Cześć,
Ostatnio musiałem zmierzyć się ze spróchniałymi fragmentami ościeżnic okiennych. Poniżej przygotowałem krótkie podsumowanie swoich przygód, mam nadzieję że komuś się przyda. Uczciwie uprzedzam, że jestem początkującą złotą rączką:)
Gdy zabierałem się za malowanie okien, zauważyłem taki oto fragment ościeżnicy:
http://i.imgur.com/oa2j66t.jpgOkno wychodzi za stronę północną, jest w bloku na III p. i nie ma za nim balkonu, więc właściwie na co dzień nie oglądałem go z zewnątrz. Nie potrafię powiedzieć, jak długo rozwijał się taki stan. Mieszkanie ma 20 lat, właścicielem jestem od kilku lat i nie wiem, jak wyglądała konserwacja okien wcześniej. W każdym razie ja niestety je zaniedbałem:)
Zacząłem dokładnie oglądać pozostałe okna i znalazłem jeszcze podobne fragmenty w dwóch miejscach na ościeżnicy i jedno na skrzydle w miejscu sąsiadującym z próchnem na ościeżnicy. A właściwie miejsca nie do końca podobne, bo z zewnątrz nie było widać niczego szczególnie podejrzanego, ot zaledwie delikatnie naruszona struktura farby.
Przy okazji radzę wszystkim posiadaczom drewnianych okien dokładne oględziny oraz ich „opukanie”. Przy pozostałych fragmentach (tj. innych niż ten na zdjęciu) bez lekkiego dociśnięcia palcem z zewnątrz naprawdę nie dało się zauważyć stanu rozkładu.
Oto moje działania naprawcze, plan częściowo zaczerpnięty z niniejszego forum (założyłem wątek z prośbą o porady) oraz youtube.
Na początku trzeba usunąć luźne/spróchniałe fragmenty. Być może wystarczy śrubokręt. U mnie uszkodzenia były rozległe, więc później zacząłem docinać okolice narzędziem wielofunkcyjnym (tzw. multitool) tak, aby łatwiej było mi wpasować nowy kawałek drewna.
Zdjęcie po „obróbce” fragmentu z początku postu:
http://i.imgur.com/8yflWWu.jpgoraz inne fragmenty (niestety nie zrobiłem zdjęć przed interwencją)
http://i.imgur.com/9ZdsgVv.jpghttp://i.imgur.com/OxjDh7U.jpghttp://i.imgur.com/Xpb1xLr.jpgPrzy okazji ostatniego zdjęcia – czy to normalne że okna robi się z „klejonki”? Moje okna w kilku miejscach zaczynają się rozłazić w klejonych miejscach.
Na filmach na youtube niewiele usuwają tego próchna (szukajcie wpisując hasło „how to fix rotted wood”), ja usuwałem hojną ręką. Tutaj decyzja będzie mieć swoje implikacje przy wypełnianiu ubytku (opisuję poniżej). Na jednym z filmów na YT widziałem, jak ktoś wypełnia miejsce zaraz obok miejsca naprawianego wcześniej, więc myślę że usunięcie tylko najluźniejszych fragmentów to ryzyko, że nie zatrzymamy procesu gnicia. Dobrze jest też dokładnie usunąć starą farbę wokół ubytku (opalarką lub chemią), żeby wypełnienie jak najlepiej się trzymało (więcej piszę o tym dalej). Ja niestety tego nie zrobiłem.
Na początek obrobione miejsce traktujemy specjalnym utwardzaczem do drewna (musi być suche). Są to specyfiki przeznaczone do tego konkretnie celu (tj. do spróchniałego drewna). W marketach budowlanych niestety ich nie ma (sierpień 2017 r.), ja zamówiłem przez internet, gdzie zresztą wybór też nie robi wrażenia (mam na myśli polskie sklepy). Wybrałem utwardzacz do drewna (ang. wood hardener) firmy Rustins. Wydaje się solidnym produktem, który spełnił swoją funkcję, ale porównania nie mam. Kupujcie jak najmniejszy pojemnik, ponieważ dużo tego nie zużyjecie. Nakładamy pędzlem kilka (ok. 5) warstw tego utwardzacza, na szczęście kolejne warstwy można nakładać co 5-10 minut, a po 2 godz. można aplikować kolejny specyfik.
Co do wypełnienia samego ubytku, to najpopularniejszym rozwiązaniem wśród fachowców z youtube jest dwuskładnikowa szpachlówka epoksydowa. Ja użyłem produktów firmy Sea Line. Przekonało mnie to, że są przeznaczone do jachtów i można je stosować również pod linią wody. Pomyślałem, że w takim razie w oknie też się sprawdzą:) Do rozważenia są dwa warianty:
1/ Szpachlówka epoksydowa uniwersalna
http://www.sea-line.eu/pl/szpachlowka-epoksydowa-uniwersalna/2/ Szpachlówka epoksydowa z włóknem szklanym
http://www.sea-line.eu/pl/szpachlowka-epoksydowa-z-wloknem-szklanym/Ja wybrałem 2/, ponieważ ta wersja może służyć też do klejenia elementów i generalnie jest przeznaczona do grubych warstw. Różnica w cenie między 1/ a 2/ nie była znacząca. Zamówienie złożyłem w sklepie z farbami jachtowymi.
Do pierwszych prac podszedłem tak, że dopasowałem kawałek drewna do ubytku. Bardzo przydał się multitool, udało mi się nawet zmniejszyć grubość drewna z 20mm do 12 mm. Następnie nałożyłem szpachlówkę na ubytek, później włożyłem drewno i całość przykryłem znowu szpachlówką. Nowy kawałek drewna powinien być zauważalnie mniejszy niż ubytek, żeby zostawić miejsce na szpachlówkę i nie wycisnąć jej podczas wkładania drewna.
Ostatni ubytek jaki wypełniałem był trochę mniejszy i postanowiłem zadziałać bez nowego kawałka drewna. I tutaj wyszło najgorzej. Przy większych ubytkach trzeba liczyć się z tym, że szpachlówka będzie spływać. Delikatnie, ale jednak. Poprawiałem ją co chwila czekając aż zastygnie (czas pracy ok.20minut, po ok. 40 minutach zastyga), co uniemożliwiło mi estetyczne wygładzenie (delikatnie mówiąc).
Ogólnie zresztą całość wyszła mi słabo jeżeli chodzi o formowanie szpachlówki, na szczęście nikt tych okien nie ogląda z zewnątrz:) Wyszło tak słabo, że pokażę tylko jedno zdjęcie, zrobione akurat chwilę po deszczu:)
http://i.imgur.com/iipsxil.jpgFunkcjonalnie natomiast jest bez zarzutu. Tj. szpachlówka szybko się utwardziła i już po kilku godzinach była jak skała. Oczywiście o trwałości rozwiązania będę mógł się wypowiedzieć za kilka lat.
Dużo łatwiej będzie formować szpachlówkę, jeżeli będziesz nakładać niewielkie warstwy, czekać aż one się utwardzą, i na to kłaść kolejne, i kolejne. Producent zaleca maksymalnie 3mm jednej warstwy, ja kładłem miejscami do 20mm:) Praca kilkoma warstwami dłużej zajmie (czas utwardzania to 24h...), ale bez tego bardzo trudno będzie uzyskać estetyczne wykończenie, szczególnie dla amatora. Jeżeli zależy Ci na czasie, to bardzo pomaga nowy kawałek drewna, ponieważ jest dobrym oparciem dla szpachlówki, można wypełnić większość ubytku i całość zakryć drewnem, wtedy szpachlówka nie ma jak spłynąć.
Przy formowaniu narożników etc. dobrze jest zrobić wcześniej odpowiednią formę, np. ściskiem stolarskim ustawić odpowiednio kawałki drewna. Jest taki moment po ok. 30 minutach od wymieszania składników, że szpachlówka zastyga, ale jeszcze bez problemu można oderwać od niej drewno.
Po utwardzeniu szpachlówkę wygodnie się szlifuje, niestety nie zawsze jest wygodne dojście:)
Szpachlówka jest dwuskładniowa i nie można dopuścić, żeby składniki wymieszały się w pojemnikach (chyba że mamy zamiar wszystko zużyć za jednym zamachem). Dla mnie bardzo dobrze sprawdziły się jednorazowe plastikowe łyżeczki oraz plastikowe talerzyki (do mieszania składników).
Przed szpachlówką (czyli na położony wcześniej utwardzacz) oraz później na szpachlówkę kładłem jeszcze podkład epoksydowy Woodprimer 10:4:
http://www.sea-line.eu/pl/podklad-epoksydowy-woodprimer/Nie jestem pewien, czy był on niezbędny, ale zalecany, więc użyłem.
Sama szpachlówka ma kolor zielony, pomalowałem ją, znowu zgodnie z zaleceniami, dwuskładnikową farbą poliuretanową do jachtów. Niestety nie udało mi się znaleźć informacji, jak ta szpachlówka przyjmuje farby ftalowe czy akrylowe. Farba której użyłem: „Dwuskładnikowa farba poliuretanowa Emapur Marina 740 ml” (do kupienia w tym samym sklepie co szpachlówka i podkład). Przyjęła się bardzo dobrze. Do czasu malowania szpachlówkę trzeba chronić od słońca.
W tym miejscu wrócę jeszcze do usuwania starej farby: podkład epoksydowy działał trochę jak środek do usuwania starej farby, tzn. zaczęła ona mocno odchodzić po nałożeniu tego podkładu, więc lepiej dokładnie ją usunąć przynajmniej z okolic ubytku, żeby później nie odchodziła podczas wykańczania. Do usuwania najlepiej użyć opalarki lub środków chemicznych dostępnych w marketach budowlanych.
Niektóre rady jakie otrzymałem opierały się na wklejaniu nowego kawałka drewna na kleje (lub pianki) poliuretanowe. Nie stosowałem tej metody, ale byłbym ostrożny. Najczęściej bardzo trudno będzie idealnie dopasować nowy kawałek drewna do ubytku (szczególnie na głębokość, która może być zmienna po usunięciu spróchniałych elementów). Wprawdzie klej poliuretanowy pieni się i wypełnia szczeliny, ale nie wszyscy zdają sobie sprawę, że ta piana bardzo słabo trzyma i tak naprawdę do użycia kleju poliuretanowego powinniśmy mieć łączenie dopasowane tak samo dobrze, jak przy klejach tzw. wikolowych. Ciekawy test na ten temat przeprowadził Matthias Wandel:
pozdrawiam
Marek