Dzięki za odpowiedzi, jak widzę pomysłów jest sporo, to dobrze trzeba popróbować. A jak to jest z tą "naturalną" impregnacją, jaką ma niby modrzew posiadać, ile w tym prawdy?
W odpowiedzi na post Lidki to sztachety, które mam są już wysuszone, może nie idealnie ale są, to nie jest świeże drewno, a te ślady to już takie zostały po cieciu.
Przestrugać pewnie bym mógł te deseczki, chociaż w okolicy nie łatwo o jakąś stolarnię, ale dla chcącego to wiadomo. Jednak chodzi mi po głowie pomysł ze szczotkowaniem tychże desek. Zrobiłem taką ławeczkę na przedpokój z sosny i wykończyłem przez szczotkowanie. Oczywiście deski miałem już wyheblowane i docięte na wymiar. Cała sztuka sprowadziła się do połączenia dwóch nóżek bocznych z siedziskiem na "jaskółczy ogon", ale to narzędzia ręczne i ćwiczenie techniki. A że przy ćwiczeniu wychodzą niedokładności, które jeszcze bardziej podkreśliłaby gładka powierzchnia desek to szczotka na wiertarkę i do roboty. Tak oto popsułem odrobinę docięte krawędzie jednocześnie kryjąc inne niedoskonałości. Mam świadomość, że zaraz ktoś powie "to trzeba robić dokładnie". Racja, zgadzam się, jak będę miał już przynajmniej podstawowe maszyny: piła stołowa, strugarka ... to będzie łatwiej. A tak zastosowałem strukturyzację drewna, do tego biała bejca i wykończenie woskiem bezbarwnym i już kilkakrotnie moja duma rosła, kiedy odpowiadając na pytanie sąsiadów i znajomych gdzie taką ławkę kupiliśmy odpowiadałem, że takiej nigdzie nie dostaną, bo to własnoręcznie wykonane!...trochę popłynąłem.
Jakby te deski-sztachety wyszczotkować to będzie taki styl vintage, a może raczej nature. Co o tym myślicie.
Osmo, hmm... tez nie znam środków do ochrony drewna na zewnątrz, ale miałem przyjemność (nadal mam) wypróbować ich środki do wewnątrz, a konkretnie wosk twardy olejny na podłodze i jest kapitalny. Znajomi mają podłogę z merbau wykończoną olejem i co najmniej raz w roku trzeba olejować przynajmniej wytarte miejsca. A u nas mamy dąb zrobiony tym olejowoskiem i trwałość tej powierzchni jest kapitalna, może trochę ślisko jak to na wosku. Cena tego wosku trochę zbija z nóg, około 500 zł za 2,5l, ale uważam że warto.
Przeglądając ofertę Osmo znalazłem coś takiego jak olej ochronny UV, ale też się ceni: 350 zł za 2,5 l. Może ktoś zetknął się z tym produktem.
Pomysł z pokostem na pewno wart uwagi, jak widać wraca się do tradycyjnych metod zabezpieczania drewna z czasów, kiedy nikt nie pomyślał o chemicznych - sztucznych środkach. Zastanawiam się czy pokost ochroni drewno przed szarzeniem pod wpływem UV. Wolałbym kupić butelkę pokostu i benzyny lakowej niż przeszło 100 zł za niecały litr oleju UV OSMO.
Dzięki za odzew, może ktoś jeszcze rzuci jakiś pomysł z życia wzięty...

Marcin