Tak jak większość tu napisała, nawet jakbyś robił takie same kuchnie, te same wymiary i montował u różnych klientów, u jednego będziesz montował 2 dni a u drugiego 10 dni. Nie da się wszystkiego przewidzieć, wieszasz szafki, zdarza się że kilka rodzajów kołków bo zamiast cegły jest zaprawa, przewody w ścianie...jak uszkodzisz przewód to musisz naprawić, godziny lecą, pracownik się cieszy bo nic nie robi bo Ty naprawiasz coś co się popsuło "przy okazji". To ściana krzywa, trzeba przyciąć, gniazdo za zmywarką trzeba przenieść, to rurę do zlewozmywaka trzeba przedłużyć bo jednak klient chce trochę dalej-jedziesz więc do sklepu. Tzw. nieprzewidziane i dodatkowe roboty. Nawet jakbyś miał postawić szafę na środku pokoju to w jednym jest równo a w drugim tak krzywo że nie wiadomo jak to ma stać... Czyli podsumowując, robiąc to samo masz różne koszty. Ja złamiesz jeden blat czy dwa, jak uszkodzisz na montażu lakierowany element, źle policzysz coś i musisz dociąć nowe to jak to mówią przez kieszeń stajesz się doskonalszy...

. Jak mi ktoś mówi że za płytki biorę drogo to mówię, że przecież są inni. Tylko moje płytki na tarasach nie odpadną za 5-10 lat a jak później dzwoni, że chce abym poprawił, to mówię że jestem za drogi, niech robi ten który robił...Najgorzej to poprawiać po kimś. Mam zasadę, że nie pcham się tam, gdzie klient chce zrobić jak najtaniej a pretensje będą do mnie, bo wiem że to się nie sprawdzi wcześniej czy później. Potrafię zrobić taniej ludziom, jak widzę że do wykończenia lub remontu kupują budżetowe rzeczy. Znam wiele osób, które kupują np. do łazienki ceramikę Villeroy&Boch za ciężkie pieniądze ale klej najtańszy, często proponują jakiś klej który leży od roku w garażu

. Takich ludzi trzeba unikać, bo później albo nie zapłacą, albo będą szukać dziury w całym. Także, robota niby taka sama, koszt taki sam ale twój dochód może być całkiem inny za każdym razem. Do klienta masz raz 1km, raz 50km, do sklepu po drodze a drugim razem w przeciwnym kierunku...