Witam
Dzisiaj rozpoczęliśmy wspólnie z moją domową Lidką tapicerowanie. Tyle tylko, że moja domowa Lidka ma na imię Krysia.
Nie jest to typowa tapicerka z gwoździami i zszywkami tapicerskimi, założenie jest takie, że pokrycie taboretu, a także szezlonga ma być z materiału, który można zwyczajnie prać, a także od czasu do czasu pokrycie zmieniać wraz firankami i kapą na łóżko,
(wszystko w zbliżonym kolorze). Dlatego materiał jest mocowany do konstrukcji drewnianej za pomocą rzepów – jedna część
( haczyki) jest przyklejona i dodatkowo przybita zszywkami do konstrukcji, druga ( myszka ) przyszyta do krawędzi materiału.
Przy taborecie, po naciągnięciu obicia na gąbkę i przyczepieniu do drewnianej części siedziska, przeciągnięciu nici od guzików i ich przymocowaniu zszywkami, blacik nóg przykręcony jest czterema wkrętami do spodu siedziska, dociskając materiał.
Prace krawieckie swoimi małymi, sprytnymi rączkami wykonała moja żona Krysia, na swojej domowej maszynie do szycia z Radomia
( dawniej, wtedy, kiedy w sklepach niczego nie było, w wielu domach gospodynie same szyły różne rzeczy – o czym młodsi członkowie forum pewnie nie wiedzą).
Jutro, a ściślej mówiąc od jutra robimy tapicerkę szezlonga i na pewno będzie trudniej.