Kompletując sobie sprzęt od kilku lat budowlany i okołobudowlany, często stoję przed dylematem jakiej jakości kupić sprzęt.
Wolę najdroższy na jaki mnie stać. Ale co to znaczy. I nieraz jak kupie sobie taniznę, pluję sobie w brodę, że nie dołożyłem przysłowiowych kilka stów. A znowu jak kupie coś drogiego to ma zgrzyt, że za dużo to kosztowało, a są inne wydatki.
I potrafie sobie wyobrazić takie trzy modele.
1. zawodowca ze sprzętem niskiej (marketowej półki) co ma takie doświadczenie, że i tak cuda wyczaruje i ma pewność swój reki i fachu, że nie potrzebuje/nie stać go na droższy/może lepszy sprzęt i nie wierzy, że 2 krotnie droższy sprzęt łącznie jest dwa razy lepszy. I na tyle ile zdążyłem poznać to forum jest chyba tutaj kilku znanych użytkowników tak realizujących swoje dzieła.
2. zawodowca z festtool'ami i innym hi-end sprzętem, potrzebuje i stać go na droższy sprzęt bo każda ewentualna przerwa w pracy rodzi więcej komplikacji i niezawodność ma kluczowe znaczenie a i wyczuwa swą fachową ręką każdy niuans, każde łożysko kulkowe nieosadzone w plastiku. I nieraz oglądając filmy Jarka z DiD można się rozmarzyć.
3. I cała masa amatorów, hobbystów taki jak ja. Ani całkowity amator, ani zawodowiec. O tak, grzebie coś mu wychodzi. I albo kupuje tani sprzęt w myśl "i tak nie jestem fachowcem to po co będę kupował drogie". Albo nie ma wielkiego fachu w ręku to pomogę sobie trochę lepszym sprzętem, bym i z nim się nie musiał walczyć, zawsze to trochę będzie lepiej. I często kupuję średnią półkę. Bo tanizny sie obawia, że mi to przeszkodzi, na festoola mnie nie stać. I kupuję AEG, zielonego boscha itp kupując poczucie, że to jest lepsze i solidniejsze. Ale mam wrażenie, że ta średnia półka to największy rynek i chyba najgorszy wybór. Bo przeskok finansowy jest w procentach spory ale czy o tyle procent jest to lepszy sprzęt. Wątpię, ale POCZUCIE wygody, bezpieczeństwa jest w cenie.
sorry za zbyt długiego offa