchodziły pod łamacz, a nie że zapychały kompletnie usta. Dlatego wychodzę z założenia, że żaba nie jest ustawiona za bardzo do przodu i łamacz nie koliduje z przednią krawędzią ust jeśeli jest ustwiony blisko ostrza.