Małżonka z rańca rzuciła mi jakieś kolorowe kabelki i komplet oprawek mówiąc „zamontuj to jakoś na suficie”. Hmyy. Ale że jak ? Co ? Gdzie ?

No dobra. Wiemy, że z żonami nie ma co dyskutować więc wziąłem na warsztat i martw się człowieku. Przecież nie zamontuje kabli na suficie. Musi być jakiś akcent.
No i po szybkim procesie ten tegowania pomysł się urodził. Chciałem z jesionu ale brak na warsztacie. Z buku mi się nie podoba chociaż mam go teraz dużo. Egzotyki też odpadają.
Ale chwila przewalania i znalazła się malutka niepozorna deseczka dębowa. Ok. Może być.

Tak więc bez zbędnego gadania szybko do realizacji bo praca bieżąca czeka
Wstawie same zdjęcia bo tu nie ma co tłumaczyć




Tu chwila wyjaśnienia. Nie chciało mi się liry przestawiać do 3 elementów
Jadymy dalej.
