Mam kolegę, którego szwagier prowadzi dom rodzinny (rodzinę zastępczą). Z tego co opowiadał, to nie każdy się nadaje na taką rodzinę. Dzieci, które są u Ciebie są na jakiś określony czas. Wcześniej czy później takie dziecko musisz oddać. Tak to się nazywa. Najgorsze jest to, że dorosły przywiąże się do dziecka i odwrotnie a później są dramaty. Adopcja trwa dłużej ale to decyzja na całe życie. W mojej rodzinie mam ciocię i wujka, którzy adoptowali chłopca i dziewczynkę jeszcze w latach 80-tych. Było super do czasu, do czasu kiedy podrosły, mówić krótko stały się niezależne (według ich opinii). Nie byli zbytnio bogaci ale kochali i nadal kochają. Bardzo dużo nasłuchali się, że zmarnowali im życie, bo mógł ich wziąć ktoś bogatszy. jak dla mnie dramat. Tak jak napisał Przemek, to decyzja na całe życie ze wszystkimi konsekwencjami. Ja raczej nie zdecydował bym się mając własne dzieci. Problemem jest dziecko, które już rozumie i musisz mu powiedzieć od razu cała prawdę, nie dopiero gdy skończy 18 lat. Do tego czasu dowie się od obcych. Bardzo ciężko jest wychować takie dziecko, zawsze może Ci powiedzieć, że nie jesteś jego ojcem i nie będziesz mu nic zabraniał. To wtedy zaczynają się dramaty. Bardzo ciężki temat i niesamowicie trudna decyzja.