Cześć wszystkim.
Trochę wstecznie, bo jestem już w trakcie klejenia podstawy mojej pierwszej małej strugnicy, ale może się przyda. A ja chętnie poczytam parę słów krytycznych od praktyków:
Dostałem od szwagra 3 piękne palety. Nogi każdej z nich to 3 kantówki 100x100 o długości 80 parę centymetrów i każda jako platformę miała 5 desek ok. 1050x150x35. Wszystko sosna albo świerk. Nie widziałem jeszcze takich fajnych - nosiły nadruki, żeby je użyć ponownie. Faktycznie - szkoda byłoby wyrzucić.
Postanowiłem zrobić sobie z nich moją pierwszą strugnicę.
Problem pierwszy jak je rozebrać - każda deska przybita na 4 spore (tak ze 3 cale) gwoździe do każdej z kantówek. Popróbowałem podważania - nic z tego - szkoda desek. Stanęło na rozwiercaniu łbów gwoździ, wybijaniu desek i wyciąganiu gwoździ z kantówek przy pomocy szczypiec z dźwignią i "łapki". Roboty było na kilka popołudni i weekendów, ale materiał odzyskany w całości.
Do strugania zakupiłem - za radą forum - strug Macallistera z Castoramy i "5" Stanleya. Wcześniej miałem tylko "4" Stanleya. Dokupiłem zapasowy nóż i za - Paulem Sellersem - przeszlifowałem go na skrobak/żłobak (scrub plane - lekko zaokrąglony nóż).
Wynik prac - nie całkiem zadowalający, ale pierwszy raz robiłem "równe"

i "prostopadłe" deski z tarcicy z odzysku. Pod koniec umiałem już uzyskać kąty proste tam gdzie chciałem...

Przepraszam za jakość zdjęć - robione telefonem w garażu, w różnych warunkach - często pracuję wieczorami.