Domy szkieletowe bardzo szybko sie nagrzewaja.
Prawda ,ale i szybko stygną bo ściana gipsowa ma małą akumulacyjność cieplną.Ale jest to plusem w utrzymaniu stałej temperatury w pomieszczeniu .Dotyczy to ogrzewania elektrycznego,gazowego,olejowego. Przy paliwach stałych takich jak węgiel ,drewno ciężko jest utrzymać żądaną temperaturę i dobre spalanie(warunki atmosferyczne)choć są sprzęty które pomagają w osiągnięciu pożądanej temperatury(sterowniki ,podmuchy itp.).Jeśli chodzi o kaloryfery to żeliwne grzeją wypromieniowując do otoczenia czyli długo się nagrzewają ale i dłużej stygną dlatego mam je założone na piętrze w sypialniach .Na dole mam aluminiowe tz. konwektory, te to grzeją konwekcyjnie czyli powietrze ogrzane idzie do góry automatycznie zasysając z dołu zimne powietrze.Nie wiem czy to minus ale trzeba je czyścić od dołu i w środku bo osiada kurz ,no i raczej firanka na zimę powinna być krótka (długa blokuje swobodną cyrkulację powietrza i wygląda nie estetycznie bo po jakimś czasie kurz osiada na niej)
Budowa domu to nie złe wyzwanie i trzeba się nad tym zdrowo zastanowić,czy szkieletowe czy murowane .Nie chciałbym zniechęcać do szkieletowego ale dla mnie minusem jest :
-drewno musi być dobrze zaimpregnowane od szkodników i grzybów (czasami jakiś robaczek korniczek zostanie nie zauważony)
-wełna w ścianie jak zawilgotnieje to traci właściwości izolacyjne(wiem podobno są takie co nie wilgotnieją, ale mam przypadek przeciekającego dachu, mimo membrany to i tak wełna dostała wody no i w miarę jakoś wysuszyłem ale do końca nie jestem pewien bo brak dostępu) a dochodzą jeszcze gryzonie ,co jak wejdą w ścianę no to trudno zlikwidować a przy moim drewnianym stropie to tupią i straszą

To co opisałem to dotyczy mojego przypadku i problemów jakie stwarza drewno i wełna dlatego gdzie mogłem to murowałem (a że rozbudowywałem i nadbudowywałem dom to nie wszędzie mogłem zastosować to co bym chciał i jak chciał)dlatego dobrze jest rozważyć wszelkie za i przeciw.