Odkopię temat, bo nawiercałem kiedyś pod prawie 130 mimośrodów (ale w tej wersji dwuotworowej, gdzie wierci się 20 mm na krawędzi płyty i dodatkowo 10 mm). Używałem stojaka Wolfcraft do wiertarki, podczas wiercenia dużego otworu mocowałem czoło do czoła drugą płytę (odpad), żeby sednik 20 mm nie chciał uciekać na bok. Tolerancja dla tych dwuotworowych wersji jest jeszcze mniejsza, bo jeśli odległość otworów się nie zgadza to blaszka mimośrodu się podczas wciskania wygnie w jedną albo drugą stronę - wybrzuszy się albo wąski koniec z bolcem 10 mm nie będzie chciał wejść. W przypadku niedokładności korygowałem otwór 10 mm rozwiercając go w odpowiednią stronę.
Wkrótce będę robił kolejne meble, ale teraz już kupię ten przyrząd Hettich z zamontowanymi dwoma wiertłami, nigdy więcej takiej partyzantki. Wyszło nawet dobrze, nie mogę narzekać, ale co się urobiłem i nakląłem to moje. Aha, podpowiem, że zamiast wbijać te mimośrody tak jak to wszędzie pokazują, lepiej je wciskać ściskiem. Używałem do tego Irwin Quick Grip XP, jego łapka przykrywała cały mimośród i równo go wciskała. Nie ryzykuje się w ten sposób odprysków laminatu na brzegach otworów.