Gniazdo było wysoko,szerzenie by mnie odpadły w połowie drogi na drabinie. Użyłem gaśniczy na szerzenie i osy.Atak na gniazdo i uciekałem za drzwi szklane z balkonu,szerszenie były rozwcieczone do tego stopnia ze stukot odbywających się owadów od szyby był tak głośny jakby ktoś śliwkami w szybę rzucał.