Witam,
Zmajstrowałem sobie strugnicę, no może raczej stół warsztatowy - do prawdziwej strugnicy daleko. Miałem problem z koncepcją blatu. Wybrałem w końcu klejonkę bukową 4 cm grubości - ucięta pod żądany wymiar, jest to gotowy blat kuchenny, ale pomyślałem, że w sumie jej grubość powinna być w sam raz do strugnicy.
Pojawił się problem z jej równością. Cały blat jest trochę wklęsły/wypukły - łódeczka. Odchyłka około 1-1,5 mm na szerokości 60cm - nie jest strasznie, ale jednak przeszkadza to w pracy.
Wiem, że można to wyrównać frezarką, ale boję się, że narobię większego bałaganu niż jest w tej chwili.
Może ktoś z was borykał się z takim zadaniem?
Ja widzę takie wyjście: splanować z grubsza strugiem (mój najdłuższe ma 35 cm - mógłby być dłuższy, ale nie mam typowego spustu). Potem na dużym arkuszu usztywnionej sklejki (mam 1,5cm) nakleić paski papieru ściernego i czym takim szlifować - wyjdą mi miejsca "górki" i "dołki". Poprawić znowu strugiem i znowu szlif. I tak, aż do czegoś dojdę....
Mam jednak wątpliwości.... czy to dobra droga?
Wiem, że Paul Sellers załatwił by to stanleyem no 5.... ech...