Mam domek, którego całe wnętrze od góry do dołu zostało obite sosnową boazerią. Boazeria ma już 40 lat. Pokryta jest lakierem bezbarwnym przywiezionym z Sojuza. Sama boazeria ma już piękny ciemno brązowy odcień. Pięknie wygląda, ale w środku ciemno, jak diabli. Zrywać nie chcemy bo boimy się tego co zastaniemy pod nią (stanu ściany), a po drugie drewno jest przyjemniejsze 😊, jeśli będzie białe.
Co chcemy zrobić? Chcemy rozjaśnić chałupę. Pomieszczenie po pomieszczeniu.
Jak? I tu pojawiają się wątpliwości.
Szlifować nie szlifować? Jeśli szlifować to raczej maszynowo. Ale, która szlifierka wg. Was będzie najlepsza: taśmowa (duża i ciężka), mimośrodowa czy oscylacyjna - polecana w sklepie? Czy zeszlifować lakier do „żywego” drewna czy wystarczy tylko powierzchownie?
Malować tradycyjnie czy natryskowo (ta opcja jest mi bliższa, gdyż jest co malować w domku, a z wierzchu chatka pokryta jest półwałkami drewnianymi. Do ich malowania też się przyda).
Farba – w jednym ze sklepów polecono mi emalią akrylową.
Co osoba to inna wizja, nie wspominając o Internecie.
Będę wdzięczny za wszelkie sugestie, które pomogą mi szybko, bezboleśnie przejść przez ten etap mojego życia 😊
Piotr