Technologicznie wykonanie to standard, nietypowe są narzędzia bo z chwilowego braku kompresora i polerki trzeba było improwizować.
Nie przykładałem się w ogóle do krawędzi, na to nie patrz. Jedynie górna musiała być ok, reszta niewidoczna po montażu.
Surowy MDF -> sformatowanie płyty, wycięcie otworów, szlif papier 400 -> izolant -> podkład -> szlif papier 600 -> lakier -> lakier 2 warstwa -> poprawka 2 warstwy szlif papier 1000 i 1200 -> lakier 3 warstwa -> szlif papier 1500, potem 2000 -> polerka kolejno trzema różnymi pastami -> wosk
Użyte narzędzia do lakierowania: szlifierka mimośrodowa, wałki gąbkowe do lakieru te najmniejsze ok 2-3 PLN / sztuka + mała kuweta, papiery ścierne, gąbki polerskie, nie liczę drobiazgów typu rozpuszczalnik czy pędzelek do pomalowania wewnątrz otworów.
Lakier, podkład i izolant firmy Milesi, do nich oczywiście utwardzacze i rozcieńczalniki kupione w pewnej firmie z Białegostoku (chcesz to poszukaj, wolę nie reklamować)
Pasty ścierne: firma Menzerna - 1100, 2500, 3500, wosk.
Na początek fotka, żeby pokazać że stan wyjściowy to surowy MDF.
Druga już po izolancie, w trakcie malowania podkładem.
Trzecia fotka była robiona w trakcie szlifowania drugiej warstwy lakieru, niestety zrobiłem ją za grubo i pojawiły się pęcherzyki (gazowanie) i trzeba było generalnie drugą warstwę prawie całą zeszlifować.
Czwarta fotka jest przed rozpoczęciem polerowania - tu również partyzantka, użyto szlifierki mimośrodowej

Jak test to test, chciałem zobaczyć co wyjdzie.
Piąta fotka gdzieś w trakcie polerowania.
Szósta z montażu, żeby pokazać że to nie ściema i efekt jest na tyle dobry że postanowiono zamontować panel.
Warunki do pracy były spartańskie - wykorzystałem salon w trakcie remontu (dużo pyłu, ekstremalnie suche powietrze). W trakcie remontu musiałem wyrobić się "przy okazji" z tym lakierowaniem. Akurat chwilowo nie miałem dostępu do sprzętu, więc zrobiłem test.
Tak ogólnie to nie polecam, trzeba być trochę świrem żeby się za to zabrać, jest to natomiast wykonalne jak widać nawet przy braku sprzętu. Malowanie wałkiem jest bardzo upierdliwe i zajmuje kilkukrotnie więcej czasu niż pistoletem. Są natomiast też jakieś plusy: brak pyłu lakierniczego w powietrzu, nie trzeba myć pistoletu (wałki wyrzucałem po każdym użyciu, kuwetę myje się łatwo i kubek do mieszania).
Można było oczywiście przeszlifować panel i zawieść do lakiernika - machnąłby raz dwa, wziął ze 400-500 PLN i tyle. Gdybym nie miał past polerskich i gąbek do polerowania to byłoby jedyne sensowne rozwiązanie. Lakier i tak trzeba mieć, tego nie liczę.
Poniżej fotki, niestety światło jest kiepskie, szczególnie na ostatniej nie widać efektu bo światło nie pada na front panela.