16 Czerwca 2026, 00:29:45 czas Polski

Autor Wątek: jack plane i co dalej  (Przeczytany 2684 razy)

Offline Salbertone

jack plane i co dalej
« dnia: 12 Lipca 2016, 18:20:11 czas Polski »
Potrzebuję rady.

Niedawno zacząłem swoją przygodę ze stolarstwem unpluged i  troszkę już postrugałem. Ławkę, deskę do krojenia, bujaczek dla synka i trochę desek dla sportu/treningu :) Wszystko z wykorzystaniem struga no 5 i małego ośnika firmy KUNZ. No i z grubsza jest OK. Strug no 5 się sprawdza bo i deskę wyrówna i zbierając cieniutki wiór ładnie wygładzi. Nie mam porównania jakby to zrobił wyspecjalizowany gładzik, ale jak na moje oko jest bardzo dobrze.

Największy kłopot sprawia mi jednaj obróbka krawędzi wzdłuż i w poprzek włókien. Nie tyle chodzi o samo wyrównanie, co bardziej o wyoblenie krawędzi. Stworzenie gładkich, zaokrąglonych brzegów. Ten strug, który mam robi to, ale już widzę, że jest do takiej roboty trochę za duży, za ciężki, zbyt toporny. Więc przymierzam się do zakupu czegoś mniejszego właśnie do takich zadań.

No i pytanie, co byście mi poradzili. Gładzik czy równiak? Zaznaczam, że to będzie ostatni strug jaki zamierzam kupić na potrzeby stolarskiego hobby (tak mi się na razie przynajmniej wydaje:))

Chodzi o to, co będzie bardziej praktyczne w przypadku posiadania już struga no 5.
Gładzik wydaje mi się bardziej uniwersalny, ale z drugiej strony mam już strug płaszczyznowy, którym też sobie wygładzę z powodzeniem. Poza tym nie wiem czy w takim wypadku lepszy byłby no 4 (wszędzie polecany) czy jednak mniejszy no 3. Więc może jednak równiak?

Przy czym co do równiaka też mam dylemat jaki. W zasadzie rozważam na razie 3 opcje. Stanley 12-020 lub 12-060 (jeśli Stanley to który lepszy?) oraz mały równiak Kunza http://www.dluta.pl/struganie/strugi-i-osniki-kunz/strug-rowniak-kunz.html Sam chyba bym wolał któregoś Stanleya, ale boję się, że trafi mi się jakiś krzywy egzemplarz, którego nie będę potrafił doprowadzić do porządku. Stopę wyrównam i nóż naostrzę, ale jeśli doszłoby coś więcej to będzie klops :/ Może w takim razie ten mały Kunz jest wystarczający? (I do niego głupie pytanie… To pokrętło to jest od docisku czy to jest regulacja wysunięcia noża? A jeśli od docisku to jak się reguluje wysunięcie noża? Ręcznie na oko?)

Co mi poradzicie? Albo inaczej. Co sami byście w takiej sytuacji wybrali?:)
Never underestimate a dad with woodworking skills

Offline tomekz

  • Moderator
  • Hero Member
  • ***
  • Wiadomości: 5616
  • Ocena +65/-7
  • View Gallery
    • Zobacz profil
Odp: jack plane i co dalej
« Odpowiedź #1 dnia: 12 Lipca 2016, 18:44:06 czas Polski »
Może w takim razie ten mały Kunz jest wystarczający?

Do takich operacji wlaśnie mały strug najlepszy ,by można pracować jedną  ręką i jej nie męczył

krzysiek

  • Gość
Odp: jack plane i co dalej
« Odpowiedź #2 dnia: 12 Lipca 2016, 19:45:47 czas Polski »
Ale może akurat nie ten KUNZ, regulacja wysunięcia noża jest trudna, pobijanie młotkiem ( delikatnie ) , jak pójdzie za daleko to od nowa.
Jest rzeczywiście problem z nowymi Stanley'ami , ostatnio nie mają najlepszej opinii. Może poszukaj czegoś używanego na Ebay'u.

Offline Salbertone

Odp: jack plane i co dalej
« Odpowiedź #3 dnia: 12 Lipca 2016, 20:00:46 czas Polski »
Pobijanie młotkiem odpada. Mam za mało cierpliwości:)
Wolałbym chyba coś kupić w Polsce. Po pierwsze nie mam smykałki do renowacji narzędzi więc wolałbym coś nowego, a po drugie jakoś tak nie mogę się przekonać do zakupów za granicą. Mało światowy jestem. Globalizacja mnie jeszcze nie dosięgnęła aż tak bardzo.

Ale jednak bardziej równiak niż gładzik 3 lub 4?
Never underestimate a dad with woodworking skills

Offline Arek15

Odp: jack plane i co dalej
« Odpowiedź #4 dnia: 12 Lipca 2016, 21:25:30 czas Polski »
teraz taki właśnie problem, jeśli nie kupisz serii co najmniej "premium" to popracować nad narzędziem trzeba a czasem premium trzeba nawet poprawić , nie ma łatwo :)

krzysiek

  • Gość
Odp: jack plane i co dalej
« Odpowiedź #5 dnia: 12 Lipca 2016, 21:47:50 czas Polski »
Teraz na Ebay'u jest samo badziewie - urlopy. Wstrzymaj się do jesieni. Jak bardzo Ci brakuje czegoś mniejszego to kup "4" Macallister'a w Casto . Trochę trzeba nad nim popracować , ale wyjdzie Ci taniej niż Stanley ,nad którym też trzeba się natyrać.
Dobrze naostrzony nóż w "4" też ładnie zbiera w poprzek włókien , czasem zapiszczy , ale wystarczy zmienić kierunek i jest ciszej.

Offline Salbertone

Odp: jack plane i co dalej
« Odpowiedź #6 dnia: 16 Lipca 2016, 23:14:10 czas Polski »
A może ktoś ma na zbyciu jakiś równiak? Najlepiej Stanleyowy 12-060...
Never underestimate a dad with woodworking skills

Offline Salbertone

Odp: jack plane i co dalej
« Odpowiedź #7 dnia: 27 Lipca 2016, 18:26:13 czas Polski »
Trochę odświeżam swój temat.

Rozważam zakup gładzika. Jak mam jack 5 plane to polecilibyście 3 czy 4 Stanleya? Dodam, że 3 mogę kupić z 60 zł taniej niż 4. Dla tej różnicy cenowej warto się zdecydować na 3?

Bo mam dylemat bo wszyscy wszędzie polecają no 4 nawet gdyby miał to być jeden jedyny strug.
A wychodzi na to, że to będzie jeden jedyny, którego mieć nie będę:)
« Ostatnia zmiana: 27 Lipca 2016, 18:28:04 czas Polski wysłana przez Salbertone »
Never underestimate a dad with woodworking skills