
Przynajmniej masz spokój w pracy.

Kiedyś u mojego syna przerabiali Mickiewiczowskie "Lilije". Przesłałem poniższy wierszyk polonistce.
Odpisała, że cała koncepcja omówienia utworu spaliła na panewce.
Lilije
Zbrodnia to niesłychana: Pani zarżnęła pana.
Grób liliją zasiewa, a zasiewając tak śpiewa:
- Rośnij kwiecie wysoko, jak pan leży głęboko.
Siada pani przy sośnie i czeka, co wyrośnie.
Czeka przez miesiąc równo, zagląda - a tam gówno.
Zaś pustelnik się śmieje i tak tej pani radzi:
- Taż lilii się nie sieje, lecz cebulki sadzi.
Więc Mickiewicz coś sknocił. - Tu siadł i się okocił.