Witam.
Dzisiaj przez wiele godzin "szlifowanie" wyrówniarki:
- zdjąłem pokrywy łożysk i wymieniłem smar,
- zabezpieczyłem końcówki wałów z kołami pasowymi,
- na nowo ustawiłem wał nożowy, blat odbiorczy i noże ( metodą " na linijkę"),
- zrobiłem otwory w osłonie bębna umożliwiające jej blokadę w różnych położeniach,
- na śrubie pociągowej stołu podawczego zrobiłem blokadę z nakrętek zabezpieczającą przed najechaniem stołem na wał nożowy,
- umocowałem wyłącznik i przewody do konstrukcji podwozia ( docelowo wył. pakietowy wymienię na stycznikowy),
- dorobiłem ze sklejki uszczelnienia przy końcach wału - były otwory wokół łożysk, przez które wióry wpadały do osłon bezpieczeństwa,
- wykonałem dwuczęściowy zsyp na wióry z komory pod bębnem. Pierwsza część umożliwia podstawienie skrzynki lub innego pojemnika, druga część nakładana na końcówkę pierwszej umożliwia podłączenie węża fi `100 mm od odciągu cyklonowego,
- wykonałem próby strugania. Miałem dwa kawałki po ok 100 cm desek tarasowych ryflowanych. Wykonałem test, który sugerował kol. Robson - przestugałem krawędzie dwóch desek i złożyłem razem - szpary nie widać nawet pod światło. Jak będzie okazja ( materiał ) zrobię test na dłuższych deskach).
Jedno jest pewne, będę mógł dłużej pracować maszyną i cyklonem, jak będę sam w domu - "trochę" to hałasuje

Jak nie będzie przeszkód, to jutro dokończę rolkę Tomka przy stole odbiorczym i może nakręcę film.