Co do ostrzenia dłut stolarskich czy snycerskich, trzeba uważać na rozhartowanie dłuta. Jeśli nie ma się szlifierki wolnoobrotowej to pozostają kamienie ręczne. Techniki ostrzenia na owych kamieniach są prezentowane na filmach DiD. Tak że niby w tym temacie nie trzeba nic dodawać. Ale jednak.
Gdy uczyłem się ostrzyć dłuta, o istnieniu szlifierki wolnoobrotowej nie miałem pojęcia a kamienie ręczne wydawały mi się artefaktem nie do osiągnięcia. Pozostawała więc zwykła szlifierka stołowa. Może właśnie dlatego, że nie było innej opcji, musiałem nauczyć się ostrzyć na takiej szlifierce. Kubek z zimną wodą i jazda. Jeden przelot fazą po kamieniu -> do kubka -> po kamieniu -> do kubka -> itd. W zimie było fajnie bo można było użyć śniegu. Dużo zabawy z takim ostrzeniem, ale z zachowaniem ostrożności i cierpliwością można ostrzyć dłuta.
Oczywiście teraz zapewne nie odważyłbym się przystawić dłuta Kirschen albo Tataka ze względu na ich cenę do szlifierki stołowej, ale nie ukrywając, to właśnie ona nauczyła mnie cierpliwości podczas ostrzenia i pozwala teraz docenić szlifierkę wolnoobrotową czy też ręczne kamienie.
Wydaje mi się, że takie profesjonalne podejście do ostrzenia dłut i całego procesu ich przygotowania do pracy może nieco zniechęcić początkujących. Gdybym ja na początku swojej przygody słyszał tylko o szlifierce wolnoobrotowej i kamieniach japońskich, to zapewne bym się przeraził i kto wie co by było. Dlatego proponuję uwzględnić szlifierkę stołową jako przyrząd do ostrzenia dłut, przy zachowaniu szczególnych środków ostrożności