Ja jestem jak ten słynny dyrygent co przed każdym koncertem wyciągał z poły fraka karteczkę, czytał ją w skupieniu, składał i chował z powrotem, a potem dyrygował tak, że anieli klękali. Na karteczce było napisane; "Ku pamięci! Skrzypce z lewej, puzony z prawej, kotły z tyłu!"
Ja też sobie powtarzam "byle nie za krótko, zmierz jeszcze raz!", a później pan Murphy znowu ma ubaw.
Ale staram się.