Moim zdaniem robienie takich wynalazków z napędem wiertarki to trochę zabawa i sztuka dla sztuki. Owszem, na pewno daje gigantyczną satysfakcję, ale w codziennym majsterkowaniu potrzebnych jest wiele narzędzi niemal równocześnie. Przezbrajanie co chwila może doprowadzić szybko do irytacji.
Na Twoim miejscu poszedł bym w narzędzia tanich "marek" i z czasem w miarę potrzeb wymieniał i dokupował coś z wyższej półki.
Owszem jakość Lidlowego Parkside, Castoramowego MacAllistera czy Julowego Meeca nie będzie pokroju DeWalta czy niebieskiego Boscha, ale duża część z nich oferuje na prawdę znakomity stosunek jakości do ceny. Kupując w promocjach można naprawdę tanio wyposażyć domowy warsztacik.
W przypadku problemów na gwarancji też nie ma z nimi problemów - zazwyczaj od ręki wymieniają na nowe lub zwracają kasę.