Witam serdecznie wszystkich braci w drewnie. Na co dzień jestem 40-letnim informatykiem, ale w weekendy przemieniam się w szalonego stolarza uwielbiającego produkować wióry. Niestety żeby uzasadnić zakupy sprzętu muszę też czasami zrobić coś z tego co zostaje z produkcji wiórów i oficjalnie się tym chwalić, ale tu chyba mogę się przyznać że wióry są najważniejsze ;-)
Dziecięciem będąc uwielbiałem się bawić strugnicą dziadka z drewnianymi skrzypiącymi imadłami (był rolnikiem i miał domowy warsztat), więc chyba stąd to gdzieś we mnie siedziało, ale dopiero w tym roku zacząłem coś strugać zaczynając od 0 - bo do tej pory mój kontakt z obróbką drewna ograniczał się do zastrugania patyka do pieczenia kiełbasek na ognisku. Zresztą do tej pory większość czasu spędziłem na odtworzeniu u rodziców na wsi warsztatu, bo po dziadku zostały tylko dwa dłuta i nie nadający się już do niczego strug. Nawet jutro będę jeszcze instalować oświetlenie... Więc moje doświadczenie praktyczne liczy się w dniach. ;-)
Dla lepszego przedstawienia się obrazek:
