W tym roku nie robiłem wina tylko nalewki. A z winogrona jest pyszna. Wracając do wina, to robię troszkę inaczej. Mam balony z wąską szyjką, więc byłby problem z wyjęciem owoców po fermentacji. Dlatego winogrona przepuszczam przez sokowirówkę dwa razy, bo na raz zostaje z owocem dużo soku. Teraz mam wolnoobrotowy wyciskacz soku. Sok do butla bez cukru, bo jest bardzo słodki. Drożdże też są w winogronach ale można dodać winne (używam takich w płynie). Nastaw ma pracować ~6 tygodni, potem ściągam czyste wino nad osadem. Myję balon i z powrotem wlewam wino. Dalej stoi z rurką fermentacyjną, bo jeszcze trochę pracuje ale już ładnie się klaruje. potem jeszcze dwa takie obciągi i najlepiej jak stoi w balonie ale już mniejszym, żeby było w środku mało powietrza. Do butelek nalewam dopiero po pół roku, czyste i klarowne. Ważne, aby podczas pierwszej fermentacji było ciepło, bo drożdże nie chcą w chłodzie pracować. W zasadzie moje wina robione są wg proporcji "na oko". Czarna porzeczka, wiśnia - 1 kg cukru na ~3,5 litra moszczu. Czerwona porzeczka jest kwaśniejsza, więc cukru więcej.
Trochę się rozpisałem, ale wrócę do nalewek. Prosta robota, prawie jak w drewnie

Kilogram winogron zalać litrem spirytusu 70%. Po miesiącu zlać nalewkę (jeszcze nie gotowa) i zasypać owoce 0,5 - 1,0 kg cukru. Niech postoi jeszcze z miesiąc i wyciągnie alkohol z owoców. Potem zlać sok z owoców i połączyć z nalewką. Można filtrować przez gazę, aby pozbyć się fusów. Spożywać można od razu, ale najlepsze jest po min. paru miesiącach.
A jak się wino nie uda (każde, nie tylko z winogron), to można zrobić "winiak".