29 Czerwca 2026, 18:40:46 czas Polski

Autor Wątek: Jak nie festool to co ?(zagłebiarka)  (Przeczytany 14162 razy)

Offline Henry

Odp: Jak nie festool to co ?(zagłebiarka)
« Odpowiedź #30 dnia: 20 Marca 2016, 21:44:00 czas Polski »
Na forum fotograficznym zawsze mówiliśmy że to nie aparat robi zdjęcia. A ja zawsze dodawałem że dobry aparat to taki który nie przeszkadza w fotografowaniu. A tak jakoś mi się przypomniało.... ;)

mily68

  • Gość
Odp: Jak nie festool to co ?(zagłebiarka)
« Odpowiedź #31 dnia: 20 Marca 2016, 23:23:54 czas Polski »
Myślę, że czas kończyć ten spór na temat Festool'a.
Moim zdaniem kto chce może kupić Meec'a lub Scheppach'a jak mu F za drogi, może też kupić Bosch'a lub Makitę.
Padło pytanie więc odpowiadamy wedle swoich doświadczeń i sprzętu który używamy.
To, że ktoś używa takich a nie innych gratów nie powoduje że jest lepszy albo gorszy. Kolega Amigorg pracuje głównie narzędziami budżetowymi i SAM'ami produkując wyroby nie ustępujące tym spod ręki profesjonalisty z fajansem za kupę kasy. Ja nie jestem (jeszcze) tak dobry więc kupuję elektronarzędzia na "F" (choć wzorując się na kolegach z forum i biorąc pod uwagę ich opinie mam też kilka na "P" - ze spożywczaka).

Offline wojo72

Odp: Jak nie festool to co ?(zagłebiarka)
« Odpowiedź #32 dnia: 21 Marca 2016, 09:58:55 czas Polski »
Ten spór jest bardziej ideologiczny niż merytoryczny pewnie dlatego, że marka wywołuje w Polsce duże emocje wśród użytkowników. Może to świadoma  strategia budowania marki przez koncern a może tylko potrzeba uzasadnienia przez kupujących poniesienia wysokiego kosztu prawie mityczną ergonomią i niezawodnością.
Z rozwoju wątku wygląda, że jego autor w zasadzie był zdecydowany na festoola a tylko potrzebował upewnienia się, że nie ma innej słusznej drogi więc nie ma co unieszczęśliwiać ludzi na siłę, każdy kupuje na własny użytek i ryzyko.
 
Jeżeli chodzi o tanie elektronarzędzia maja zwykle kilka standardowych słabych punktów wynikających z presji cenowej jak  łożyska, przełączniki czy nieutwardzone przekładnie ale przy poprawnej konstrukcji  i świadomości  użytkownika mogą często dobrze posłużyć i zapewnić niezłą precyzję.W jednej z poprzednich firm w których pracowałem  przeprowadzono następujący test: w kilku tanich elektronarzędziach marketowych marki własnej wymieniono łożyska z chińskich na koreańskie po 5 zł sztuka i włączniki na profesjonalne i narzędzia wytrzymały naprawdę sporo.  Dodać można, że jest  trochę elektronarzędzi na rynku  które dzięki unikatowym cechom warto zakupić także będąc amatorem  płacąc wysoką cenę  (np. zagłębiarka  i wyrzynarka mafella, domino, strug festool)  jeżeli nas stać i jesteśmy w stanie odpowiednio je wykorzystać ale TS 55 wg mnie do nich nie należy.
Z doświadczenia tylko mogę dodać uwagę dla początkujących którzy mają przed sobą zakup pierwszego sprzętu i niewiele praktyki, jak ktoś nie jest pewny że hobby go wciągnie to późniejsza ewentualna odsprzedaż używanego  festoola może  się wiązać z dużą stratą finansową.

Jeszcze uwaga dla kolegi kwita który obawia się o moje zdrowie, mam świadomość że każde elektronarzędzie z wirującym ostrzem (także zagłębiarka) jeżeli zostanie zbyt gwałtownie zagłębione w materiał  grozi odrzutem narzędzia i unikam takich sytuacji a skaleczenie boli tak samo zrobione festoolem jak i np. makitą (chyba że się mylę).

kwita

  • Gość
Odp: Jak nie festool to co ?(zagłebiarka)
« Odpowiedź #33 dnia: 21 Marca 2016, 20:08:41 czas Polski »
Jakbym nie pracował pilarką, próbując ją zagłębić w materiale, bo była taka potrzeba, to na pewno nie strzępiłbym języka mówiąc, co można sobie zrobić. Człowiek jest tak skonstruowany, że uwierzy jak sam spróbuje(tak jest najczęściej). Robiąc to nawet bardzo ostrożnie, wiedząc co może się stać, istnieje 50% szans że tak będzie. Zagłebiarka, jakiej firmy by nie była, najwyżej się cofnie a najważniejszą zaletą pod względem bezpieczeństwa jest fakt, że tarcza chowa się w obudowie. Wyciąłem już dziesiątki otworów w blatach 38mm na sprzęty i zlewozmywaki zagłębiarką "F" i nawet nigdy mi się nie zdarzyło, aby się cofnęła a tym bardziej odbiła. Do dzisiaj nie kupiłem ograniczników do szyny. Uważam też, że brak tych ograniczników zmusza mnie to ciągłej kontroli cięcia, nie wkrada się rutynaJuż przeżyłem fakt, w profesjonalnej pilarce Bosch, że osłona tarczy nie wróciła do końca, odłożyłem na pok i maszyna się odbiła na szczęście od drewnianego stołu... Mówiąc o tym, chciałem zobrazować fakt, bo może ktoś może nie mieć świadomości co może się stać. Dlatego po całym incydencie, zrobiłem sobie takie pudełko z miejscem na tarczę z osłoną, za każdym razem odkładałem to w to miejsce... To samo zrobiłem w strugu ręcznym 100mm Rebir, bardzo porządna maszyna(około 23 lat), specjalna podstawa umożliwiająca położenie struga z obracającymi się nożami. Samo zatrzymanie tego wału trwa dobre 8-10 sekund
Nikogo też nie namawiam do zakupu tego sprzętu na "F", opisuję tylko wrażenia z pracy tą maszyną. Jak Miłosz powiedział, każdy niech pracuje tym czym chce lub lubi.
Coś dla uśmiechu na koniec, odnośnie samochodów na F, że są niby do d... :). Mój tato jeździł kiedyś fordem, jak ktoś żartobliwie śmiał się z forda, powiadał, że nie każdego lorda stać na forda... :D

Offline wojo72

Odp: Jak nie festool to co ?(zagłebiarka)
« Odpowiedź #34 dnia: 21 Marca 2016, 23:05:53 czas Polski »
kwita
Ja  napisałem, że zagłębiałem pilarkę na szynie i w takim przypadku jeżeli nie przekroczymy szybkości skrawania tarczy nie ma szans na odbicie, robiłem to wielokrotnie ale dla pewności można jeszcze zablokować stopę pilarki do blatu przez szynę ściskiem na okoliczność wcinania się w materiał i wtedy z 50% szans że nic złego się nie stanie zrobi się 99,9%.
Do firmy na F nic nie mam i nie tylko tej ale także tej drugiej, użytkowałem przez jakiś czas kilka elektronarzędzi festoola kupionych kiedyś na dotację  z UP,  bo jeden taki z mojej rodziny naczytał się na mancie, że festool robi różnice i klienci do takiego co go ma walą drzwiami i oknami. Po czasie okazało się że przeciętny klient nie odróżnia festoola od top toola a jedyne co go interesuje to cena i efekt końcowy pracy. Dlatego po wygaśnięciu umowy z UP narzędzia znalazły nowych nabywców niestety z dużą stratą ponieważ był wtedy wysyp na wiadomym portalu nowych festooli  bez kabla i systainera  ale za to za pół ceny tych z oficjalnej dystrybucji a rzeczony osobnik wylądował w Norwegii i dziś śmieje się z przygody z festoolem,  choć wtedy mu do śmiechu nie było. Rozkręcałem nawet TS 55 ponieważ wydawała ona przy pracy taki metaliczny przydźwięk i podejrzewałem błąd montażu i muszę powiedzieć że ma bardzo solidną przekładnię przenoszącą napęd z silnika na wrzeciono, natomiast jedna rzecz w konstrukcji mi się nie podoba (tulejka z brązu zamiast łożyska tylnego na wrzecionie) ponieważ utrudnia naprawę w warunkach amatorskich a serwis raczej tani nie jest.
Nikogo nie namawiam na kupowanie albo nie kupowanie narzędzi na F, opisuje tylko własne doświadczenia i czasem widzę wpisy w stylu: "witajcie, jestem nowy chce kupić pierwsze narzędzie, wiem że festool jest najlepszy ale mnie na niego nie stać czy jest w zamian coś tańszego" i odpowiedzi "to kup używany" jakby kupowanie używanych i drogich narzędzi przez laika było czymś super prostym.

Rozpisałem się strasznie ale jeszcze jako  ciekawostka,  że do takiego samego efektu można dojść różnymi metodami. Znam ekipę płyciarzy (nazwa potoczna bez urazy dla forumowiczów), którzy do zacięć robionych na montażach np. przy dopasowaniu skosów używają wyrzynarki a potem cięcie z naddatkiem równają strugiem elektrycznym boscha z nożykiem widiowym. Jak ich zapytałem kiedyś  dlaczego nie zagłębiarką to powiedzieli ze nic tak nie wkurza na montażu jak to, że trzeba jechać na warsztat żeby wymienić wyszczerbiony kawałek płyty a strugiem zawsze wychodzi idealnie.

krzysiek_z

  • Gość
Odp: Jak nie festool to co ?(zagłebiarka)
« Odpowiedź #35 dnia: 11 Kwietnia 2016, 16:35:35 czas Polski »
Dla ciekawych co znajduje sie w festoolu i co może się zepsuć pierwsze tutaj jest filmik:

Ogolnie wygląda na to, ze rzeczy ktore mozna naprawić (czyli wirnik) są bardzo dobrze zrobione. Natomiast kilka rzeczy jest zrobionych po kosztach. Szczególnie mocowanie szczotek.
Plus elektronika zatopiona w kleju, zeby przypadkiem jej nie naprawić :)

Offline faful_ek

Odp: Jak nie festool to co ?(zagłebiarka)
« Odpowiedź #36 dnia: 11 Kwietnia 2016, 17:10:24 czas Polski »
Witam
Uważam żę jak nie festool to nic.
brzeszczot.
nic nie doroówna feścikowi.
Nic nie ma barw jak feścik
nic nie pachnie jak feścik
niczym nie zrobisz jak feścikiem
tylko szyna feścika może zastąpić ci żonę w łóżku.
feścik albo brak piły.
( poszukaj np mectech to jest odpowiednik makity na chiny - ponoć)