Dziękuje za odpowiedż . Mieszkam godzinę drogi od zatoki meksykańskiej .To strefa subtropikalna . W tej chwili jestem na etapie wyrabiania desek ,jednak główny problem to właśnie brak czasu na sezonowanie drewna. Na razie sztapluje je . Jest to sosna dąb i klon. Myślałem o zrobieniu jakiejś suszarni ,jednak trochę się boję ,ze względu na brak wiedzy technologicznej .Mógł bym ,w zasadzie material "obudować " blachą i nawet teraz przy mojej pogodzie było by tam chwilami piekło lecz właśnie tej przesady się boję . Na Florydzie w zimie ,czasami jest taka pogoda ,którą w Polsce określało się jako "Austriacka" -to znaczy rano przymrozek ,w dzień koszulka z krótkim rękawem... Lecz przeważnie rano,jedynie, chłodno ,po południu -jak wyżej . W tej chwili np. jest godz.5 rano ,odwiozłem żonę do pracy i jest po prostu "rześko" -czyli krótkie spodenki wystarczają. Najbardziej się boję tego właśnie "łodkowania" drewna ,bo to ,że zejdzie ono z szerokości to problem(w moim mniemaniu) do ogarnięcia ,remontuje czasami domy i różne prace są mi nie obce...Jednak nie tak subtelne.... Poza tym ,brak wiedzy elementarnej ,np. pióro mół bym szybko wysuszyć ,ale z kolei czy np. schnąca deska nie popęka w miejscu łączenia właśnie dlatego ,że ono grubości nie zmieni ,a wpust deski się skurczy? ITD. Wiem ,że niektóre moje kwestie są ,być może ,podstawowo śmieszne ,ale walkę podjąłem..,a każda informacja czy sugestia może mnie ustrzeć przed błędem ..Zresztą -drzewo jest moje ,trak kupiłem ,tak więc zagrożeniem jest tylko tak zwana "robota głupiego"
....no właśnie...