Koledzy i koleżanki. Postanowilem pierwszy raz zrobic klejonke, po kilku wieczorach teorii internetowej zabralem sie do pracy. Material na którym pracowałem to dąb suszony drugiej klasy, grubosci 30-34 mm od firmy Legrand z Kęt. Cały proces wyglądał tak:
1- Rozciąłem materiał na lamele o szerokosci od 60 do 100mm
2- Struganie. Krotko po rozcięciu zabrałem sie za struganie, pierwsza strona szeroka, idealnie na płasko. Następnie wąska strona do uzyskania kąta prostego na całej długości
3- Grubościówka, po tym procesie zoslay mi lamele o grubosci 21mm
4- Klejenie. Ułozylem lamele naprzemiennie lamelami. Postanowiłem sobie pomóc dominem (pytanie czy to dobre?), klej vicol. Zlapalem na sciskach wąskimi deseczkami z obu stron po szerokosci klejonki, nastepnie całosc ustawioną na sztorc scisnalem do wzglednie prostego stołu na jego krawędzi ( nie posiadam jeszcze zadnej prasy) i tak zostawiłem na noc
Efekt: Klejonka o wymiarach 1200x220x21 lekko łódkuje po szerokości, ok 1mm na strone po długości jest OK,
Pociete i przygotowane go klejenia lamele o wymiarach 1800x 550-700x 21 pozostawione na noc rano dosc mocno poskręcało, niewiem czy jest sens je kleic do siebie.
Pytania:
1: Czy po rozcięciu odstawiacie lamele na jakiś czas przed dalszą obróbką? czy podobnie jak ja natychmiast,dalej obrabiacie
2: Czy dobrze jest robic klejonke z lameli wykonanych z jednej deski, odwracając oczywiscie słoje?
3: Jak długie elementy z lameli o grubości około 20mm mozna wykonac bez obawy o skręcanie się całosci?
4: Co zrobilem nie tak /