Chwilkę. Elementy z czopami są suche, aby się nie zeschły - nie pokurczyły. Elementy z gniazdami są mokre, aby gdy się zeschną, skurczyły się i zacisnęły na czopach. Według mnie to ma sens, ale jeśli się mylę, to proszę o poprawienie mnie

A tym czasem krzesło skończyłem. Pracowało mi się z nim bardzo przyjemnie. Siedzenie wykonałem z plecionki z pasków wyciętych ze starych jeansów - tak wiem, trochę dziadosko itd. Ale będę zaplatał to krzesło jeszcze parę razy aby w końcu zrobić to perfekcyjnie. Kiedy uda mi się tak zrobić to pokuszę się o odpowiedniejszy materiał. Niestety w paru miejscach pojawiły się pęknięcia, ze względu na to, że użyłem wierzby która jest krucha. Ogólnie siedzi się wygodnie. Krzesło jest leciutkie i spokojnie wytrzymuje ciężar człowieka. To było tylko wprowadzenie, gdyż zamierzam doprowadzić sztukę robienia takich krzeseł do perfekcji ( ciekawe ile krzeseł później...

). Potem będę upraszczał proces, aby móc zrobić to za pomocą minimalnej ilości narzędzi. Taki mam plan

Parę rzeczy mnie zaskoczyło: wszystko robiłem z ręki, na oko, bez odmierzania kątów itp. i wyszło równo, solidnie i wszystkie połączenia weszły na ciasno, a były strugane nożem i ośnikiem również na oko. Proces tworzenia jest naprawdę szybki. Nie ma dokładnego odmierzania gniazd, dłutowania ich itp. za to naznacza się miejsce na otwór, wierci, a z drugiej strony struga się kołek nożem.
Krzesło trochę odbiegło od projektu. Miało być bardziej ,,jak z głębi lasu".
Zachęcam Was do zrobienia sobie takiego, albo chociaż małego stołka ponieważ to bardzo przyjemna i satysfakcjonująca praca. A teraz fotki: