Klo rację ma w swych słowach.
Nie będę pisał pustych haseł typu: życie to nie bajka, nikt nie mówił że będzie łatwo, itd.
Podam mój przykład.
W liceum plastycznym na zakończenie 4-letniego okresu szkolnictwa wykonywaliśmy dyplomy. Każdy podejmował inny temat rzeźbiarski, który podlegał zatwierdzeniu nauczyciela prowadzącego. W skrócie:
Podjąłem temat tablicy pamiątkowej, upamiętniającej działalność szkoły w danej miejscowości.
Była to moja pierwsza realizacja w drewnie dębowym. Pierwszy raz również rzeźbiłem liternictwo. Pierwszy raz rzeźbiłem postać.
Praca ukończona prezentowała się jak na zdjęciu. Doszedł tylko ciemny kolor wosku.
Dlaczego piszę, że „prezentowała się”?
Ponieważ grono pedagogiczne uznało, że nie jest to wystarczająco reprezentatywne do publicznego pokazania. Innymi słowy, bez mojej wiedzy, ten sam nauczyciel który zatwierdził mój projekt, prowadził moją realizację – obciął postać i doczepił jakieś badziewne płomienie, czy cokolwiek to jest wiejące w bok. Nie mam zdjęcia tego, ale jest to po prostu bez wyrazu.
Co więcej – materiał na prace dyplomowe uczniowie organizują sami. Prace zostają w szkole – po chyba 4 czy 5 latach można się starać o odzyskanie dzieła.
No, to ja się mogę starać o połowę.
To chyba tyle w kwestii poszanowania cudzej pracy.
Co dalej? A dalej trzeba pokazać, jak wielki błąd popełnili niszcząc Twoją pracę, Twój wysiłek.
Tak więc, bez narzekań – po prostu brać się do roboty, bo samo się nie zrobi
