Hej!
Kompletuję sprzęt do mojej pracowni, przyszedł czas na własną pilarkę stołową.

Pracę jaką będę wykonywać można nazwać hobbystyczną, maszyna nie będzie przeciążana, nadmiernie eksploatowana.
Chciałbym jednak mieć możliwość pracy z
twardym drewnem, egzotycznym itd. Głównie lite drewno, nie płyty itd.
Jestem świadom, że do pewnej kwoty nie ma co liczyć na wiele... Dla mnie po cięciu 1mm nie stanowi problemu, a rant i tak będę obrabiać (szlifować, strugać itp.)
Przeczytałem wątki ww pił plus
Ryobi 1800G.
Na początku byłem nastawiony na inwestycję w
gts 10xc, ale i tam pojawiło się kilka wątpliwości (nie skalibrowana, posiadająca luzy, znacznie wyższa cena).
W dużo tańszych
mlt 100 i
pts 10 dużo było o ich wadach i jestem większości świadom, ale nie znalazłem wystarczającego potwierdzenia w ich zaletach, możliwościach, stąd moje pytania:
Przyjmując, że cięcie poprzeczne schodzi na drugi plan - luzy na wózkach, nawet w dużo droższej gts 10xc. Skupiając się głównie na cięciu wzdłużnym:
-
Czy np mlt 100/ pts10 poradzi sobie z twardym drewnem w grubości około 4 cm? -
Na nie modyfikowanej przykładnicy jak dużo może "uciekać" z wymiaru?Do tej pory pracowałem na Makita 2704 i przykładnica równoległa spisywała się bardzo dobrze, ale na miękkim drewnie i przy cięciach nie wymagających dużej precyzji. Moje subiektywne odczucia kierują mnie bardziej w stronę makity niż boscha, którego źle wspominam.
Czytałem dalej i przyszło pytanie czy jest sens inwestować, jeżeli precyzję zaoferują mi dopiero formatówki w jeszcze wyższej cenie i większej wielkości (moje miejsce pracy to pokój ok 4x4m.).
-
Jeżeli wzmocnię prowadnicę (ściski, jakaś blokada odchyłu) to czy może Ryobi 1800 przy cięciu nie będzie gorzej iść niż dwie droższe konkurentki? Dzięki wszystkim za odpowiedzi i rady. Pozdrawiam Maciek R.