Szwagier mieszkał w takim podwójnym mieszkaniu gdzie jedną część oni zajmowali a drugą część ciotka, i gdy ta zmarła a była chorobliwym typem zbieraczki zaczęli wyrzucać jej rzeczy do kontenerów i na wysypisko ( ciotka w lodówce trzymała czekolady, dżemy i inne rzeczy nawet 15 lat po terminie przydatności

ale wracając do antyków wpadłem do nich jak kipisz robili i zaczęli zastawy stołowe wynosić i spodobały mi się talerze które były w kredensie za szybą ułożone, mówią że je wywalą to ja że chętnie przygarnę

okazalo się że nigdy nie były używane i myte bo każda rzecz jeszcze miała na spodzie karteczkę producenta naklejoną

stara w domu to mnie wyśmiała jak przywiozłem i kazałem je delikatnie tylko odkurzyć i schować, powiedziała że śmieci ruszać nie bedzie

okazało się że była to kompletna porcelanowa zastawa ręcznie wykańczana z 1956 roku polskiej produkcji, w skład jej wchodziły po 6 szt. talerz głęboki, płaski, mały talerzyk oraz po 6 szt. filiżanka spodek i jeden dzbanek, powiedziałem jej że to musi w takim stanie coś być warte i że latem sprzedam to u nas handlarzom na Jarmarku św. Dominika ( największa taka impreza w Europie gdzie multum handlarzy handluje i wymienia się starociami)
Jej śmiechy się skończyły kilka miesięcy później jak znaleźliśmy identyczną filiżankę i podstawkę i tu uwaga w cenie 220 zł za sztukę

Do dziś ów zestaw posiadam , filiżanki i spodeczki z dzbankiem spakowane i zabezpieczone czekają na nowy dom i ekspozycję w jakimś kredensie

a talerze już nie są nie używane

robią jako zastawa na okolicznościowe rodzinne obiady
