skoro się nie zawaliło, to znaczy, że cały ten szajs się na czymś trzyma (dociąża jeszcze konstrukcję nośną strop). Musisz wszystko luźne wybrać, żeby odciążyć nośność i dojść do tego - na czym się to fizycznie trzyma. W zależności od rozpiętości między ścianami nośnymi parteru pod tą podłogą i grubością tego stropu zastosowałbym coś w rodzaju legarów uzupełniających - nie musisz od biedy opierać ich z zapasem na ścianie tylko na max rozpiętość pomieszczenia, choć duużo lepiej byłoby powpuszczać w ścianę jeśli jest taka możliwość. Kotwić możesz na kilka sposobów - jeśli znajdziesz belki zdrowe, niepopróchniałe, to wkręty ciesielskie. Jeśli to "patrz na mnie i nie rusz mnie", to jakieś obejmy metalowe belka do belki. Odpada też IMO lanie wylewek, bo nie ma na czym, ja bym wrzucił wełnę i przykrył OSB lub deskowanie, ale zależy też jak z wilgocią, bo wełna lubi pić. Od biedy piana (tylko nie na puszki, tylko taka jak poddasza ludzie ocieplają z agregatu), skrajnie jeśli na wyciszeniu i ociepleniu Ci nie zależy, to pustkę zostaw.
Ja bym tak zrobił, ale wszystko zależy co tam zastaniesz... Zorientuj się, czy nie ma jakiś potencjalnych dziur dla gryzoni i też połataj conajmniej osb, żeby nie mieć lokatorów w przyszłości..