1. Stół grubościówki z rolkami. Bardzo reklamowany przez f-mę Maktek. Okreslany jako nowośc, hit, rewelacja. Przed zakupem kontaktowałem się z Działem Handlowym tejże firmy i pytałem, czy ta nowośc sie sprawdziła i czy to jest dobre rozwiązanie. Pracownik z którym rozmawiałem zapewniał mnie, ze to jest super rozwiązanie, bo oszczedza mechanizm posuwu i obróbka jest lepszej jakości. Poza tym powiedział, że sprzedali dużo tych maszyn i nikt nie reklamował. Niestety mówił nieprawdę. Jakość obróbki jest nie do przyjęcia. Powstają nierówności na obrabianym drewnie w momencie jak wałek podajacy wpycha drewno na drugą rolkę /nierówność powstaje kilkanaście centymetrów od początku elementu obrabianego/, oraz jak drewno spada z pierwszej rolki /nierównośc kilkanaście centymetrów od końca materiału. Nierówności sa widoczne gołym okiem i wyczuwalne dłońmi. To jest niestety wada nie do przyjęcia.
2. Prowadnica. Po obejrzeniu tego badziewia i sprawdzeniu, zastanawiałem sie jak takie coś można produkować w dwudziestym pierwszym wieku. Jak nie wstydzą sie takie coś montować do maszyn. A szczegóły są następujące. Prowadnica miała wybrzuszenie wzdłużne i poprzeczne. Nie mozna było ustawić kąta prostego. Poza tym była konstrukcyjnie źle rozwiązana. Nie była stabilna, bo była unieruchomiona tylko pośrodku swej długości, a winna być unieruchomiona na początku i na końcu. Takie rozwiązanie powodowało, że przy nacisku nawet niewielkim cofała się, po prostu "tańczyła" po stole. Jakośc tej prowadnicy, jej mocowania była wręcz tragiczna.
3. Osłona wału nożowego nie była ustawiona współosiowo do tegoż wału i nie spełniała swojej roli w pełni. Nie mozna było tego w żaden sposób ustawić.
4. Poza tym maszyna miała wibracje, stół podawczy był lekko krzywy, włącznik nie zawsze działał prawidłowo.
Po stwierdzeniu tych usterek postanowiłem złożyć reklamację. Wadliwe podzespoły zapakowałem i wysłałem do serwisu z dokładnym opisem i moimi oczekiwaniami odnośnie załatwienia reklamacji. Poprosiłem o wymianę stołu grubościówki na stół bez rolek, wymiane prowadnicy na inną bez wad, wymianę osłony wału nożowego na nowa bez wad.
Wszystko zapakowałem z wielkim pietyzmem, tak aby nie zarzucono mi, że coś sie w transporcie uszkodziło, kazda częśc była owinieta folią babelkowa, puste miejsca w kartonach wypełnione zgniecionymi gazetami.
Po kilkunastu dniach otrzymałem przesyłke z serwisu zapakowaną na palecie. Rozpakowałem ją w obecności kuriera i zdebiałem, a kurier tylko kręcił głową ze zdziwienia. Na jednej kupie leżały kawałki kartonów, gazety, kawałki folii, kawałki taśmy klejącej i części wysłanych podzespołów. Wszystko razem zmieszane. Nie wyobrażałem sobie, że tak można potraktować klienta. Nic nie wymieniono, jeszcze mnie próbowano straszyć karami. C.D.N.