Około 2 tygodnie temu ułożyliśmy ze stolarzem sztapel jesionowych dech.
Dechy stosunkowo suche, bo drzewo stojąc znacznie obumarło.
Godzina +/- 11, temperatura około 23 stopnie. Zachodząc pod wiatę obok desek usłyszałem lekki szum dobiegający z kory, i co chwila wysypujący się pył z różnych miejsc.
Po godzinie 14 natomiast pojawiło się coś, czego nawet stolarz z 40 letnim stażem nie widział.
Dosłownie chmara robaków latała pod wiatą, wpadały do wiadra z wodą, siadały na wszystkim, i uderzały o wiszącą folię (jak to robactwo).
Na jesionowych deskach chodziło ich sporo, ale nie latały obok desek.
Przed godziną 16 zanosiło się na burzę, ruszył chłodny wiatr i słońce zaszło za chmurami.
Wtedy robactwo spod wiaty zaczęło krążyć obok jesionowych desek, i osiadać na nich, po czym wchodziły z powrotem w korę.
Około 1,5 metra obok tych jesionowych desek z robactwem w korze, leży moja sucha lipa. Co ciekawe, chodziłem patrzeć na deski co jakiś czas, i nie widziałem aby robaki na nie siadały. Pchały się pod dach wiaty i waliły o folię (coś jakby okno).
Ciekaw jestem czy ktoś widział coś podobnego. A może ktoś wie co to za robak?