Cześć, mam problem ze struganiem dębu. Zrobiłem sobie klejonki, które będą zwieńczeniem murków klatki schodowej w domu. Zabrałem się za ich struganie celem ostatecznego wygładzenia powierzchni i połączeń między elementami klejonki i dramat - miejscami powstały takie wyrwania drewna, że klejonka pójdzie na opał, do niczego estetycznego już się nie nadaje. Strugałem strugiem Stanley No.62, niski kąt (jack plane, 12-137), oczywiście wzdłuż wzrostu, z włosem ale miejscami tak jakby drewno zmieniało kierunek i tam właśnie powstały te wyrwy. Nóż struga ostry, próbowałem różnych ustawień otwarcia ust, wysunięcia noża itd. Bez efektu. Napiszcie proszę jak obrabiacie dąb strugami? Na bardziej miękkich gatunkach mój Stanley idzie jak ciepły nóż w maśle, pozostawiając idealnie gładką powierzchnię. Aha, tarcica, z której zrobiłem te klejonki to I i II klasa.
pzdr W.